Klub Piłkarski Błękitni Świdnica

Wskazówki dojazdu

Klub Piłkarski Błękitni Świdnica KP Błękitni Świdnica.

Łączymy pasję do piłki nożnej z rozwojem zawodników i budowaniem silnej lokalnej społeczności.

Znajdziesz tutaj aktualności, wyniki, relacje z meczów, zdjęcia oraz informacje o wydarzeniach klubowych.

⚽🔵 BŁĘKITNI 1:3 ŁKS ŁĘKNICA. FUTBOL WYSTAWIŁ NAM RACHUNEK. I TRZEBA GO ZAPŁACIĆ.10. kolejka klasy okręgowej | Lakers Are...
10/10/2026

⚽🔵 BŁĘKITNI 1:3 ŁKS ŁĘKNICA. FUTBOL WYSTAWIŁ NAM RACHUNEK. I TRZEBA GO ZAPŁACIĆ.

10. kolejka klasy okręgowej | Lakers Arena

Są takie popołudnia, kiedy piłka słucha zawodników, pomysły układają się w logiczną całość, a kibice wracają do domu z uśmiechem. Są też takie, kiedy futbol wyciąga czerwony długopis i bez większych ceregieli poprawia nasze wypracowanie.

Dzisiaj na Lakers Arena dostaliśmy solidną lekcję.

Przegrywamy z ŁKS Łęknica 1:3 i nie zamierzamy szukać usprawiedliwień. Nie był to dzień, w którym pokazaliśmy pełnię swoich możliwości. Powiedzmy sobie otwarcie: zagraliśmy poniżej tego, na co nas stać.

A przecież ostatnie tygodnie dawały nam powody do umiarkowanego optymizmu. Dwa tygodnie temu na własnym boisku wydarliśmy Pogoni Wężyska zwycięstwo 2:1, strzelając dwie bramki w doliczonym czasie gry. Tydzień temu przywieźliśmy z trudnego terenu w Przylepie bezbramkowy remis.

Siedem minut futbolowego szaleństwa? Nie, w Wężyskach wystarczyły nam dwie minuty doliczonego czasu. W Przylepie z kolei pokazaliśmy, że potrafimy zachować dyscyplinę i cierpliwość.

Dzisiaj gdzieś między szatnią a pierwszym gwizdkiem zgubiliśmy instrukcję obsługi własnej gry.

Zbyt mocno zaangażowaliśmy się w ofensywę, zapominając o zabezpieczeniu przestrzeni za plecami. Chcieliśmy atakować, dominować, kreować. Problem w tym, że po stracie piłki trzeba jeszcze umieć odpowiednio zareagować.

ŁKS bardzo szybko przypomniał nam tę zasadę. Dwie stracone bramki po kontratakach były konsekwencją naszej złej organizacji i braku odpowiedniej reakcji na utratę futbolówki. Trzecia padła po rzucie rożnym, kiedy krycie przeciwnika najwyraźniej uznaliśmy za zajęcie fakultatywne.

Trzy bramki, trzy konkretne ostrzeżenia. Wszystkie zasłużone.

Pierwszą połowę zwyczajnie przespaliśmy. Zabrakło tempa, dokładności i właściwych decyzji. Po przerwie próbowaliśmy wrócić do spotkania.

⚽ W 53. minucie Fabian Tomaszewski zdobył jedyną bramkę dla Błękitnych, dając nam nadzieję na odwrócenie losów meczu.

Ale futbol nie przyznaje punktów za dobre intencje.

W drugiej połowie było więcej chęci, lecz wciąż za mało konkretów. Zbyt często graliśmy nerwowo, zbyt szybko chcieliśmy kończyć akcje, brakowało cierpliwości i precyzji. A kiedy przeciwnik dobrze wykorzystuje nasze błędy, sam entuzjazm do odrabiania strat nie wystarczy.

Zabrakło również odpowiedniego zarządzania z ławki.

Trzeba to powiedzieć uczciwie. W takich spotkaniach potrzebne są trafne korekty, szybkie reakcje i decyzje, które pomogą drużynie odzyskać równowagę. Dzisiaj tego elementu zabrakło. Odpowiedzialność za wynik ponosimy wszyscy, również osoba która odpowiada za prowadzenie zespołu.

I nie będziemy udawać, że było inaczej.

Nie zamierzamy jednak urządzać piłkarskiego pogrzebu po jednym słabszym występie.

Jesteśmy beniaminkiem. Nie zakładaliśmy, że każdy weekend będzie kończył się trzema punktami, a przeciwnicy będą grzecznie ustawiali się w kolejce po autografy. Ta liga jest wymagająca, wyrównana i bezlitośnie punktuje błędy.

Dzisiaj dostaliśmy cios, po którym bokser osuwa się na kolana. Ale po kilku sekundach podnosi głowę, wstaje, otrzepuje spodenki i wraca do walki.

Bo właśnie tak chcemy reagować.

👏 Gratulujemy ŁKS Łęknica zwycięstwa. Rywale potrafili wykorzystać nasze słabości i zasłużenie wywożą ze Świdnicy komplet punktów.

💙 Dziękujemy kibicom za obecność na Lakers Arena. Wiemy, że oczekujecie od nas więcej. My również.

📚 Od poniedziałku wracamy do treningów i odrabiamy kolejną lekcję. Tym razem z organizacji gry po stracie piłki, odpowiedzialności w defensywie i cierpliwości w atakowaniu.

A za dwa tygodnie?

🔥 MECZ NA SZCZYCIE Z TĘCZĄ KROSNO!

