Michał Antczak Film

Zadzwoń Wskazówki dojazdu Strona internetowa Kontakt: firmę

Michał Antczak Film Filmy reklamowe, rolki na social media, relacje z wydarzeń i ujęcia z drona w Gdańsku i Trójmieście. Bezpłatna wycena w 24 godziny.

Urząd gminy, rok 1991. Na piętrze mieszkają rodziny, sąsiadka roznosi po biurach racuchy, a na linkach schną pieluchy.Ta...
03/11/2026

Urząd gminy, rok 1991. Na piętrze mieszkają rodziny, sąsiadka roznosi po biurach racuchy, a na linkach schną pieluchy.

Tak zaczynał Urząd Gminy Suchy Dąb. Dwa pokoje i sala, a w reszcie budynku lokatorzy, weterynarz i biblioteka.

O tych czasach jest trzeci odcinek serii "I tak to się zaczęło". Opowiada w nim siedem osób, które budowały urząd reaktywowanej gminy. Niektóre przepracowały tam po 30 lat (!).

Pan Grzegorz przyszedł prosto z wojska, zobaczył pokój pełen kobiet i przez kilka dni nie wiedział, jak się zachować. Najlepsze jest to, że pani Zofia opowiedziała mi tę samą historię ze swojej strony, nie wiedząc, że on też ją opowiadał. Jedna historia i dość... Odmienne spojrzenia.

Podatki liczyło się ręcznie, na płachtach. Jak w księdze nie zgadzało się 50 groszy, pani Zofia brała książki do domu i szukała po nocach, czasem dwa dni. Komputery weszły w 1996. "Wydawało nam się, że tego nie opanujemy. Dało się."

Budynek ma też swoje tajemnice. W sekretariacie jest ściana z płyty gipsowej, a za nią zamurowane drzwi z napisem "Dyrektor Gminnego Ośrodka Kultury". Powiedział mi o nich pan Krzysztof, który kiedyś za nimi siedział.

Przy takich filmach najwięcej pracy nie idzie w kamerę. Idzie w słuchanie. Z kilku godzin rozmów zostaje kwadrans i trzeba wybrać, które zdania niosą cały odcinek. Tu wygrało jedno, od pani Grażyny: "Najbardziej to tęskni się za ludźmi."

Link do odcinka w komentarzu.

Kilkanaście stron prywatnych żłobków w Gdańsku. Filmy miał dokładnie jeden.Szukaliśmy żłobka dla syna. Wieczorami, z tel...
02/11/2026

Kilkanaście stron prywatnych żłobków w Gdańsku. Filmy miał dokładnie jeden.

Szukaliśmy żłobka dla syna. Wieczorami, z telefonem na kanapie, otwierałem kolejne strony i wszędzie widziałem to samo: kilka akapitów o "rozwoju w przyjaznej atmosferze" i zdjęcie pustej sali z kolorowymi krzesełkami. Krzesełka były ładne, bo kolorowe. Tylko nic mi nie mówiły.

Jedna placówka miała coś więcej. Na Facebooku i Instagramie puszczała krótkie reklamy: dzieci przy zabawie i na zajęciach (dogoterapia!), a obok wypowiedzi rodziców, którzy już tam przyprowadzają swoje dzieci. Wreszcie mogłem zobaczyć, jak takie miejsce żyje.

Ostatecznie zapisaliśmy syna właśnie tam. Zdecydowały oczywiście również renoma i odległość od domu. Ale do placówki, o której nic nie wiesz, często nawet nie dzwonisz.

Prywatny żłobek, szkoła językowa czy uczelnia niepubliczna walczą o zapisy dokładnie tak jak każda inna firma o klienta. Rodzic płaci czesne, porównuje trzy, cztery oferty i większość decyzji podejmuje, zanim w ogóle przyjdzie na dni otwarte. Widziałem to od środka, kiedy nagrywałem dla uczelni wyższej reklamy kierunku prawo.

W nowym wpisie rozpisałem:
1️⃣ jaki zestaw filmów nagrać z jednego dnia zdjęciowego, zamiast pojedynczego spotu do szuflady,
2️⃣ kiedy nagrywać, żeby zdążyć przed naborem,
3️⃣ co rodzic naprawdę chce zobaczyć,
4️⃣ jak nagrać żłobek albo przedszkole bez pokazywania twarzy dzieci, bo coraz więcej rodziców słusznie nie chce ich widzieć w sieci.

Cały wpis? Link w komentarzu.

31/10/2026

Klient obejrzał cztery gotowe reklamy i odpisał listą uwag. Długą.

