01/05/2026
Powitać wszystkich w ten piękny, majowy poranek! Skoro mamy maj, to czas na moje odsłuchowe podsumowanie kwietnia. Tym razem 20-stka a nie 16-stka, bo miesiąc długi a notatki nie kłamią i naprawdę sporo było słuchane. Co najczęściej? Sprawdźcie poniżej!
📀 SUMA - Let The Churches Burn
Kawał szlachetnego gruzu. Posuwiste riffy, opieszała praca sekcji rytmicznej, zwierzęcy skowyt zamiast tradycyjnych wokali… Wspaniała rzecz!
📀 Dopelord - Sign Of The Devil
📀 Dopelord - Black Arts, Riff Worship & W**d Cult
Sobie o kolegach-lubelakach przypomniałem i nadrobiłem zaległości. “Sign of the Devil” jest przepotężny i fajnie rozwija patenty z wcześniejszych, doskonale znanych mi albumów. Niemniej, wróciłem sobie też do klasyki od tego zielono-perłowego kolosa, na tyle intensywnie że domownicy każą mi zmienić płytę.
📀 Sunn O))) - Sunn O)))
Melodie, ładne wokale, perfekcyjne gitarowe harmonie i masa przebojów - tego na nowej płycie Sunn O))) na pewno nie znajdziecie. Jest za to bezlitosny, prymitywny drone który rozgniata od środka bebechy. Powiedziałbym, że czuję jak igła ryje rowki na winylu, ale to O’Malley i Anderson wiercą mi korę mózgową rozrywając najpierw błonę bębenkową.
📀 Hällas - Panorama
W końcu dotarł z dalekiej północy winyl i zabawa z nowym materiałem od Hallas zaczyna się od nowa. No goście przeszli samych siebie i naprawdę odlecieli w kosmos. Doskonały prog / hard rock pełen nieoczekiwanych zwrotów akcji. Wielbię z każdym dniem bardziej.
📀 ILL Considered - Liminal Space
📀 ILL Considered - III
Szukałem jakiegoś pokręconego post-metalu, skończyłem na awangardowym jazzie, który dość mocno wkręcił mi się w łepetynę. Z mojej połamanej perspektywy, idealna propozycja dla tych, którzy chcieliby przeskoczyć z ciężarów do świata jazzu, ale nie wiedzą której kombinacji klawiszy użyć.
📀 CELESTE - Infidele(s)
📀 CELESTE - Asasine(s)
Nie wierzyłem w mariaż post-hardcore’u z black metalem, ale jako że ja ogólnie z wiarą jestem na bakier, to w moment mnie francuzi z Celeste wyjaśnili. “Infidele(s)” jest nieco lżejszą, bardziej melodyjną propozycją, natomiast “Asasine(s)” to już rzecz bardzo ostra, wręcz wstrząsająca. Ładunek emocji jest tu ogromny, a ich wyplucie ma potężną siłę rażenia. Wspaniała rzecz dla ludzi lubiących mocne doświadczenia.
📀 𝐆𝐮𝐚𝐧𝐭𝐚𝐧𝐚𝐦𝐨 𝐏𝐚𝐫𝐭𝐲 𝐏𝐫𝐨𝐠𝐫𝐚𝐦 - III
Chyba najwspanialszy z rodzimych tworów post-hardcore’owych. Tym razem na tapecie “trójeczka”, czyli wykrzyczany i wyhuczany, nihilistyczny manifest który najbardziej urzeka mnie swoją bezpośredniością. Idealny album na trudne momenty, bo słuchając go masz wrażenie, że kolesie którzy tam łoją, mają w życiu na pewno bardziej przesrane od Ciebie.
📀 for example John - Failed As A Friend
Top polskiego math-rocka z ewidentnymi aspiracjami na top europejski, a może nawet światowy. For Example John na nowym albumie (premiera na początku maja) pokazuje jak się robi taką muzę. Wszystko brzmi świeżo, zadziornie, melodyjnie a do tego jest odpowiednio pogmatwane w swoich strukturach i technikaliach. Mus dla fanów nieoczywistych dźwięków.
📀 Svalbard- The Weight Of The Mask
📀 Svalbard - When I Die, Will I Get Better?
Kolejny raz post-hardcore, znów z bardzo emocjonalną głębią. Serena Cherry wypluwa sobie płuca na obu tych kapitalnych albumach, a siła, tak muzyczna jak i klimatyczna, jest przepotężna. Z każdym odsłuchem uwielbiam ten band coraz mocniej.
📀 Beastmilk - Climax
Powrót do apokaliptycznej dyskoteki z dawien dawna. Nie przepadam za protoplastami tego nurtu, ale “Climax” to jest perełka - od tytułów poprzez nieco garażową produkcję aż po numery, do których serio masz ochotę tańczyć. Najlepiej na ruinach reaktora jądrowego.
📀 Stellar Blight - Eventide: Synod Of The Dying Stars
W dniu premiery przelecieli obok mojego radaru, ale po nadrobieniu zaległości uznaję, że to chyba jeden z lepszych melodic death metalowych materiałów jakie zrodziła polska ziemia (ta ziemia). Nawet mnie to nie dziwi, bo w składzie doświadczeni załoganci metalowego podziemia (znani min. Blaze of Perdition, Narbo Dacal czy Shodan). Duch At The Gates czy wczesnych In Flames / Edge of Sanity czuwał nad tymi nagraniami.
📀 At The Gates - The Ghost Of A Future Dead
Skoro o duchach mowa… Muzyczne pożegnanie Tomasa Lindberga, czyli ostatni w historii album legendarnego At The Gates. Płyta naładowana olbrzymim ciężarem, nie tylko muzyczno-tekstowym, ale przede wszystkim okolicznościowym. Leciała na zapętleniu.
📀 Nails - Every Bridge Burning
Krótki i treściwy poniewieracz.
📀 Pothamus - Abur
Belgowie wracają raz po raz ze swoim rytualnym gruzem i chyba stało się już niemal tradycją, że muszę choć raz na jakiś czas do “Abur” wrócić.
📀 Bring Me The Horizon - Sempiternal
Płyta która otworzyła moją wiosenną fazę na metalcore. Nie wiem czy nie ostatnia, rasowo metalowa propozycja do BMTH zanim skręcili w alternatywno-popowe klimaty. Niemniej, hit na hicie hitem poganiany, a jak wiecie, lubię takie płyty.
📀 Queen - News Of The World
Dość nieoczekiwany gość w kwietniowym rankingu, ale złapaliśmy się z małżonką na tym, że choć takie “We Will Rock You” czy “We Are The Champions” znamy na pamięć, to niekoniecznie wiemy co tam dalej się na tej płycie kryje. A kryje się wiele dobra, choć to co mnie w Queen zawsze wkurzalo, jest obecne i tu, a mowa o totalnym rozrzucie stylistycznym: od stadionowego rocka, poprzez pop aż po heavy metal i jakieś quasi-stonerowe riffy. Nie zmienia to fakty, że to wciąż zbiór świetnych numerów, a że z różnych stylistyk? Kto by się tym przejmował… 🤷
Dobra, to od czego by tu zacząć maj? 😏