Tam zamierzamy zameldować się już w komplecie. Z chłodniejszą głową, większą dyscypliną i świadomością, że nawet najbardziej efektowna ofensywa potrzebuje solidnego zabezpieczenia.

Bo futbol bywa przewrotny. Dwa tygodnie temu w ostatnich minutach sami rozdawaliśmy karty. Dzisiaj Łęknica sprawdziła naszą talię i okazało się, że zabrakło w niej kilku asów.

Nie będziemy tasować wymówek. Wolimy poprawić swoją grę. 😉

🔵⚪ JEDEN KLUB. JEDNA PASJA. JEDEN CEL.

⚽LAKERS ARENA PRESENTA: BŁĘKITNI CONTRA ŁKS!10. kolejka | Klasa okręgowa | Świdnica vs ŁęknicaSą takie mecze, które pach...
08/10/2026

⚽LAKERS ARENA PRESENTA: BŁĘKITNI CONTRA ŁKS!

10. kolejka | Klasa okręgowa | Świdnica vs Łęknica

Są takie mecze, które pachną wielką piłką. Są też takie, które pachną kiełbasą z grilla, świeżo skoszoną murawą i maścią rozgrzewającą. I wiecie co? My zdecydowanie wolimy te drugie! 😎⚽

W sobotnie popołudnie na Lakers Arena zamelduje się ŁKS Łęknica, a gospodarze, KP Błękitni Świdnica, spróbują udowodnić, że lubuska okręgówka potrafi mieć więcej zwrotów akcji niż hiszpańska telenowela. I to bez dublerów!

🤝 Łączy nas piłka! Ta lubuska oczywiście.

Bo przecież wszyscy jesteśmy częścią tego samego futbolowego świata. Świata, w którym jedni analizują ustawienie 1-4-3-3, inni szukają wolnego weekendu, a jeszcze inni zastanawiają się, dlaczego piłka po idealnie zaplanowanej akcji ląduje trzy metry za bramką. Taka nasza lokalna La Liga, tylko VAR zastępuje pan przy barierce, który wszystko widział najlepiej! 😂

🏥 W Błękitnej szatni zrobiło się ostatnio trochę zbyt medycznie.

Kontuzje ważnych zawodników mocno komplikują nam układankę. Jan walczy z urazem stawu skokowego, Piotr ze złamaną nogą. Chłopaki, życzymy Wam dużo zdrowia, cierpliwości i jak najszybszego powrotu na boisko! 💙

Trenerowi pozostaje więc zabawa w futbolowego szachistę. Tyle że figury czasem wypadają z planszy, a przeciwnik wcale nie zamierza czekać, aż ustawimy je z powrotem. Tym razem szkoleniowca ponownie zabraknie. W ostatnich dniach okazało się iż ponownie musi dzielić ławkę w rozgrywkach CLJ w dalekiej Częstochowie.

Ale właśnie w takich momentach poznaje się charakter drużyny. Kiedy jedni muszą odpocząć, inni dostają swoją szansę. Kiedy zabraknie Coacha, zespół wśród którego są doświadczeni liderzy muszą wziąć ciężar gry i logistyki boiskowej na swoje barki. A pamiętajmy doświadczenie i młodość, ambicja i odrobina piłkarskiej bezczelności potrafią napisać całkiem przyzwoity scenariusz.

🏟️ A TERAZ NAJWAŻNIEJSZE!

📅 Sobota, 10 października 2026
🕞 Godzina 15:30
📍 LAKERS ARENA, ŚWIDNICA
⚔️ KP BŁĘKITNI ŚWIDNICA 🆚 ŁKS ŁĘKNICA

Kibice, liczymy na Was! Przyjdźcie, pokrzyczcie, podpowiedzcie sędziemu, oczywiście z zachowaniem kultury, i przypomnijcie chłopakom, że w Świdnicy gospodarz nie oddaje punktów razem z kluczami do szatni! 😉

Bo w Madrycie mają Bernabéu, w Barcelonie Camp Nou, a my mamy LAKERS ARENA. I swoje małe futbolowe szaleństwo! 💙🔥

¡VAMOS BŁĘKITNI! ⚽

🔥🔥🔥🤦🏼‍♂️REMIS W PRZYLEPIE. ZERO GOLI, DWA URAZY I SĘDZIOWSKI TEATR ABSURDUTS Masterchem Przylep 0:0 KP Błękitni Świdnica...
02/10/2026

🔥🔥🔥🤦🏼‍♂️REMIS W PRZYLEPIE. ZERO GOLI, DWA URAZY I SĘDZIOWSKI TEATR ABSURDU

TS Masterchem Przylep 0:0 KP Błękitni Świdnica

Miały być derby. Miała być piłka. Była walka, były emocje, były okazje i był nawet futbol. Niestety w piątkowe popołudnie w Przylepie ktoś postanowił dorzucić do tego wszystkiego własny spektakl. I choć na afiszu widniały nazwy TS Masterchem Przylep i KP Błękitni Świdnica, momentami główne role próbowała przejąć trójka arbitrów.

Zacznijmy jednak od piłki, bo przecież po to wszyscy przyjechaliśmy na ten mecz.

Spotkanie 9. kolejki klasy okręgowej miało derbowy charakter i od początku było zacięte, wyrównane i pełne walki. Gra przenosiła się z jednej połowy na drugą. Przylep miał swoje momenty, Błękitni swoje. Nikt nie przyjechał tu statystować, nikt nie zamierzał oddawać terenu bez walki.

