03/06/2026
Tak, udzielam się charytatywnie.
I nie robię tego po to, żeby się pokazać. Nie robię tego dla zdjęć, zasięgów czy pochwał. Robię to po prostu od serca.
Czasem sama sobie zadaję pytanie: „Dlaczego właściwie to robię?”. Przecież nie jestem fundacją. Nie jestem stowarzyszeniem. Prowadzę firmę. Powinnam skupiać się na rozwoju, na klientach, na zarabianiu pieniędzy. Zwłaszcza że każdy weekend w sezonie jest dla mnie bardzo cenny.
A jednak co roku angażuję się w organizację festynów charytatywnych.
Dlaczego?
Bo wiem, że mam możliwości. Prowadząc firmę animacyjną, mogę stworzyć coś wyjątkowego. Mogę wykorzystać swoje doświadczenie, atrakcje i energię, aby zgromadzić ludzi wokół ważnego celu. Mogę pomóc zebrać środki, które później trafiają do potrzebujących.
I wtedy przestaje mieć znaczenie, ile mnie to kosztowało czasu, wysiłku czy pieniędzy.
Co roku wyznaczam sobie limit – maksymalnie pięć festynów charytatywnych. Wiem, że muszę dbać również o siebie. Nie chcę brać na barki zbyt wiele, bo sezon jest intensywny, a psychiczne zmęczenie potrafi być równie trudne jak fizyczne.
Tylko że ten limit prawie zawsze zostaje przekroczony.
Bo kiedy widzę dzieci, którym możemy pomóc... kiedy widzę ludzi jednoczących się dla drugiego człowieka... kiedy widzę, że wspólnymi siłami możemy zmienić czyjeś życie choć odrobinę na lepsze... wtedy trudno powiedzieć „nie”.
Są w życiu rzeczy ważniejsze niż pieniądze.
Dla mnie jedną z nich jest pomoc drugiemu człowiekowi.
Jeśli mamy możliwość zrobić coś dobrego, jeśli mamy narzędzia, wiedzę i serce, by pomagać – to dlaczego z tego nie korzystać?
Bo na końcu nie liczy się to, ile zarobiliśmy.
Liczy się to, ile dobra zostawiliśmy po sobie❤️
Podsumuwując: jeżeli i Ty masz ochotę również pomóc, zgłoś sie do mnie, razem możemy więcej💪