05/08/2026
Pomysł utworzenia rankingu 25 najlepszych płyt metalowej polski spotkał się u Was z aprobatą, więc jadę z kolejną piątką. Dziś pozycje od 20. do 16.
📀 20. Odszukać Listopad - Odszukać Listopad
Jednorazowy strzał, ale ciężko mi sobie wyobrazić to zestawienie bez tej płyty. Materiał balansujący na granicy screamo i metalcore, wściekły, melodyjny, rozpędzony i bardzo nostalgiczny w swej formule. Najbardziej urzeka mnie tu swego rodzaju prostolinijność tych 6 kawałków, brak jakichkolwiek kalkulacji. Chłopaki wypruwają sobie flaki i inne wnętrzności, wyrzygując cały swój egzystencjalny ból.
📀 19. Terrordome - Plagued With Violence
Dość świeża pozycja od krakowskich thrashersów. Nie zrozumcie mnie źle, ale thrash metal jawi mi się jako najbardziej hermetyczny i nierozwojowy gatunek metalu ever. Terrordome natomiast pokazali, że można jeszcze zagrać thrash świeżo i z polotem i w dodatku tak, żeby nie było nawet chwili na pojedynczego ziewa.
📀 18. Plaga - Magia Gwiezdnej Entropii
Smród zatęchłej piwnicy, brzmienie jak ze zgniłego, zapomnianego lochu i apokaliptyczne jęki i grzmoty, które nie zawsze układają się w harmoniczną całość. Mimo to, jest to unikalna pozycja na nieboskim panteonie rodzimego bleczura, która klimatem wygrywa wszystko i udanie rekompensuje wszelkie niedociągnięcia techniczno-realizacyjne. O ile jakiekolwiek dociągnięcia istnieją.
📀 17. Blindead - Affliction XXIX II MXMN
Post-metalowych rzeczy na naszej scenie wiele nie ma, tym bardziej miło, że takie dzieło jak “Affliction” znalazło się w tym zestawieniu. Płyta w zasadzie doskonała, przepełniona klimatem, agresją, melancholią i melodiami, które potrafią totalnie zaskoczyć.
📀 16. Blaze of Perdition - Near Death Revelations
Być może załoga z Lublina miewała w swojej dyskografii bardziej dojrzalsze i przemyślane materiały, ale to właśnie “Near Death Revelations”, w oparciu o kontekst i czas swojego powstania, porusza mnie najgłębiej. Muzycznie, to intensywny i nihilistyczny w swej wymowie black, pełen goryczy, cierpienia i wściekłości. Lubię płyty, które są czymś więcej niż tylko muzyką, na których dane dźwięki są obrazem pewnych przeżyć i historii. I taki właśnie jest trzeci album Blaze of Perdition.
CDN.