Gospodarze otrzymali najlepszą możliwą okazję do objęcia prowadzenia, czyli rzut karny. Piłka po uderzeniu zatrzymała się jednak na poprzeczce.

My odpowiedzieliśmy słupkiem. Do tego dołożyliśmy kilka uderzeń, które albo mijały bramkę, albo kończyły się na bardzo dobrze dysponowanym bramkarzu TS Przylep.

0:0. Z przebiegu gry wynik sprawiedliwy.

I w zasadzie w tym miejscu można byłoby zakończyć zwyczajną relację z meczu.

Tylko że zwyczajny mecz skończył się gdzieś po drodze.

🎭 TRZECH PANÓW I GWIZDEK, KTÓRY NIE ZAWSZE WIEDZIAŁ, PO CO ISTNIEJE

Dwie drużyny chciały grać w piłkę. Obie walczyły ambitnie. Derby miały temperaturę, ale właśnie po to na boisku jest trójka sędziowska, żeby tę temperaturę kontrolować.

W Przylepie termostat najwyraźniej odmówił współpracy.

Kulawe decyzje, brak konsekwencji i reakcje trudne do zrozumienia sprawiły, że z czasem spotkanie zaczęło się zaostrzać. Emocje rosły, a nie wszyscy potrafili nad nimi zapanować.

Bilans?

Trzy żółte kartki.

A jednocześnie dwa zdarzenia zakończone poważnymi urazami naszych zawodników, przy których nie było nawet najmniejszego upomnienia.

Efekt jest znacznie poważniejszy niż zapis w protokole. Złamana noga jednego z naszych zawodników i uszkodzony staw skokowy drugiego. Obaj wypadają z gry na dłuższy czas.

I tutaj ironia się kończy.

Janek, Piotr, dużo zdrowia. Wracajcie do nas jak najszybciej. Czekamy na Was. 💙🤍

Takie mecze derbowe mają prawo być twarde. Mają prawo iskrzyć. Nikt nie oczekuje baletu ani czerwonego dywanu rozwijanego przed zawodnikiem z piłką. Ale właśnie wtedy potrzebne jest rozsądne i konsekwentne sędziowanie.

Bo czasami, również podczas gry w piłkę, naprawdę warto uruchomić zwoje mózgowe, a nie wyłącznie mięśnie.

🏟️ FUTBOL NA ORLIKU Z HISTORIĄ

Do całej scenerii pasowało również boisko. Powiedzmy dyplomatycznie, że nawierzchnia miejscowego orlika swoje najlepsze lata ma już za sobą.

Na tym właśnie terenie przyszło nam walczyć z dobrym, mocno zmobilizowanym Przylepem, warunkami gry i momentami także z decyzjami trójki sędziowskiej.

Szczególne słowa należą się jednemu z asystentów, który tego dnia był wyraźnie niedysponowany. „Skandal” byłby chyba najdelikatniejszym określeniem niektórych jego poczynań. Na obsadę i poziom sędziowania wpływu jednak nie mamy. Możemy mieć wpływ na własną grę i na tym wolimy się koncentrować.

Dlatego mimo całego żalu trzeba powiedzieć jasno: szacunek dla Przylepu za mecz. Rywal postawił trudne warunki, walczył o swoje i również miał okazje, żeby przechylić spotkanie na swoją stronę.

A naszym zawodnikom należą się podziękowania za walkę do końca. Z przeciwnikiem. Z boiskiem. Z emocjami. I z okolicznościami, których przed pierwszym gwizdkiem raczej nie wpisuje się do planu meczowego.

TS Masterchem Przylep 0:0 KP Błękitni Świdnica.

Tracimy możliwość dopisania kompletu punktów, ale zyskujemy jeden. Po takim meczu, na takim terenie i w takich okolicznościach traktujemy go jako cenną zdobycz.

Do Świdnicy wracamy więc z punktem.

I z rachunkiem za ten mecz zdecydowanie wyższym, niż wskazywałby wynik 0:0. ⚽💙🤍

💙⚽ ŁUBU DUBU, ŁUBI DUBU, DO POMOCY PREZESI KLUBU! 😂👏Jesień za pasem, dni coraz krótsze, a przed nami widmo treningów pod...
01/10/2026

💙⚽ ŁUBU DUBU, ŁUBI DUBU, DO POMOCY PREZESI KLUBU! 😂👏
Jesień za pasem, dni coraz krótsze, a przed nami widmo treningów pod hasłem: „Panowie, kto nam dzisiaj pożyczy boisko?” 😁

Już szykowaliśmy się do nerwowego szukania obiektu, telefonów, kombinowania i proszenia się o kawałek murawy.
A tu proszę! Wkracza nasz Zarząd i... NIECH STANIE SIĘ ŚWIATŁO! 💡💡💡

I stało się! Nasza arena wygląda przepięknie w blasku nowych świateł. A my możemy spokojnie dograć rundę jesienną, trenując u siebie. Na własnych śmieciach, jak przystało na Błękitnych! 💪⚽

Panowie Prezesi Staszku i Marcinie oraz bracia z drogiego Zarządu!!!

W imieniu piłkarzy I zespołu oraz całej naszej Akademii składamy Wam wielkie ukłony i jeszcze większe PODZIĘKOWANIA! 🎩👏

Wiemy, że takie rzeczy same się nie robią. Ktoś musi się nimi zająć, poświęcić swój czas i dopilnować, żebyśmy my mogli po prostu robić swoje na boisku.

