16/04/2026
FOR SOMEONE, HAIKU, ROAD TO CHOPIN – NADCHODZĄCA TRASA AMJ Z MAKOTO OZONE I “TRiNFiNiTY”
Rozmowa z Anią
Poznałaś Makoto Ozone, legendę pianistyki jazzowej, w Japonii w maju 2009 roku.
AMJ: Mój zespół grał w Blue Note Tokio i Jadwiga Rodowicz – ówczesna Ambasador RP – zaprosiła Makoto na ten koncert. Byłam zaskoczona, że znalazł czas.
I po waszym koncercie zaprosił Cię na nagrania swojej nowej płyty.
AMJ: Powiedział, że namawiają go na płytę z improwizacjami na tematy utworów Chopina – rok 2010 miał być Rokiem Chopinowskim i chciał w tych nagraniach mieć jakiś polski element. Zgodziłam się natychmiast, a potem trochę panikowałam. Całe życie grałam Chopina z nabożną czcią. Nie umiałam sobie wyobrazić wariacji na temat tej muzyki ani siebie śpiewającej Chopina. Kruchy grunt. Ta muzyka ma taką szlachetność, że jest… nietykalna! Rozmyślałam nad tym, co można poddać eksperymentowi i po namyśle wybrałam jedną z pieśni – a więc wokalny materiał – oraz jeden z mazurków, którego fragmenty pochodziły ze starej ludowej pieśni – śpiew zainspirował Chopina do jego stworzenia. Oba utwory były więc związane z głosem. Zrobiłam drobne reharmonizacje i w swojej niepewności, popołudniami zaczęłam wydzwaniać do Makota, żeby na wszelki wypadek pograć mu i pośpiewać wcześniej przez telefon. Po czasie okazało się, że w złą stronę liczyłam różnicę czasu i za każdym razem budziłam rodzinę Makota. Supergrzeczny Makoto cierpliwie wysłuchiwał tych występów w środku swojej nocy i ku mojemu zdumieniu miał wielki spokój i luz w sprawie nadchodzących nagrań (z czasem zrozumiałam, że to poczucie bezpieczeństwa, jakie Makoto ma w muzyce, pochodzi z fenomenu jego talentu i wspaniałego, łagodnego charakteru – nie wytwarza pola walki, tarcia i kłopotu).
Wasze pierwsze spotkanie miało miejsce w Warszawie, w połowie listopada 2009 roku, w Studiu Polskiego Radia im. Lutosławskiego. Fortepian dla Makota przyleciał z Paryża, a reżyserem dźwięku był Amerykanin, legendarny Joe Ferla. Dlaczego nagrywaliście właśnie tu?
AMJ: Makoto bardzo chciał zwiedzić wszystkie miejsca związane z Chopinem. Był w Żelazowej Woli, dotknął fortepianu Chopina, poszliśmy też do Kościoła Świętego Krzyża w Warszawie, gdzie spoczywa serce Fryderyka. Już sama ta dbałość o każdy detal i chęć poznania historii jego życia, ducha Chopina, czynią Makoto wyjątkowym muzykiem.
Najbardziej niezwykła jest historia waszego pierwszego grania. Przyszłaś w przeddzień ustalonej daty nagrania, po sesji Makota solo, żeby sprawdzić, czy aranże i pomysły, które masz na kolejny dzień, na pewno się sprawdzą, tak?
AMJ: Tak, przybiegłam wieczorem. Makoto i Joe byli bardzo zmęczeni po całym dniu pracy, obaj mieli do tego zmęczenia jeszcze zmianę czasu. W studiu byli jeszcze dwaj Japończycy odpowiedzialni za nagranie. W chwili, w której powiedziałam „hello” na przywitanie, Joe Ferla wyciągnął z szafy wielkiego Telefunkena – stary mikrofon – i mamrocząc, że będzie pasował, powiesił w studiu, wszystko nim rozłożyłam nuty na pulpicie Makota. Wiedziałam, że jest wykończony, ale pomyślałam: przeczytamy moje gryzmoły i jeśli coś się nie spodoba, do jutra dopiszę.