Zaczynać od problemu, nie od telefonu. Bohater w centrum, zapracowany do granic absurdu. Całość zabawna, najlepiej z potencjałem na viral. I wiecie co? Każda z tych uwag z osobna brzmiała rozsądnie. Ale był jeden problem. Razem, wszystkie naraz, przebudowywały cztery filmy od zera.

I to jest moment, w którym łatwo się pogubić, po obu stronach. Gdzie kończą się poprawki, a zaczyna nowy film?

U mnie granica wygląda tak:
➡️ poprawki to zmiany w tym, co już jest: tekst, napisy, tempo, kolejność ujęć,
➡️ nowa koncepcja to nowy scenariusz, większość scen generowana od nowa i ponowny montaż.

Przy filmie AI ta różnica jest jeszcze większa niż przy kamerze. Jedno ujęcie to kilka, kilkanaście generacji, a cała seria skończyła się na ponad 500 obrazach i ponad 400 klipach (!).

Napisałem to klientowi wprost i wyceniłem przebudowę osobno. Bez obrażania się i bez "w ramach poprawek zrobię, ale...". Klient wybrał nową ścieżkę ze zrozumieniem.

Obaj wiedzieliśmy, na co się umawiamy, a druga koncepcja dostała tyle czasu, ile naprawdę potrzebowała. Dzięki czemu padło w mailu "jest dużo, dużo lepiej".

Gdybym wtedy zacisnął zęby i zrobił wszystko "w ramach poprawek", skończyłoby się pewnie na dwóch słabych wersjach zamiast jednej dobrej.

Cały case study z obiema koncepcjami? Tutaj: https://michalantczak.pl/reklamy-ai-case-study-missedcall/

26/10/2026

"AI zabierze pracę montażystom." G**** prawda.

Ta reklama restauracji powstała w całości z ujęć generowanych przez AI. Zrobiłem ją dla missedcall.pl, czyli asystenta AI, który odbiera telefony, kiedy właściciel ma pełne ręce roboty.

Zanim powstało pierwsze wideo, trzeba było napisać scenariusz, aby potem wygenerować obrazy: kelnera, salę, bar, telefon w odpowiednim miejscu (przy innej branży - lekarzu - doszedł nawet rzut architektoniczny gabinetu, aby w odpowiednich miejscach "umieszczać" kamerę).

Ponad 90 obrazów (policzone!), bo co chwilę coś było nie tak. Na stolikach lądowało wino (a alkoholu w reklamie być nie może), kelner zapisywał zamówienie opierając notes o stół, a blat baru potrafił wyrosnąć prosto z gościa restauracji.

Potem wideo. Około 70 generacji, z których w filmie zostało dziewięć ujęć. Kelner układał sztućce na talerzu zamiast obok, uśmiech znikał mu w pół sekundy, świeca nie chciała się zapalić, a gdy miał tylko zerknąć na dzwoniący telefon, po prostu nim rzucił (serio!).

A hiperlaps z kelnerem biegającym po sali za telefonem na barze? Tego AI w ogóle nie potrafiło zrobić. Złożyłem go sam w DaVinci: kilka osobnych ujęć, maska na blat baru, żeby telefon stał w miejscu, a reszta sali żyła. Do tego osobny ekran telefonu nałożony w postprodukcji (ten wygenerowany w AI wyglądał po prostu źle) i rozmowa asystenta z klientem stworzona w ElevenLabs.

Wiele osób myśli, że taki film powstaje z jednego promptu. Nie powstaje. To dalej godziny pracy, tylko zamiast dnia na planie masz ponad sto generacji, z których wybierasz te kilka sekund, które się bronią.

No i ktoś te prompty i klatki referencyjne musi potrafić odpowiednio dobrać. Tylko tyle albo aż tyle.

26/10/2026

Mechanik pod autem, fryzjerka z nożyczkami w zębach, kelner w biegu z talerzami. Nikt z nich jednak nie istnieje.

Zrobiłem właśnie serię reklam w całości z ujęć generowanych przez AI. Cztery branże, zero dni zdjęciowych, zero aktorów. Za cenę jednego spotu nagranego kamerą klient dostał pięć reklam.

Brzmi jak koniec mojej roboty? No... niekoniecznie.

Każde ujęcie powstawało w kilkunastu wersjach, bo modele dalej mają problem z rękami albo obsługą podstawowych narzędzi (suszarka działa jak grzebień? Dla AI to nie problem!), a telefon potrafi im się w kadrze zdublować albo stać na... innym telefonie. Dlatego ekrany, napisy i dźwięk dokładałem w montażu.

Co ciekawe, przez to, że początki modeli AI były dla nich... dość ciężkie (artefakty na każdym kroku zrobiły z filmów AI mema), dzisiejsze Klingi czy inne Seedance’y dążą do jak największego realizmu. A to powoduje, że absurdy albo sceny wybijające się z “normalności” są przez modele traktowane jako coś nie do ogarnięcia.