I właśnie za to chcemy Wam dzisiaj publicznie podziękować. Bez oficjalnych przemówień, bez wręczania laurek. Po prostu po piłkarsku, prosto z szatni i od serducha. 💙

Panowie, kawał dobrej roboty! Szacunek i czapki z głów! 👏
A teraz nie pozostaje nam nic innego, jak porządnie trenować. Bo przy takim oświetleniu nawet trener zauważy, kto próbuje się obijać! 😂⚽
💙 JEDNA DRUŻYNA. JEDEN KLUB. BŁĘKITNI ŚWIDNICA! �

🔵⚪ PIĄTKOWA MISJA: KIERUNEK PRZYLEP! ⚽🔥9. KOLEJKA | TS MASTER CHEM PRZYLEP 🆚 KP BŁĘKITNI ŚWIDNICAPrzed nami kolejne ligo...
30/09/2026

🔵⚪ PIĄTKOWA MISJA: KIERUNEK PRZYLEP! ⚽🔥

9. KOLEJKA | TS MASTER CHEM PRZYLEP 🆚 KP BŁĘKITNI ŚWIDNICA

Przed nami kolejne ligowe wyzwanie! Tym razem Błękitni udadzą się do Przylepu, gdzie w piątkowe popołudnie zmierzą się z miejscowym TS Masterchem. Zapowiada się bardzo trudne spotkanie, w którym o punkty trzeba będzie solidnie zapracować.

📅 Piątek, 2 października 2026
⏰ Godzina 16:15
🏟️ Stadion przy ul. Turystycznej w Przylepie
🤝 FAIR PLAY ZACZYNA SIĘ PRZED PIERWSZYM GWIZDKIEM!

Pierwotnie spotkanie miało odbyć się w sobotę. Na prośbę gospodarzy, wynikającą z kolizji terminarza pierwszego zespołu z meczem rezerw, zgodziliśmy się jednak rozegrać je dzień wcześniej.
Co ciekawe, z inicjatywą zmiany wystąpił były szkoleniowiec Świdnicy, obecnie prowadzący rezerwy TS Przylepu w A klasie. Piłkarskie drogi lubią się przecinać! 😉
W Świdnicy wychodzimy z założenia, że wzajemny szacunek i sportowa współpraca są równie ważne jak rywalizacja na boisku. Dlatego, mimo konieczności zmiany naszych planów, pozytywnie odpowiedzieliśmy na prośbę gospodarzy.

⚽ SZACUNEK DLA RYWALA, ALE JEDZIEMY WALCZYĆ DO KOŃCA O PUNKTY. Jakie tym razem czas pokaże.

Przylep z pewnością będzie chciał wykorzystać atut własnego boiska i poprawić swoją sytuację w ligowej tabeli. Spodziewamy się ambitnego, dobrze zmotywowanego przeciwnika, który zrobi wszystko, aby zatrzymać Błękitnych.
My również mamy swoje problemy. Nie zawsze możemy korzystać z pełnej kadry, a łączenie obowiązków zawodowych, szkolnych i sportowych wymaga od naszych zawodników sporego zaangażowania.
Na szczęście doświadczenie naszych starszych piłkarzy coraz lepiej współgra z energią i ambicją młodzieży. Ta mieszanka potrafi dostarczyć kibicom naprawdę sporych emocji!
Przed tygodniem pokazaliśmy, że walczymy do samego końca. Zwycięstwo 2:1 nad Pogonią Wężyska, wywalczone dzięki bramkom Fabiana Tomaszewskiego w 92. minucie i Kornela Wieczorka w 94. minucie, było kolejnym dowodem charakteru naszego zespołu.
Jednocześnie doskonale wiemy, że mamy nad czym pracować. Sama determinacja nie wystarczy. Potrzebujemy większej jakości w podejmowaniu decyzji, konsekwencji w realizacji założeń taktycznych i koncentracji przez pełne 90 minut.

Do Przylepu jedziemy z pokorą wobec przeciwnika, ale z konkretnym celem. Chcemy przywieźć do Świdnicy kolejne punkty! 💪

🔵⚪ KIBICE, LICZYMY NA WAS!

Piątkowe popołudnie, niedaleki wyjazd i kolejne ligowe emocje. Jeśli macie możliwość, wsiadajcie w samochody i widzimy się w Przylepie!
Bo niezależnie od tego, gdzie gramy, jedno pozostaje niezmienne:
RAZEM WALCZYMY DO KOŃCA! 💙🤍

🔵 REMONTADA 2.0! BŁĘKITNI ZNOWU TO ZROBILI!KP Błękitni Świdnica 2:1 Pogoń Agapol Wężyska (8. kolejka klasy okręgowej)W O...
27/09/2026