I….?
AMJ: Najpierw przegadaliśmy formę, potem Makoto powiedział, że zagra krótką introdukcję, a potem zaczęliśmy czytać od góry strony do końca, a kiedy zagrał ostatni akord, Joe Ferla powiedział: nagrane. Nawet nie zdążyłam zdjąć płaszcza – było po nagraniu! To, jak Makoto słucha i rozumie muzykę i tego, z kim gra, po prostu mnie zmiotło. Co za talent – pomyślałam.
To nagranie weszło na płytę Makoto Ozone „Road to Chopin”. https://youtu.be/jfkSdqlMyu0?si=c1AozbKLn3Lb8iI0
AMJ: Tak. Makoto nieziemsko gra polską muzykę. Nie wiem, jak to wytłumaczyć, ale studiuję fenomen polskości gry Makota od wielu, wielu lat i zawsze, kiedy gra na naszych koncertach solo w polskich ludowych utworach, muszę się bardzo starać, żeby nie płakać. Gra tak, jakby rozumiał wszystko z całej złożoności naszej historii, do której muzyka też należy. Wszystko – z naszą biedą i bogactwem, porywczością, pęknięciem, ale i wielkodusznością, pięknem. Wszystko, wszystko w jego grze jest…
Po płycie „Road to Chopin” pojechałaś do Japonii grać z nim tam Chopina wiele razy, a potem nagraliście wspólną płytę „Haiku”.
AMJ: Pomysł był taki, żeby tym razem zagrać i po polsku, i po japońsku. Makoto i jego żona, wspaniała aktorka Yuriko, zabrali mnie na Kyushu, gdzie rezydował teatr Kabuki. Co to była za nieziemska muzyka! Skoncentrowana, przeszywająca. Udało się pozyskać do projektu „Haiku” jednego z flecistów Kabuki – Tomohiro Fukuharę. https://youtu.be/Yjf14dkTtJk?si=iExR70D1WtN_RFcr Próbę zrobiliśmy natychmiast, jeszcze tam w Japonii. Wtedy stało się coś niesamowitego – okazało się, że Tomohiro, który nigdy wcześniej nie wyjeżdżał z Japonii i był zajęty graniem wyłącznie tradycyjnej muzyki japońskiej, niespodziewanie genialnie czuje oberka!!! Śmiga oberki, że hej! Wydawało się, że nie ma odleglejszych od siebie kultur, mniej przystających muzycznie światów – nic takiego!! Tylko cud muzyki potrafi sprawić, że ludzie z różnych kultur, środowisk, krańców świata, mówiący różnymi językami, w sekundę dogadują się w dźwięku i natychmiast są wspólnotą. https://youtu.be/ytjRmgySkjU?si=PHsN_oHygAzPDwm_
Cieszymy się z kolejnego albumu Makoto, na którym słychać Twój głos, tym razem występujecie z japońskim zespołem Makota „Trinity”. W tym składzie wystąpicie w Polsce za miesiąc, czy możesz coś opowiedzieć o muzyce?
AMJ: Nowa płyta Makota i Trinity „For Someone” to kompozycje Makota i kolegów z zespołu. Charakteryzuje je wielka melodyjność i czystość formy. Udało mi się namówić Makota na zagranie „Bandoski”, którą uważam za polskiego bluesa. Znów osłupiałam, jak Makoto rozumie ducha tej muzyki i obiecaliśmy sobie pograć więcej takich tematów w nadchodzącej trasie.
https://youtu.be/8DdnnDSGf6g?si=pOOCgoqLtMFAHShA
Zapraszamy na koncerty:
10 maja – KATOWICE – NOSPR
12 maja – SZCZECIN – Filharmonia
13 maja – POZNAŃ – Blue Note Poznań
14 maja – Warszawa – Jassmine
15 maja – Warszawa – Jassmine
Szczegóły: https://annamariajopek.pl/pl/index.php/koncerty/