14/01/2023
Dzięki uprzejmości jednego z weteranów LEGEND naszego cudownego akademika ukazała się historia Carringtona twórcy serdecznie dziękujemy za przybliżenie czasów świetności a obecnych mieszkańców namawiamy do wypicia zdrowia autora. Z fartem, j***ć burżuja
HISTORIA AKADEMIKA CARRINGTON
Tuż po 2000 r. między Akademikiem UMCS Grześ a ówczesną Stołówką Akademicką UMCS powstał prywatny akademik – pierwszy w Lublinie. Wówczas, w dobie ogromnego wyżu demograficznego i ówczesnym standardzie mieszkania w UMCSowskich akademikach w pokojach nawet 3 – lub 4-osobowych stanowił luksus. Pokoje jednoosobowe oraz ówczesna cena za nie (coś koło 400 złotych, przy tym, że akademik UMCS kosztował między 120 a 220 złotych, a wówczas minimalne wynagrodzenie za pracę wynosiło mniej niż bodajże 1000 zł), świadczył, że nie każdego było stać na mieszkanie w tym przybytku. To właśnie stąd, a nie skądinąd – jak legenda głosi – nazwa Carrington, od słynnego filmowego rodu bogaczy Carringtonów.
Słynny zielony wieżowiec blisko kilku lubelskich uczelni – każdy chciał tam mieszkać! Zawiadująca administracją akademika Pani o ksywie Cyganka zawsze twierdziła, że jest się na liście rezerwowej na miejscu 200-, 300-setnym. Jednak później jak się okazywało, miejsce upragnione jakoś się znajdowało. W sierpniu 200 miejsce na rezerwie, a koło 1 września już człek wiedział, że zamieszka na Langiewicza 18. Cyganka zawsze chciała i chce dogodzić kandydatom na mieszkańców. Zawsze twierdziła i twierdzi, że mieszkają sami niepalący i spokojni. Rzeczywistość bywała jednak różna. Pomysły Carringtonowiczów przechodziły ludzkie pojęcie. Takie rzeczy, jakie działy się w Carringtonie, fizjologom nawet się nie śniły, cytując popularny wówczas, ale raczkujący serial „Świat według Kiepskich”. Nagle okazywało się, że ten spokojny Krzyś spod 5 i ten grzeczny Tomek z 43 to króle opoju. I nagle – dzięki życzliwości kolegów z segmentu – można było usłyszeć słynne „tu administracja” w odpowiedzi na pytanie „kto tam?”. Ochrona nawet najbardziej zagorzałym Balangowiczom z Langiewicza 18 wyłączała światło.
Obok Akademika znajdował się w garażu słynny sklep „U Szwagra” (czyj to szwagier – nie wiedział nikt tego), gdzie można było kupić najpotrzebniejsze rzeczy (w tym wyroby alkoholowe). Sklep około 2007 r. był czynny od poniedziałku do piątku w godz. 10-22, natomiast w soboty od 15 do 21. W dawnej stołówce UMCS w 2007 r. otwarto market Milea (wówczas Żacy nie musieli już na większe zakupy chodzić aż do Stokroty na Racławickich). W okolicach akademika były zlokalizowane kluby, m. in. słynna Arena, która w 2007-2008 r. zasłynęła sprzedażą kieliszka wódki za złotówkę. Klub działał 2 lata, potem zastąpił go klub Poziom (niebawem też zamknięty). Nie tak dawno w tym miejscu reaktywowano stołówkę studencką. Przez te nieco ponad 20 lat działalności Carringtona przewinęło się przez niego z pewnością kilka tysięcy studentów (jednorazowo w Carringtonie może mieszkać około 200 osób) Ilu z nich przeszło inicjację seksualną w Carringtonie?, nie wiemy… O wybujałym życiu erotycznym świadczą m. in. rozklekotane tapczany w pokojach.
Minęły lata, w niektórych pokojach pojawiły się pralki (na początku ich nie było; na balkonach od I piętra pojawiły się siatki chroniące przed gołębami). Akademik nieco zbiedniał. W innych częściach Lublina powstały nowe prywatne akademiki o wyższym standardzie niż słynne 8m2 w Carringtonie. Najważniejsze jest, że – jak głosiła legenda – w Carringtonie mieszkały zawsze najznamienitsze osobowości studenckiego Lublina.