🔵 REMONTADA 2.0! BŁĘKITNI ZNOWU TO ZROBILI!
KP Błękitni Świdnica 2:1 Pogoń Agapol Wężyska (8. kolejka klasy okręgowej)
W Ochli pokazali, że potrafią wrócić z dalekiej podróży. W Świdnicy udowodnili, że dopóki sędzia nie zagwiżdże po raz ostatni, z Błękitnymi nie można być pewnym absolutnie niczego. Dwie bramki w doliczonym czasie gry, eksplozja radości i kolejne trzy punkty. Panie i panowie, na Lakers Arena znów mieliśmy futbol z gatunku tych, po których człowiek potrzebuje chwili, żeby dojść do siebie!
Ale po kolei. Bo zanim przyszły fajerwerki, trzeba było przeżyć ponad 90 minut spotkania, które momentami mogło doprowadzić kibiców Świdnicy do białej gorączki.
Dominacja, z której długo niewiele wynikało
Błękitni przystąpili do spotkania poważnie osłabieni. Brak kilku czołowych zawodników wymusił zmiany i sprawił, że zespół musiał wycisnąć maksimum ze swoich aktualnych możliwości. I trzeba przyznać, że pod względem zaangażowania, organizacji oraz determinacji gospodarze stanęli na wysokości zadania.
Od początku to Świdnica nadawała ton rywalizacji. Błękitni mieli zdecydowaną przewagę optyczną, częściej prowadzili grę i starali się narzucić przeciwnikowi własne warunki.
Problem pojawiał się jednak tam, gdzie mecze się wygrywa, czyli pod bramką rywala.
Zbyt często brakowało właściwej decyzji, odpowiedniego momentu podania czy zdecydowania przy finalizacji akcji. Były sytuacje, w których należało uderzać, a szukano jeszcze jednego podania. Były też takie, w których aż prosiło się o cierpliwość i lepsze rozwiązanie.
Ta indolencja decyzyjna w ofensywie sprawiała, że przewaga gospodarzy długo pozostawała jedynie przewagą w grze.
A przecież piłka nożna ma jedną brutalną zasadę: za wrażenia artystyczne punktów nie przyznają.
Pogoń? Niewiele argumentów, ale wynik długo po jej stronie
Goście z Wężysk nie stworzyli sobie wielu okazji do zdobycia bramki. W 18. minucie groźnie uderzał Cierech, a dwa kolejne zagrożenia pojawiły się po strzałach z rzutów wolnych.
Poza tym ofensywny repertuar Pogoni był mocno ograniczony. Przyjezdni nie potrafili regularnie przedostawać się pod bramkę gospodarzy ani wykorzystywać przestrzeni, które mogły pojawiać się przy ofensywnej grze Świdnicy.
Mimo to Pogoń zdołała zdobyć bramkę i przez długi czas utrzymywała korzystny rezultat.
I właśnie tutaj dochodzimy do największego paradoksu tego spotkania. Błękitni prowadzili grę, mieli swoje okazje, ale na tablicy wyników wciąż znajdował się rezultat, który absolutnie ich nie satysfakcjonował.
Z każdą kolejną minutą rosła presja. Zaczynało brakować czasu, a kolejne niewykorzystane sytuacje mogły odbierać wiarę nawet najbardziej zagorzałym kibicom.
Mogły. Bo najwyraźniej zawodnicy Świdnicy mają ostatnio wyjątkowo osobliwe podejście do zegarka.
90 minut? Dla Błękitnych to dopiero rozgrzewka!
Kto oglądał poprzednie spotkanie w Ochli, ten doskonale wiedział, że tej drużyny nie wolno przedwcześnie skreślać.
Tam Błękitni, grając w dziesiątkę, potrafili odwrócić losy spotkania i wyjść na prowadzenie 3:2. Pokazali charakter, odwagę i ogromną odporność na przeciwności.
W sobotę postanowili przypomnieć wszystkim tę lekcję.
92. MINUTA
FABIAN TOMASZEWSKI! 1:1!
Kiedy wydawało się, że komplet punktów wymyka się gospodarzom z rąk, Fabian Tomaszewski doprowadził do wyrównania!
Lakers Arena odżyła. Zespół, który przez niemal całe spotkanie bezskutecznie próbował przełamać rywala, wreszcie dopiął swego.
Można było odnieść wrażenie, że uratowany remis będzie w tych okolicznościach rezultatem do przyjęcia.
Ale najwyraźniej nikt nie przekazał tej informacji zawodnikom Błękitnych.
94. MINUTA
KORNEL WIECZOREK! 2:1!
SZALEŃSTWO W ŚWIDNICY!
Kornel Wieczorek trafia do siatki, a Błękitni w ciągu zaledwie dwóch minut odwracają losy spotkania!
Z niedowierzania w euforię. Z perspektywy straconych punktów do zwycięstwa, które jeszcze chwilę wcześniej wydawało się niezwykle odległe.
Takie momenty przypominają, dlaczego kochamy futbol. Można analizować ustawienia, liczyć sytuacje bramkowe i rozkładać każdą akcję na czynniki pierwsze. Ale kiedy w 94. minucie piłka wpada do siatki, wszystkie analizy na moment schodzą na dalszy plan.
Błękitni wygrywają 2:1!
Młodzież melduje gotowość!
Osobne gratulacje należą się Kamilowi Czarnemu, zawodnikowi z rocznika 2009, który zaliczył swój debiut.
W sytuacji, gdy zespół musi radzić sobie bez kilku podstawowych piłkarzy, każda kolejna młoda twarz w drużynie jest ważnym sygnałem.
Brawo, Kamil! Pierwszy krok w seniorskiej piłce wykonany. Oby był początkiem długiej i wartościowej przygody.
Charakter na piątkę, skuteczność do poprawy
Nie pozwólmy jednak, żeby szalona końcówka przykryła obraz całego spotkania.
Błękitni zasłużyli na ogromne uznanie za determinację, zdecydowanie w końcowych fragmentach i konsekwentne dążenie do zwycięstwa. Pomimo osłabień kadrowych potrafili przejąć inicjatywę i przez zdecydowaną większość spotkania kontrolować przebieg gry.
Jednak jeśli Świdnica chce regularnie punktować, musi znacznie lepiej wykorzystywać swoją przewagę.
Podejmowanie decyzji w ofensywie, skuteczność pod bramką przeciwnika i jakość ostatniego podania to elementy wymagające poprawy. Przy takiej dominacji mecz powinien zostać rozstrzygnięty znacznie wcześniej.
Nie zawsze uda się bowiem zdobyć dwie bramki w doliczonym czasie gry. Nie każdy przeciwnik pozwoli na podobny scenariusz.
Warto również docenić, że mimo braków personalnych drużyna potrafiła znaleźć w sobie dodatkowe pokłady energii. Zawodnicy wycisnęli z tego spotkania maksimum, nawet jeśli nie wszystko funkcjonowało tak, jak powinno.
I właśnie za tę postawę należą im się największe brawa.
Z Ochli do Świdnicy. Charakter zaczyna być znakiem rozpoznawczym
Dwa kolejne spotkania i dwa niezwykłe pokazy determinacji. Najpierw heroiczna pogoń w dziesiątkę w Ochli, teraz dwie bramki w doliczonym czasie gry przeciwko Pogoni Wężyska.
Powoli zaczyna rysować się charakter tej drużyny. Zespół nie spuszcza głów, potrafi walczyć do końca i nawet w trudnych okolicznościach szuka sposobu na osiągnięcie celu.
To niezwykle cenna cecha, szczególnie w klasie okręgowej, gdzie umiejętności piłkarskie bardzo często muszą iść w parze z charakterem.
Oczywiście nie zaszkodziłoby czasami wygrać trochę spokojniej. Kibice też mają swoje lata, a miejscowy kardiolog może wkrótce zostać najważniejszym sponsorem klubu. 😉
Jedno jest pewne. Na Lakers Arena ponownie zobaczyliśmy drużynę, która zostawiła na boisku wszystko, co miała.
Brawo, Błękitni! Za walkę, za wiarę, za charakter. A nad skutecznością popracujemy, bo następnym razem dobrze byłoby oszczędzić kibicom przynajmniej kilka siwych włosów!