I przez to jednej sceny AI po prostu nie chciało zrobić. Klient wymyślił, że bohaterce wyrasta trzecia ręka z pleców i odbiera telefon. Kilkanaście prób w różnych modelach i za każdym razem to samo: fiasko.

Ile kosztuje taki film i kiedy lepiej jednak postawić na kamerę, opisałem w nowym wpisie na blogu: https://michalantczak.pl/ile-kosztuje-film-ai/

Dla zainteresowanych: film to pięć nieudanych prób, a poniżej dwa użyte w rolce modele, prompty i klatki referencyjne:

1. Seedance
Prompt: “Static camera. Surreal comedy. A third arm suddenly shoots out of the hairdresser’s back, grabs the ringing phone and lifts it to her ear, while her two hands stay in the client’s hair. The client’s eyes go wide in the mirror.”
Klatki referencyjne: startowa (fryzjerka przy strzyżeniu) i końcowa (fryzjerka z trzecią ręką trzymającą telefon).

2. MiniMax Hailuo
Prompt: “Static camera. Surreal comedy. She keeps blow-drying, both of her hands stay at the client’s head the whole time. The fingers on her back push out into a whole third arm, which reaches back to the trolley, grabs the ringing phone and lifts it to her ear. The client notices in the mirror and freezes in horror.”
Klatka referencyjna: tylko startowa (fryzjerka z suszarką, na plecach widać już palce trzeciej ręki).

To jest Pan Henryk Malinowski, który ma już prawie 100 lat. Dzień przed nagraniem jego wnuczka usłyszała, że ktoś coś mó...
21/10/2026

To jest Pan Henryk Malinowski, który ma już prawie 100 lat. Dzień przed nagraniem jego wnuczka usłyszała, że ktoś coś mówi w kuchni. Przestraszyła się, bo dziadek był tam sam.

Okazało się, że Pan Henryk ćwiczył. Na głos, w samotności, żeby następnego dnia przed kamerą opowiedzieć wszystko jak należy. Gdyby tylko tak inni przygotowywali się do wystąpień przed kamerą ;).

To odcinek specjalny serii wspominkowej o Gminie Suchy Dąb. Pan Henryk opowiada o swoim życiu, które zdecydowanie nie było usłane różami. Rocznik 1929, a więc w skrócie: wojna, ucieczka, ciężka praca, pełne poświęcenie przy gaszeniu pożarów (raz o mało nie przypłacił tego życiem) i ludzie, których już nie ma. A mimo to wciąż chętnie wraca do tych historii i to z takim zapałem, że trudno nadążyć z pytaniami. No i jeszcze piosenka o żonie (nagraliśmy to)!

Na pożegnanie powiedziałem mu, że spisał się na szóstkę (wcale nie kłamałem). Potem jego wnuczka napisała do mnie: "Pana ostatnie zdanie na pożegnanie, że dziadek spisał się na szóstkę, zostało z nim na długo po tym emocjonującym wywiadzie."

Na co dzień nagrywam filmy dla firm, eventy i ujęcia z drona. Ale takich historii z pierwszej ręki jest coraz mniej, więc cieszę się, że te są już nagrane i zostaną z nami na zawsze.

Cały odcinek na YouTube ⬇️.

Bezpłatna wycena filmu: https://michalantczak.pl/bezplatna-wycena/...

Trzy miesiące przygotowań, osiem godzin eventu. A po wszystkim zostaje kilkadziesiąt zdjęć rozsianych po telefonach ucze...
18/10/2026

Trzy miesiące przygotowań, osiem godzin eventu. A po wszystkim zostaje kilkadziesiąt zdjęć rozsianych po telefonach uczestników...

Za tydzień mało kto pamięta, jak było na Waszym wydarzeniu.

Po to właśnie robi się aftermovie. Dwie minuty, w których jest miejsce, ludzie, najważniejszy moment dnia i kilka zdań od uczestników. Zazwyczaj oddaję go następnego dnia po wydarzeniu, bo wtedy ludzie najchętniej go udostępniają.

I tu większość firm odpuszcza. Film ląduje raz na Facebooku, zbiera kilkadziesiąt reakcji i znika gdzieś w odmętach profilu.

A on dopiero powinien zaczynać swoją robotę. Strona, mail do sponsorów, sprzedaż biletów na kolejną edycję, oferta, rekrutacja. Do żadnej z tych rzeczy nie trzeba niczego dokręcać.

Co powinno być w dobrym aftermovie, ile ma trwać i co go psuje, opisałem w nowym wpisie na blogu ⬇️.

