09/08/2026
Lubicie wywiady❓
Ten na pewno polubicie ☺
Na pytania odpowiada Katarzyna Gacek, a pyta portal Filmiks 🎬
👉Po całość wywiadu trzeba zajrzeć do portalu. Bez obawy, wywiad tam znajdziecie.
„Przy pisaniu książek i scenariuszy myślę scenami” (wywiad z Katarzyną Gacek) 💬 Katarzyna Gacek, autorka kryminałów i scenarzystka, opowiada o tworzeniu historii dla czytelników i widzów, fenomenie cosy crime oraz miejscach, które w jej twórczości stają się pełnoprawnymi bohaterami. Punktem wyjścia do rozmowy jest najnowsza powieść Katarzyny Gacek „Zbrodnia, której nie było”, dostępna od 3 czerwca i będąca kolejną odsłoną serii „Pensjonat Jaśminowy Dwór”. W wywiadzie dla Filmiks.pl pisarka opowiada o kulisach powstawania cyklu, którego akcję osadziła w Nałęczowie — mieście łączącym spokój niewielkiej społeczności z nieprzewidywalną energią kuracjuszy i turystów. Mówi również o psychologii ofiar oszustw matrymonialnych, odpowiedzialności twórców kryminałów oraz różnicach między konstruowaniem powieści a pisaniem dla kina. Nie zabrakło także tematów filmowych. Katarzyna Gacek wspomina pracę nad ekranizacją „W jak morderstwo”, zdradza, że chętnie zobaczyłaby „Pensjonat Jaśminowy Dwór” w formie serialu, a także opowiada o współpracy z Magdaleną Nieć przy filmie „Przepis na święta”.
▪️ Nałęczów w serii „Pensjonat Jaśminowy Dwór” nie jest jedynie dekoracją dla kryminalnych wydarzeń — ma własny charakter, atmosferę i wyraźnie wpływa na bohaterów. Co sprawiło, że właśnie w tym mieście dostrzegła Pani idealną przestrzeń dla opowieści kryminalnej?
Tworząc nową serię kryminałów cosy crime dla wydawnictwa Agora na początku stworzyłam bohaterkę, byłą policjantkę, która miała prowadzić pensjonat. Musiałam tylko znaleźć miejscowość, w której taki pensjonat miałby rację bytu. Przez przypadek znalazłam się akurat wtedy w Nałęczowie i autentycznie się tym miasteczkiem zachwyciłam. Z jednej strony było niewielkie, a dla tego typu kryminałów, które piszę, im mniejsza społeczność, tym lepiej (możemy wtedy łatwiej żonglować emocjami, powiązaniami, tajemnicami z przeszłości). Z drugiej zaś strony obecność kuracjuszy i turystów wprowadza w tej przestrzeni pewien niepokój i specyficzne zawirowania. Połączenie tych dwóch płaszczyzn – ciszy, spokoju, sennej atmosfery z energią z zewnątrz wydało mi się bardzo interesujące i fabularnie atrakcyjne.
▪️ Cosy crime opiera się na ciekawym kontraście: z jednej strony pojawia się zbrodnia, zagadka i poczucie zagrożenia, z drugiej — humor, ciepło oraz bezpieczna, niemal domowa atmosfera. Jak konstruuje Pani tę równowagę, aby powieść trzymała w napięciu, ale nie przytłaczała czytelnika brutalnością?
W moich książkach zbrodnia jest pretekstem do pokazania rozbudowanego tła obyczajowego. I to ono właśnie staje się tą przeciwwagą, łagodzi historię, daje przestrzeń na humor. Prawdę mówiąc pisząc nie zastanawiam się, jak ułożyć te proporcje, właściwie wszystko dzieje się samo. Bo chociaż cały wątek kryminalny mam zawsze bardzo szczegółowo rozpisany, to obyczaj piszę na wyczucie, i jakoś zawsze udaje się odpowiednio wyważyć te dwa wątki.
▪️ Główną bohaterką cyklu jest Gabriela — była policjantka, która wraca w rodzinne strony. Co było dla Pani ważniejsze podczas tworzenia tej postaci: jej doświadczenie śledcze czy emocjonalny proces radzenia sobie ze stratą, poczuciem winy i koniecznością rozpoczęcia nowego etapu?
Zaczęło się od tego, że potrzebowałam bohaterki o bystrym, analitycznym umyśle, która jednocześnie będzie pracowała w pensjonacie na recepcji. Czułam, że te dwie opcje ciężko będzie pogodzić, i wtedy wpadłam na pomysł z policją, tragicznym wypadkiem, rzuceniem przez Gabi pracy i przeniesieniem się do Nałęczowa. Potem raz na pierwszy plan wysuwały się jej umiejętności śledcze, raz – te wszystkie skomplikowane emocje, związane ze stratą. Bardzo zależało mi na tym, żeby Gabriela była osobą z krwi i kości, żebyśmy mogli jej współczuć, dopingować jej, ale też – żeby to, co się z nią dzieje, dawało czytelnikowi nadzieję. A integralną częścią tej nadziei stała się energia, z jaką Gabi prowadzi śledztwo. Tak więc te dwa aspekty idealnie się przenikają.
▪️ W „Zbrodni, której nie było” pojawia się temat oszustw matrymonialnych oraz ludzi, którzy pod wpływem potrzeby bliskości są gotowi zaufać osobie poznanej w internecie, a niekiedy oddać jej cały swój majątek. Jak przygotowywała się Pani do przedstawienia tego mechanizmu? Czy bardziej interesowała Panią sama metoda działania oszusta, czy psychologia osoby, która stopniowo zostaje przez niego emocjonalnie uzależniona?
Bardzo dużo czytałam na temat oszustw matrymonialnych, które są niestety coraz bardziej popularne, i to nie tylko za granicą, ale w naszym kraju również. Mechanizm działania oszustów nie jest skomplikowany: najpierw bombardowanie miłością, potem niewielka pożyczka, jej zwrot, potem kolejna pożyczka, i kolejna, i kolejna… Dużo ciekawsza dla mnie była odpowiedź na pytanie, jak to się dzieje, że kobiety dają się oszukiwać. W tym wypadku psychologia ofiary wydaje mi się zdecydowanie ciekawsza.
❗ To tylko fragmenty wywiadu Radosława Sztaby z Katarzyna Gacek. Link do całości w komentarzu pod postem 👇
📸 Zdjęcie: Adam Stępień / Ministerstwo Portretu