„Jadą jak po swoje”. W sobotę sprawdzimy, czy Świdnica zamierza im to oddaćKP Błękitni Świdnica – Pogoń Agapol WężyskaSo...
24/09/2026

„Jadą jak po swoje”. W sobotę sprawdzimy, czy Świdnica zamierza im to oddać

KP Błękitni Świdnica – Pogoń Agapol Wężyska
Sobota, 26 września 2026 | godz. 16:00 | Lakers Arena

To może być jeden z ciekawszych meczów tej kolejki. W sobotnie popołudnie nad Lakers Arena przypłynie okręt rozpędzonej ligowo Pogoni Agapol Wężyska, zespół, który przed sezonem wymieniano w gronie kandydatów do odgrywania znaczącej roli w lidze. Początek rozgrywek nie był jednak dla Pogoni spacerem po angielskim trawniku z filiżanką herbaty w dłoni. Były punkty zgubione, była porażka i moment, w którym można było zadawać pytania. Ostatnie tygodnie przyniosły jednak dość konkretną odpowiedź.

Pogoń najwyraźniej uporządkowała swoje sprawy.

Po sześciu rozegranych spotkaniach ma 11 punktów i bilans bramkowy 14:7. Co ważniejsze, dwa ostatnie ligowe mecze wygrała po 4:0. Najpierw na wyjeździe z Błękitnymi Ołobok, później u siebie z Cargovią Kargowa. Osiem bramek zdobytych, żadnej straconej. Jeśli w Wężyskach był kryzys, to wygląda na to, że został już zapakowany do pudełka i odstawiony gdzieś głęboko do magazynu.

I właśnie dlatego do Świdnicy przyjedzie rywal znacznie groźniejszy, niż mogłaby sugerować sama historia pierwszych kolejek.

Wężyska odzyskały pewność siebie

Latem w Pogoni doszło do zmiany na ławce. Zespół przejął Łukasz Czyżyk, a jednym z elementów przygotowań był między innymi wartościowy sparing z trzecioligową Cariną Gubin. Pogoń prowadziła w nim po trafieniu Patryka Sochackiego i przez godzinę utrzymywała wynik 1:1, zanim Carina wprowadziła na boisko bardziej doświadczonych zawodników i przechyliła mecz na swoją stronę.

To drobiazg z okresu przygotowawczego, ale dobrze pokazujący, że Wężyska nie zamierzają w tym sezonie ograniczać się do spokojnego zbierania punktów. To drużyna potrafiąca grać intensywnie, szukać pojedynków i po odzyskaniu piłki szybko przenosić ciężar gry w okolice pola karnego przeciwnika.

Obecna seria tylko wzmacnia jej pewność siebie. 4:0, 4:0 to wyniki, które trudno uznać za przypadkowe kichnięcie statystyki. Pogoń złapała rytm i do Świdnicy przyjedzie z przekonaniem, że może kontynuować swoją serię.

W Wężyskach przekaz jest zresztą prosty: jadą jak po swoje.

I bardzo dobrze. Piłka nożna jest znacznie ciekawsza, kiedy obie strony przychodzą po pełną pulę.

A w Świdnicy? Trochę mniej ludzi, ale nadal jedenaście miejsc na boisku

Błękitni przystąpią do sobotniego spotkania w sytuacji dalekiej od kadrowego komfortu. W tym tygodniu zabraknie kilku ważnych zawodników, więc sztab będzie musiał sięgnąć głębiej do kadry.

To oznacza jedno: pojawi się przestrzeń dla młodzieży.

Dla młodych zawodników będzie to znakomita okazja, ale też test bez taryfy ulgowej. Łatwo mówi się o dawaniu szans młodym piłkarzom. Znacznie ciekawiej robi się wtedy, kiedy naprzeciw nich wychodzi przeciwnik będący na fali, mający osiem bramek zdobytych w dwóch ostatnich spotkaniach i przyjeżdżający z jasno określonym celem.