Aftermovie to 1,5-3 minutowy film podsumowujący wydarzenie. Co w nim jest, ile trwa, kiedy jest gotowy i gdzie go potem wykorzystać. Ceny od 1500 zł.

Sześć wykładów po 40 minut. Tyle zostaje z całego dnia konferencji, jeśli kamera przez osiem godzin patrzy tylko w jedny...
11/10/2026

Sześć wykładów po 40 minut. Tyle zostaje z całego dnia konferencji, jeśli kamera przez osiem godzin patrzy tylko w jednym kierunku. Na scenę.

Dla kogoś, kto nie dojechał i chce obejrzeć jeden konkretny wykład, to oczywiście wystarczy. Tylko że na LinkedIna tego nie wrzucisz, sponsorowi nie pokażesz i nikogo tym nie przekonasz, żeby kupił bilet na kolejną edycję.

Zapis wystąpień i relacja z konferencji to dwa różne filmy, a przy każdym musi stać inna osoba.

Jedna pilnuje kamery przy scenie. Druga chodzi po całym wydarzeniu: rejestracja, kuluary, rozmowy przy kawie. I prelegent, który dopiero co zszedł ze sceny i jednym zdaniem streszcza swój wykład lepiej niż przez 40 minut.

Ja jestem tą drugą osobą.

Co dokładnie nagrywam i co dostajesz już po pierwszym dniu, opisałem w nowym wpisie na blogu ⬇️.

Filmowanie konferencji w Trójmieście: relacja, wywiady z prelegentami i rolki z jednego dnia. Prosta relacja gotowa następnego dnia. Zobacz, co nagrywam.

Najtańszy sposób, żeby zepsuć film kosztuje dokładnie 0 złotych. Wystarczy wysłać nagranie przez WhatsAppa lub Messenger...
04/10/2026

Najtańszy sposób, żeby zepsuć film kosztuje dokładnie 0 złotych. Wystarczy wysłać nagranie przez WhatsAppa lub Messengera.

Komunikator zmniejsza plik kilkukrotnie. Na telefonie wygląda to jeszcze w miarę w porządku, ale nie nada mi się do montażu. A oryginał przez cały ten czas leży sobie w galerii nadawcy.

To tylko jeden z kłopotów (występujący zaskakująco często), które przychodzą do mnie razem z materiałem od klientów. Bo do montażu trafia wszystko: dwieście filmików z telefonu, karta pamięci z kamerki sportowej po firmowym spływie, nagranie webinaru z Teamsa, konferencja nagrana z trzech różnych telefonów, a czasem kaseta VHS.

Większość da się uratować. Nie wszystko.

W nowym wpisie na moim blogu opisałem to bardzo dokładnie. Link w komentarzu.

Wolisz 500 000 wyświetleń i 0 sprzedaży czy 300 wyświetleń i 1 sprzedaż?Dość retoryczne pytanie, które zadałem wczoraj n...
01/10/2026

Wolisz 500 000 wyświetleń i 0 sprzedaży czy 300 wyświetleń i 1 sprzedaż?

Dość retoryczne pytanie, które zadałem wczoraj na otwarcie SalesTide #2, przy statystykach dwóch filmów.

Brzmi banalnie, ale w usługach zasięg to nie intencja. A ciągle są wśród nas ludzie (w tym do pewnego stopnia ja sprzed paru miesięcy), którzy uważają, że liczba wyświetleń, polubień i komentarzy to wyznacznik sukcesu wideo w social mediach.

Warto to sobie przestawić w głowie, zanim ruszy się z kanałem na YouTube. Zwłaszcza jeśli klienci to bardzo wąska nisza.

Dzięki Architecture of Sales i Starter Gdańsk za zaproszenie, Ewelinie Piechocie za prowadzenie, a Igorowi Orlickiemu i Marcie Mielcarek za inspirujące prelekcje!

Zdjęcie podkradzione od Dominika Wantucha.

Adres

Potęgowska 8/28
Gdansk
80-174

Godziny otwarcia

Poniedziałek 09:00 - 17:00
Wtorek 09:00 - 17:00
Środa 09:00 - 17:00
Czwartek 09:00 - 17:00
Piątek 09:00 - 17:00
Sobota 09:00 - 17:00
Niedziela 09:00 - 17:00

Telefon

+48602395901

Strona internetowa

Powiadomienia

Bądź na bieżąco: wyślemy Ci e-mail, gdy Michał Antczak Film opublikuje nowości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu, a subskrypcję możesz anulować w dowolnym momencie.

Kontakt: Firmę

Wyślij wiadomość do Michał Antczak Film:

Skróty

Udostępnij

Usługi Planowania Eventów w pobliżu