24/01/2022
Krótka relacja z zimowego weekendowego wypadu w Tatry.
Pogoda była zróżnicowana, w czwartek 20.01 ujrzeliśmy trochę słoneczka, kolejne dni, piątek oraz sobota, mocno śnieżne.
Dzień 1 (czwartek) - z parkingu Wierch Poroniec ruszyliśmy na Rusinową Polanę -> Gęsią Szyję -> równień Waksmundza -> Hala Gąsienicowa-> Czarny Staw Gąsienicowy. Mieliśmy krotkie słoneczne okno, widoki piękne, lecz większość szczytów za chmurami. Całość 22 km :)
Dzień 2 (piątek) - pogoda mocno śnieżna, w nocy z czwartku na piątek sypało śniegiem, na szlaku śniegu do kolan. Ruszyliśmy przez Dolinę Chochołowską do schroniska na śniadanie, w planach był atak na Grzesia, niestety ze względu na trudne warunki odpuściliśmy. W nogach 15 km :)
Dzień 3 (sobota) - z Palenicy Białczańskiej atak na schronisko w dolinie Pięciu Stawów Polskich. Kolejny dzień śnieżycy, akurat w teń dzień sypało najsłabiej :) Podejście ciężkie, bardzo spoko świeżego puchu na szlaku, lecz szlak przetarty. Ostatnie podejście czarnym szlakiem z Roztoki najcięższe. Strome, bez raczków/raków oraz kijków, byłoby ciężko. Na zejściu robiliśmy zjazdy oraz doskonaliliśmy technikę hamowania czekanem :)
Podsumowując, warunki w Tatrach aktualnie są bardzo trudne, nie powinniśmy wychodzić powyżej schronisk, my ze względu na rozwagę tego nie robiliśmy choć plany były :)
Jest bardzo "lawiniasto", niestety,aby jechać w góry zimą, trzeba mieć po pierwsze sprzęt - raki nie RACZKI, kije trekkingowe, specjalne obuwie oraz odzież. Nie wiemy co może nas spotkać.
Przede wszystkim apeluję o rozwagę oraz aby nie odstawiać brawury :)
Poniżej trochę fotek !