Właśnie w takich meczach młody zawodnik może przestać być „młodym zawodnikiem”, a po prostu stać się zawodnikiem pierwszego zespołu.

Błękitni mają przy tym własne argumenty. Po siedmiu kolejkach Świdnica ma 18 punktów, bilans 25:12 i zajmuje drugie miejsce w tabeli. Gospodarze wygrali sześć z siedmiu spotkań, więc jeśli Pogoń przyjedzie na Lakers Arena z rosnącym poczuciem własnej siły, trafi na zespół, który również ma powody, żeby nie spuszczać wzroku. (RadarMeczy)

„Po swoje”? Trzeba będzie najpierw je zabrać

Taktycznie zapowiada się spotkanie, w którym pierwsze minuty mogą powiedzieć bardzo dużo. Pogoń ma dziś argument w postaci formy i dwóch kolejnych czystych kont. Świdnica będzie musiała uważać przede wszystkim na momenty po stracie piłki, nie pozwalając rywalowi rozpędzać akcji i przenosić gry w okolice własnej szesnastki.

Z drugiej strony gospodarze nie mogą spędzić sobotniego popołudnia wyłącznie na zastanawianiu się, co zrobi Pogoń. Lakers Arena pozostaje ich boiskiem, a dotychczasowe 25 zdobytych bramek w siedmiu kolejkach mówi całkiem sporo o możliwościach ofensywnych tej drużyny. (RadarMeczy)

Kadrowe problemy komplikują plan. Nie anulują go.

Jeżeli więc Wężyska rzeczywiście „jadą jak po swoje”, gospodarzom pozostaje zrobić jedyną rozsądną rzecz: pokazać, jak trudno będzie to „swoje” wyrwać spod nóg Świdnicy.

Bez wielkich deklaracji. Bez dopisywania wyniku w piątek wieczorem.

Sobota. 16:00. Lakers Arena.

Jedni przyjeżdżają po swoje.
Drudzy mają zamiar sprawdzić, kto właściwie powiedział, że to do nich należy.

I tu zaczyna się cała zabawa.

🔵⚪ DZIESIĘCIU NA JEDENASTU. Z 0:2 NA 3:2. A POTEM 4:3! OCHLA ZOBACZYŁA BŁĘKITNY CHARAKTERSą mecze, które kończą się wraz...
19/09/2026

🔵⚪ DZIESIĘCIU NA JEDENASTU. Z 0:2 NA 3:2. A POTEM 4:3! OCHLA ZOBACZYŁA BŁĘKITNY CHARAKTER

Są mecze, które kończą się wraz z ostatnim gwizdkiem. I są takie, które jeszcze długo siedzą człowiekowi w głowie, bo zwyczajnie nie powinny potoczyć się w ten sposób.

Zorza Ochla kontra KP Błękitni Świdnica miała być hitem 7. kolejki zielonogórskiej klasy okręgowej. Najlepsza defensywa ligi podejmowała najlepszy atak. Zapowiadały się szachy.

Dostaliśmy Monty Pythona z domieszką „Gladiatora”.

I wszystko zaczęło się dla Świdnicy najgorzej, jak tylko mogło.

18 minut i świat stanął na głowie

Najpierw samobójcze trafienie Błękitnych. Później Miłosz Smoleń i Zorza prowadziła 2:0.

Stadion w Ochli dostał dokładnie taki początek, na jaki liczył. Gospodarze mieli dwie bramki przewagi, publiczność była rozgrzana, a Świdnica znalazła się pod ścianą.

Tyle że zaraz okazało się, że ta ściana ma jeszcze drugie piętro.

Przy stanie 2:0 dla Zorzy bramkarz Błękitnych Adrian Sala otrzymał drugą żółtą kartkę i został usunięty z boiska.

Świdnica została w dziesięciu. Przegrywając 0:2. Na wyjeździe.

W tym momencie większość rozsądnych scenariuszy można było zwinąć, schować do teczki i oddać przy wyjściu.

Bo Błękitni postanowili zrobić coś kompletnie nierozsądnego.

Zaczęli odrabiać straty.

Dziesięciu ludzi. Trzy gole. Jedna połowa.

Najpierw Aron Athenstad.

2:1.

Jeszcze żyjemy.

Potem Kornel Wieczorek.

2:2.

I nagle gospodarze, którzy chwilę wcześniej prowadzili 2:0 i mieli przewagę jednego zawodnika, zaczęli oglądać się na siebie z minami ludzi, którzy zamówili spokojny wieczór, a dostali tornado.

Ale to wciąż nie był koniec.

Jeszcze przed przerwą Wieczorek uderzył ponownie.

2:3!

Tak wyglądała najbardziej absurdalna matematyka sobotniego popołudnia w Ochli:

Zorza: 11 zawodników.
Świdnica: 10 zawodników.
Wynik od momentu czerwonej kartki: 0:3.

Błękitni zeszli do szatni prowadząc 3:2.

I właśnie tutaj kończy się zwykła relacja meczowa, a zaczyna opowieść o charakterze.

Bo łatwo mówić o charakterze, kiedy prowadzisz

Znacznie trudniej pokazać go wtedy, kiedy przegrywasz 0:2, tracisz bramkarza i masz przed sobą jeszcze kawał meczu przeciwko jednej z najmocniejszych drużyn ligi.

Świdnica zrobiła wtedy coś, z czego zespoły budują swoją tożsamość.

