14/02/2026
Wasz narzeczony nienawidzi zdjęć? Gratulacje, to znaczy, że jest zdrowym, normalnym facetem! 🥂
Słyszę to na co drugim spotkaniu: „Mój narzeczony nie cierpi aparatu. Na każdym zdjęciu wygląda, jakby go bolał ząb albo jakby właśnie dostał wezwanie z urzędu skarbowego”.
Dziewczyny, spokojnie. To nie jest „wada fabryczna” Waszego faceta. To naturalny odruch obronny przed wizją trzech godzin ustawianego „stania pod dębem” i szeptania czułych słówek na komendę. 🙄
Dobra wiadomość? Moja praca nie polega na przerabianiu go na profesjonalnego modela w 15 minut.
Moja metoda na „niefotogenicznego” Pana Młodego to:
1. Zasada 15 minut – sesja w dniu ślubu ma być krótkim oddechem, a nie głównym punktem programu.
2. Zero „sztywnego misia” – nie każę mu patrzeć w obiektyw, jeśli tego nie czuje. Najlepsze kadry to te, gdy poprawia krawat, żartuje ze świadkiem albo patrzy na Ciebie z miną: „serio, mam największe szczęście na świecie”.
3. Bycie kumplem, nie intruzem – kiedy facet widzi, że nie biegam wokół niego z linijką, luzuje się sam.
Efekt? On po wszystkim mówi: „O, to już? Myślałem, że będzie gorzej”, a Ty masz zdjęcia, na których wygląda jak młody James Bond, a nie przerażony uczeń na apelu szkolnym. 🕶️
Bo fotografia ślubna to nie pozowanie. To życie, tylko w nieco lepszym świetle.
A jak to jest u Was? Wasz przyszły mąż to typ „urodzonego modela” czy raczej mistrz ucieczek przed obiektywem? Dajcie znać w komentarzach! 👇