28/05/2026
Kochani‼️
W branży eventowej panuje złota zasada: „Nigdy nie rób projektów od d...rugiej strony”. No to my, cali na biało, wjechaliśmy w brief od Activia i stwierdziliśmy, że zrobimy dokładnie na odwrót. Dosłownie.
To znaczy, nie chodzi o to, że wchodziliśmy komuś w... wrrrrróć. Koniec. Nie było tak. Było zupełnie inaczej.
Zaproponowaliśmy klientowi zbudowanie wielkiego, interaktywnego przewodu pokarmowego w formie wystawy i wpuszczenie tam ludzi. W większości korporacji dział prawny dostałby skrętu kiszek, a brand managerowie uciekliby na bezterminowe L4. Ale team z Activii? Oni ten pomysł po prostu łyknęli. Bez przeżuwania.
I tu czapki z głów, bo trzeba mieć naprawdę zdrowe ... podejście do biznesu i potężne pokłady dystansu, żeby podpisać budżet na event, w którym główną atrakcją jest zwiedzanie ludzkiej anatomii.
Dzięki tej odwadze Klienta stworzyliśmy strefę „Jelita, wchodzę w to!”, która udowadnia, że:
👉 o rzeczach tabu można mówić z przymrużeniem oka (i to niekoniecznie tego trzeciego). 😉
👉 najlepszy storytelling to taki, przez który przechodzi się płynnie od początku do samego… końca.
👉 prawdziwa kreatywność nie zna granic – nawet tych anatomicznych.
A skoro o końcu mowa... Wiemy, że wejście w głąb całego tego mikrobiomu mogło u niektórych wywołać lekkie spięcie pośladków. Ale bez paniki. Na sam koniec strefy przygotowaliśmy dla Was motywacyjny napis, który jest idealnym podsumowaniem zarówno ludzkiego metabolizmu, jak i pracy w marketingu:
👉 „ZAWSZE JEST JAKIEŚ WYJŚCIE.” 🚪🏃♂️
Activia, dzięki za zaufanie i za to, że nie baliście się wejść w ten temat razem z nami.
Wy też wpadajcie, przejdźcie przez to sami i sprawdźcie, co Was uwiera od środka. Czekamy na Was na finiszu!