06/10/2025
Tak było!
MÓZG MI EKSPLODOWAŁ, GDY ZOBACZYŁEM, KTO WRÓCIŁ!
No to jest, proszę państwa, nokaut.
Siedziałem w miejscu odosobnienia, trzymałem w łapie telefon, scrollowałem i w pewnym momencie mózg mi eksplodował, bo: skąd ja znam tego nadmuchanego zawodnika???
Kogoś on mi przypomina, ale kogo???
Aż zaczął mówić.
„Cześć, kochani, Bartek Wrona z tej strony, zapraszam was gorąco na 48. Święto Skierniewickie, Święto Kwiatów, Owoców i Warzyw. Godzina 17, scena taneczna.”
I wtedy zrozumiałem, że ominęło mnie coś naprawdę dużego – zespół Just 5 powrócił, a ja tego nie wiedziałem!
Od razu pomyślałem, że zobaczyłbym ich w Szansie na sukces.
Wychodzi typiara, co ma wystąpić, Wojtek Mann ciągnie taśmę, wybierając, jaka to piosenka, wypada „Kolorowe sny” (no komu przy tym łapa nie chodziła, no komu??), ona mówi: „no, miałam nadzieję, że to będzie coś łatwiejszego” i cztery minuty później mamy koniec programu, bo właśnie repertuar się skończył…
Rzuciłem się w bezdenną otchłań TT, aby zobaczyć ich jakiś koncert.
I znalazłem XD
Show w rodzaju: kilku seniorów rusza się niemrawo, numer leci z playbacku, a widownia klaszcze (w komentarzu).
Zobaczyłem więc i umarłem, zobaczyłem i przez moment chciałem się niczym pies wytarzać w zdechłym gołębiu, ale po chwili się zawstydziłem.
Bo to musi być strasznie ciężkie przebudzenie po latach popularności.
Końcówka lat 90.
Producenci Sławomir Sokołowski razem z Aldoną Dąbrowską (potem stworzyli też zespół The Jet Set) obejrzeli sobie koncert Backstreet Boys i stwierdzili, że u nas przyda się coś podobnego.
Skład Just 5 wybrali z bodaj 600 kandydatów.
Weszli od razu jak kuna w agrest.
Na koncertach wtedy leciał ino jeden pisk – każda dziewczyna, ale dosłownie każda, miała tu swojego ulubieńca, przy czym najwięcej majtek, biustonoszy oraz listów miłosnych leciało do Bartka Wrony i Shadiego.
Trzy płyty, ponad pół miliona sprzedanych egzemplarzy, wszelkie możliwe nagrody od Bravo i Popcornu.
I jednego dnia, jak opowiadał Wrona, było tak:
„Pamiętam szczególnie naszą pierwszą trasę, na której graliśmy z zespołem ’N Sync. Przebywaliśmy ze sobą dwa tygodnie, spaliśmy w tych samych hotelach i pamiętam, jak Justin Timberlake zachwycał się pierogami ruskimi. Spośród późniejszych koncertów w Polsce pamiętam najbardziej występ w Zamościu, gdzie przy zamku było 45 tys. ludzi.”
Drugiego tak:
„Miałem kolejki pod swój dom, podjeżdżały busy. Mieszkałem na 8. piętrze, klatkę miałem całą popisaną. Na tej klatce spały dziewczyny.
Moja mama częstowała te dziewczyny, które spały na klatce, herbatą i innymi napojami. Prosiły: proszę pani, niech nas pani wpuści. My chcemy zobaczyć, jak on śpi.”
A później Just 5 się nagle skończył – skończył się, kiedy zaczęła się pierwsza edycja Big Brothera.
Przez lata Wrona był instruktorem zumby w szkole tanecznej swojej żony i zajmował się córkami, a Robert Kryla (w nowym Just 5 jest tylko dwóch ziomeczków ze starego składu) jeździ na taksówce w Warszawie.
Bartek ponoć już nie czyta komentarzy na swój temat – wystarczy mu to, co widział wcześniej. „Już pisali, że jestem strasznym grubasem, że »Jezus Maria, co się z nim stało«.”
I tak totalnie na zimno można powiedzieć, że takie powroty to jest jednak upokorzenie. Roztyty były gwiazdor na scenie, robiący dla hajsu coś, co jest groteskowe.
I że jaki kraj, taki Robbie Williams.
A ja jestem innego zdania – a co, mogę.
Bo tutaj chodzi o coś innego, chodzi o sentyment ludzi, którzy Just 5 oglądają.
Bo oni, patrząc na Bartka Wronę, widzą czasy swojej młodości. Każdy z tych akordów budzi wspomnienia.
Przypomina fajne rzeczy, z czasów, kiedy wszystko było jeszcze możliwe.
Kiedy otwarte były jeszcze wszystkie drzwi.
Jakieś wyjazdy do Mielna, Łeby, Kołobrzegu czy Władka.
Pierwsze randki, dyskoteki nad morzem, gdzie ktoś całował i przytulał przy dźwiękach tej piosenki – i to już miało być na zawsze.
W oczach palił się żar. I pasja.
I za jakiś czas ludzie będą oglądali na scenie roztytego Skolima,
który również będzie groteskowy.
A jednak ludzie będą chcieli to oglądać. Nie dla niego. Dla wspomnień.
Bo tak działa ich potęga. Każdy ma jakieś piosenki, które się kojarzą. I jak je słyszy, to przed oczami ma pewne sceny. Zazwyczaj z okresu, który uważa za najlepszy w swoim życiu.