04/04/2026
ARKA GDYNIA - Lechia Gdańsk 1:2 (1:2) walkower 0:3*
19.10.1997 (niedziela), godz. 12:00
Widzów: 5 tys.
Jak wiadomo miał to być hit tej jesieni i na pewno był. Mecz zaplanowany był na niedzielne południe, ale już w piątek wieczorem pojechaliśmy kilkoma samochodami zobaczyć co słychać w mieście wroga. Z wyglądu rozpoznano kilku kibiców Lechii których spotkała kara, nie mieli jednak szali, bo było zbyt ciepło. W sobotę od rana zaczęliśmy zajmować się przyjmowaniem naszych gości, którzy zaczęli się powoli zjeżdżać. W sobotę zaczęła się zorganizowana przez nas impreza w jednej z gdyńskich knajp. Były śpiewy, goście śpiący na stołach i krzesłach, oraz gość, który uwiecznił to wszystko na taśmie. Dwa razy przyjechały transportery z psami, którzy byli w szoku, ale spisali tylko kelnerkę i pojechali. Jak dowiedzieliśmy się później, właściciel knajpy w ciągu kilku godzin sprzedał około 500 piw. Z knajpy udaliśmy się na dworzec, gdzie tuż przed północą przybyło około 30 kibiców Gwardii Koszalin, którzy przyjechali zaraz po swoim meczu ze Stilonem. Przy okazji sprawdziliśmy czy nie jadą do Gdańska kibice ze Słupska (Czarni lub Gryf), ale nic z tego. Następnie udaliśmy się na dyskotekę, która została opanowana przez szalikowe bractwo. Lało się piwo, a bawili się z nami chłopaki z Cracovii, Gwardii, Lecha, Górnika Wałbrzych, Polonii Warszawa i Polonii Bytom. Nad ranem część z nas udała się do domów, a reszta bawiła się dalej. W niedzielę główną ulicą Gdyni ruszył na stadion 400 osobowy pochód. Dojechała reszta naszych gości. Na początku meczu na wypełnionej górce (ponad 2000) przy płocie odpalamy kilkadziesiąt rac, co daje super efekt. Chwilę potem 1:0 dla nas. Euforia. Niestety przed przerwą 1:1 i radość w sektorze zajmowanym przez 1200 osobową grupę kibiców Lechii. Razem z Lechią jest Wisła (30), Śląsk (20) i gumowa lalka z sex-shopu w szaliku Arki, która później płonie. My palimy flagę "Sopot-Kamionka" i prezentujemy około 40 szali Lechia-Wisła-Śląsk (część łupów). W przerwie po raz pierwszy atakujemy znajdującą się za płotem stadionu policję (wycofują się), a także policję, która strzeże dostępu do nowo wybudowanej klatki, w której znajduje się Lechia. Warto jeszcze wspomnieć, że przy wyrównaniu rezultatu przez piłkarzy Lechii, z sektora gdańszczan spada na murawę jakieś 20 rac. Karę jednak zapłacił ich klub, a nie, jak mieli nadzieję, nasz. W zamieszaniu R. z Gwardii poleciał zerwać flagę "Ultras Lechia", ale próba oczywiście się nie udała. Flaga była zbyt długa i w dodatku zawieszona od strony trybun. Kiedy wracał zaatakowała go ochrona, bez chwili namysłu wysypujemy się na murawę - mecz przerwany. Po raz pierwszy pojawia się brygada antyterrorystyczna. Wracamy na Górkę - jeszcze była szansa na korzystny wynik tego meczu. Niestety po przerwie robi się 1:2, a w 86 minucie meczu ponad 50-cio osobowa (wszyscy w kominiarkach) elitarna bojówka Cracovii wraz z około 100-osobową grupą kibiców Lecha Poznań wjeżdża na boisko i przypuszcza szturm na sektor Lechii. Część kibiców Arki podchodzi pod psy ochraniające z góry Lechię, miotając w nich czym tylko się da i odciągając od sektora. W tym samym czasie na boisku naprzeciw Cracovii wpada po raz drugi brygada debili, na chwilę powstrzymując atak. Cracovia wycofuje się, ale po chwili wzmocniona kilkudziesięcioma arkowcami atakuje ponownie. W tym momencie szok - policja zaczyna strzelać (o tym, że była to gumowa amunicja dowiedzieliśmy się później). Kibice wycofują się z murawy, a z trybun leci na policję wszystko co daje się ruszyć z miejsca. Resztę wszyscy mielli okazję zobaczyć w telewizji, szkoda tylko, że pokazywano sam koniec zadymy, gdy policja rozpędzała pojedyńcze grupki kibiców. potem wyłapywali pojedyńczych fanów, bijąc ich i, co warte podkreślenia, kradnąc szaliki, czapki, kominiarki i tym podobne akcesoria. Zabrali oczywiście sprzęt. Ogółem zatrzymano 46 osób, z tego przeciwko 44 skierowano wnioski do kolegium. Jeszcze tydzień po meczu we wszystkich lokalnych gazetach były artykuły o tej awanturze, a dużo miejsca poświęcono pracy policji i brygady antyterrorystycznej. Pojawiło się szereg skarg na kradzieże po zakończonym spotkaniu. Kiedy już część z nas odnalazła się po awanturze, udaliśmy się do jednej z knajp oczekując wraz z naszymi przyjaciółmi na ich pociągi. Alkohol i śpiewy znowu nie spodobały się debilom, którzy wjechali do knajpy i co niektórym znowu pozwijali kominiarki i szale. Potem większość gości rozjechała sie do swoich miast, jedynie część Cracovii została do wtorku i nie pamięta jak znalazła się w Krakowie. Pociąg, który jechał z Lechem i Cracovią do Poznania został obrzucony przez Lechię kamieniami. To samo stało się z wieczornym pociągiem do Katowic.Skończyło sie jednak na kamieniach, Lechia nikogo nie złapała. My zdobyliśmy natomiast po meczu dwa szale (na polowanie udały się dwa samochody). Ostatecznie gościliśmy: 70Cracovia, 100Lech, 8Polonia Bytom, 14Górnik Wałbrzych, 10Zagłębie, 60Gwardia Koszalin, 6Polonia Warszawa i kilku z Korony Kielce