06/08/2026
Cześć w upalny czwarteczek!
Jakoś tak, sentymentalnie, zaczynamy dzień. W czerwcu, osiemnastego dnia tegoż miesiąca, w 2020 roku odbył się u nas w stodole pierwszy koncert. Miało być inaczej, w planach był plener pod domem. Jednakże pogoda miała nam pokrzyżować plany, więc wywaliliśmy przez okna dywany i wykładziny z nieogarniętego jeszcze domu, rozłożyliśmy je na nawiezionych wcześniej do stodoły 160 tonach gruzu (przewalililiśmy z Mają ręcznie 160 ton gruzu, co do dziś uważam za wyczyn niebywały i obecnie raczej nie dalibyśmy rady tego zrobić ponownie). Stodoła nie miała wrót, jednej ściany, a wokół panował piach i błoto. W ścianach też brakowało "kilku desek", a oświelenie sceny było, rzecz ujmując bezpośrednio, mizerne. Dźwięk za to się zgadzał, bo od początku i jest do dziś z nami, Przyjaciel nasz serdeczny, Krzysiu Grela!
Całość stworzyła dość minimalistyczny obraz, żeby nie powiedzieć "drewniane, a skromne". Przypasowało to jednak do ówczesnego klimatu koncertów zespołu Trupięgi, a jakże! Nikomu to nie przeszkodziło, a chyba nawet wręcz przeciwnie. Fotkami uwiecznił to (zamieszczamy tylko wybór) Bogdan Ratajczak. Tak, to było 6 lat temu i wtedy jeszcze nie do końca zdawaliśmy sobie sprawę, jak potoczą się losy i nasze i zespołu. Ale wtedy były już jasno sprecyzowane cele, marzenia i, co najważniejsze, mieliśmy moc i siłę "uporu maniaka". Co nam z tego zostało do dziś? Wszystko: marzenia, moc i siła "uporu maniaka". Tak już mamy...
A Trupięgi wciaż grają i pomimo zmian personalnych, pomimo zmiany formuły, wciaż tworzą ten magiczny świat muzyki i słowa.
Dziękujemy za Wasze zaufanie, wsparcie i obecność! Jesteście źródłem mocy, siły i motorem marzeń! Tak, Ty, Ty i Ty...
A teraz schodzimy na ziemię! Będzie dziś burza w północnej Wielkopolsce, czy nie będzie?
🤘😁