Nie zaczęła czekać na koniec.

Zaczęła walczyć o zwycięstwo.

Druga połowa była już piłkarską wojną nerwów. Zorza miała przewagę liczebną i musiała ruszyć. Błękitni musieli biegać więcej, przesuwać szybciej, asekurować dokładniej i cierpieć tam, gdzie przy komplecie zawodników można byłoby problem rozwiązać znacznie prościej.

Każdy pojedynek ważył więcej. Każda strata piłki oznaczała alarm. Każde wybicie dawało kilka sekund tlenu.

Zorza doprowadziła do kolejnego zwrotu akcji, ale tego dnia Świdnica najwyraźniej uznała, że skoro już weszła na rollercoaster, to wysiądzie dopiero na ostatniej stacji.

I wysiadła z trzema punktami.

ZORZA OCHLA 3:4 KP BŁĘKITNI ŚWIDNICA

Od 0:2 do 3:2 jeszcze przed przerwą.

W dziesięciu.

To jest najważniejsza informacja z tego meczu.

Możemy rozmawiać o systemach, przejściach, pressingu, ustawieniu 3-4-3 i przesuwaniu wahadeł. Trenerzy mogą później zatrzymać nagranie siedemdziesiąt razy i zastanawiać się, kto powinien stać dwa metry bardziej w lewo.

I bardzo dobrze. Od tego są poniedziałki.

Sobota należała do charakteru.

Drużyna Michała Grzelczyka znalazła się w sytuacji, w której mecz mógł zwyczajnie odjechać. Wynik 0:2 i czerwona kartka dla bramkarza to zwykle moment, w którym zaczyna się rozmowa o ograniczaniu strat.

Błękitni najwyraźniej nie dostali tej instrukcji.

Oni straty zaczęli odrabiać.

A potem zabrali cały mecz.

3:4.

Najlepszy atak ligi przyjechał na teren najlepszej defensywy, dostał dwa ciosy, stracił bramkarza, grał w dziesięciu…

…i strzelił cztery.

Piłka nożna czasami naprawdę powinna mieć dołączoną instrukcję obsługi.

Na szczęście w Ochli nikt jej dziś nie przeczytał.

🔵⚪ JEDEN KLUB. JEDNA PASJA. JEDEN CEL.

A kiedy zostaje nas dziesięciu? Najwyraźniej zaczyna się zabawa.

🔵⚪ ZACZYNA SIĘ PRAWDZIWY TEST. KIERUNEK: OCHLASą takie momenty w sezonie, kiedy terminarz przestaje być tylko listą kole...
17/09/2026

🔵⚪ ZACZYNA SIĘ PRAWDZIWY TEST. KIERUNEK: OCHLA

Są takie momenty w sezonie, kiedy terminarz przestaje być tylko listą kolejnych spotkań. Dla Błękitnych Świdnica taki moment zaczyna się właśnie teraz.

W sobotę, 19 września o godz. 16:00, Błękitni zagrają na wyjeździe z Zorzą Ochla w 7. kolejce klasy okręgowej. I będzie to pierwszy mecz serii, która może powiedzieć o naszym zespole znacznie więcej niż dotychczasowe tygodnie.

Początek sezonu pozwolił nam złapać rytm, zdobyć punkty i zbudować pewność siebie. Teraz jednak zmienia się poziom trudności. Trzeba zapiąć pasy i przygotować się na twarde lądowanie. Przed nami przeciwnicy, którzy postawią poprzeczkę wyżej i będą wymagać koncentracji, charakteru oraz jakości przez pełne 90 minut.

Pierwszy przystanek to Ochla.

A później kalendarz nie zamierza zwalniać. 26 września podejmiemy Pogoń Wężyska. 3 października pojedziemy do Przylepu, a 10 października zagramy u siebie z Łęknicą. Następnie czeka nas ligowa pauza, którą wykorzystamy na grę kontrolną z rezerwami Lechii Zielona Góra. Do walki o punkty wrócimy 24 października domowym spotkaniem z Tęczą Krosno Odrzańskie, a 31 października czeka nas wyjazd do Grabic na mecz z Relaksem.

Sześć kolejnych wyzwań. Sześć różnych historii. Jeden bardzo ważny fragment sezonu.

Nie ma sensu jednak wybiegać zbyt daleko. Najbliższe zadanie ma nazwę Zorza Ochla. To tam trzeba pokazać, że Błękitni potrafią grać nie tylko wtedy, gdy wszystko układa się po ich myśli. Teraz liczyć się będą detale: pojedynki, druga piłka, reakcja po stracie, odpowiedzialność i chłodna głowa w najważniejszych momentach.

To właśnie takie mecze budują drużynę.

📍 Ochla
📅 19.09.2026
⏰ 16:00
⚽ 7. kolejka klasy okręgowej
🟢 Zorza Ochla 🆚 🔵⚪ KP Błękitni Świdnica

Zapinamy pasy. Podnosimy poziom. Od teraz każdy metr boiska będzie trzeba sobie wywalczyć.

🔵⚪ JEDEN KLUB. JEDNA PASJA. JEDEN CEL. BŁĘKITNI!

Adres

Sportowa 1
Swidnica
66-008

Godziny otwarcia

Wtorek 16:00 - 21:00
Czwartek 16:00 - 21:00

Strona internetowa

Powiadomienia

Bądź na bieżąco: wyślemy Ci e-mail, gdy Klub Piłkarski Błękitni Świdnica opublikuje nowości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu, a subskrypcję możesz anulować w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij

Kategoria