12/01/2026
Cześć, po dłuższym niebyciu, w mediach społecznościowych. Odkopujemy się z tysięcy zdjęć.
Dzisiejszy post miał być już dużo wcześniej opublikowany ale niefortunny zbieg różnych smutnych wydarzeń kazał mi poczekać z publikacją. Nie będzie to cały reportaż tylko kilka zdjęć z przygotowań i pleneru
mam już napisany jakiś zarys jak to ugryźć.
Ale..
są takie historie które sprawiają że ślub przestaje być pieknym wydarzeniem ale zostaje symbolem zwycięstwa Życia...
W zeszłym roku miałem zaszczyt fotografować na ślubie Wery i Martina. Wcześniej spotkaliśmy się jak to u nas bywa na takim spotkaniu zapoznawczym , rozmowa o planach, życiu, co jest dla nich ważne. I wtedy zupełnie naturalnie Wera opowiedziała mi historię swojego DRUGIEGO życia.
Teraz będą trochę jej słowa bo zapisałem sobie kilka wątków wcześniej.
W listopadzie 2023 roku, po miesiącach dziwnych objawów, których nikt nie potrafił połączyć w całość, zadzwoniło laboratorium. „Pilnie do lekarza”.
Badanie szpiku.
A potem słowa, które zmieniają wszystko: ostra białaczka szpikowa AML.
Bez psychologa. Bez wsparcia.
A ona została sama, z pierwszym w życiu atakiem paniki i krzykiem rozpaczy wyduszonym do rodziców przez telefon.
Mówili, że wystarczy chemia.
Na wszelki wypadek przebadano siostrę. Jedną, jedyną.
100% zgodności.
Szansa, która zdarza się tylko w 25% przypadków.
Po trzech chemioterapiach, które przeszła bardzo ciężko, przyszła kolejna wiadomość: potrzebny jest przeszczep.
I wtedy pojawiła się Pani ze stowarzyszenia , która złapała ją za rękę, wszystko spokojnie wytłumaczyła i powiedziała:
„To może skończyć się dobrze. Jest światło w tunelu”.
W Boże Narodzenie przyszła na oddział z prezentami i orkiestrą śpiewającą kolędy.
Choć Weronika wiedziała już, że święta spędzi w szpitalnym łóżku.
Z bólem, który nie znikał nawet przy maksymalnych dawkach morfiny.
Tego cierpienia nie da się zrozumieć, dopóki się go nie doświadczy.
7 marca 2024 roku Weronika dostała nowe życie.
Przeszczep. Nowy początek.
Drugie narodziny.
I dziś na tych zdjęciach widzicie coś więcej niż pannę młodą.
Widzicie kobietę, która przeszła przez piekło i wygrała.
Miłość. Życie. Nadzieję.
Ten ślub był czymś więcej niż ceremonią.
Był cichym, pięknym dowodem na to, że cuda się zdarzają.
Po oddaniu zdjęć, zaproponowałem Werze że jeśli potrzebowałaby fotografa pro bono na jakąś akcję ze stowarzyszeniem, to jestem do jej dyspozycji, i pod koniec roku taka sytuacja się wydarzyła, ale to może wątek na inny post.
Białej Mamy