09/08/2026
W miniony piątek rozegraliśmy bitwę w 6. edycję Warhammera Fantasy Battles, scenariusz Halting the tide z dodatku Storm of Chaos. 4000 punktów Bretonnii stawiło czoła dwóm armiom Chaosu, każda po 4000 punktów. 12 000 punktów na stole🙂
Baron Jules Clocharde de Sperate poprowadził beznadziejną wyprawę, by spowolnić marsz hord Chaosu. Siły wroga były niezmierzone, nie było nadziei na ich pokonanie i odparcie... Mimo to Bretończycy dzielnie stanęli do boju.
Chaos szybko postępował na przód. Szlachetnym rycerzom nie udało się przeprowadzić wspaniałej, skoordynowanej szarży, na którą liczył baron de Sperate. Młodzi, popędliwi Erranci uderzyli na Smocze Ogry, jednak monstra wytrzymały impet uderzenia i rycerze zostali wkrótce wybici, gdy do walki dołączyli opancerzeni jeźdźcy Chaosu. Jedna z bretońskich chorągwi pierzchła przed gigantem, okrywając się hańbą. Zdołała się co prawda zebrać, lecz jej ucieczka na początku starcia bardzo wpłynęła na losy bitwy.
Konni wybrańcy Chaosu, prowadzeni przez straszliwego lorda, uderzyli na kolejną chorągiew. Brat barona, Pierre de Sperate, wyzwał wrogiego bohatera na pojedynek, lecz pomimo sławy niezrównanego szermierza- został szybko pokonany, a jego rycerze- rozgromieni...
Na słabo obsadzonym prawym skrzydle Bretończyków łucznicy i jeźdźcy na pegazach zostali szybko rozgromieni, natomiast konni rycerze wybili oddział minotaurów i przebili się przez wrogie linie. Niestety, zostali wkrótce osaczeni na skraju lasu przez przeważające siły Chaosu i wybici do nogi...
W centrum pola bitwy do desperackiej szarży ruszyli rycerze Graala, prowadzeni przez samego barona Julesa i jego córkę, Juliannę, dzierżącą rodowy sztandar. Udało im się rozbić oddział rycerzy Chaosu oraz giganta, a baron powalił jednego z wrogich czempionów, jednak wkrótce zostali osaczeni przez masy wroga i polegli na polu chwały...
Tymczasem na lewym skrzydle, dosiadający pegaza o wdzięcznym imieniu Ballon paladyn Jacques Étienne Montgolfier zmierzył się z demonem dowodzącym połową wrogiej hordy. Udało mu się zranić demona, lecz ten w rewanżu stracił pegaza, a następnie powalił samego paladyna. Poruszeni przykładem walecznego rycerza piechurzy, przezwyciężając strach, zaatakowali potwora i mimo tego, że ich dowódca poległ w pojedynku z demonem, udało im się go przepędzić z materialnego świata. Wtedy też do walki ruszyła chorągiew, która tak haniebnie uciekła na początku starcia. Młody paladyn Henri le Joust, który stał na jej czele, stanął przed trudnym wyborem- ruszyć z odsieczą walczącym jeszcze niedobitkom rycerzy Graala i baronowi de Sperate, czy uderzyć na Smocze Ogry, które wcześniej wytrzymały szarżę Errantów. Henri stwierdził, że nie zdoła dotrzeć do rycerzy Graala, zatem zaatakował Ogry. Jego jeźdźcy powalili dwa monstra, a ostatni, ciężko ranny, rzucił się do ucieczki. Był to jednak już ostatni sukces Bretończyków, nie licząc komety, którą ukrywająca się w lesie czarodziejka rzuciła na zgrupowanie piechoty Chaosu, powodując duże straty w jej szeregach... Bretońscy łucznicy i trebusz, którzy ze średnim rezultatem ostrzeliwali atakujących przez cały czas, zostali otoczeni i wybici do nogi.
Bitwa dobiegła końca - bretońska armia została unicestwiona, lecz zadała atakującej hordzie na tyle poważne straty, że zgodnie z zasadami scenariusza- starcie zakończyło się remisem.