03/11/2026
Urząd gminy, rok 1991. Na piętrze mieszkają rodziny, sąsiadka roznosi po biurach racuchy, a na linkach schną pieluchy.
Tak zaczynał Urząd Gminy Suchy Dąb. Dwa pokoje i sala, a w reszcie budynku lokatorzy, weterynarz i biblioteka.
O tych czasach jest trzeci odcinek serii "I tak to się zaczęło". Opowiada w nim siedem osób, które budowały urząd reaktywowanej gminy. Niektóre przepracowały tam po 30 lat (!).
Pan Grzegorz przyszedł prosto z wojska, zobaczył pokój pełen kobiet i przez kilka dni nie wiedział, jak się zachować. Najlepsze jest to, że pani Zofia opowiedziała mi tę samą historię ze swojej strony, nie wiedząc, że on też ją opowiadał. Jedna historia i dość... Odmienne spojrzenia.
Podatki liczyło się ręcznie, na płachtach. Jak w księdze nie zgadzało się 50 groszy, pani Zofia brała książki do domu i szukała po nocach, czasem dwa dni. Komputery weszły w 1996. "Wydawało nam się, że tego nie opanujemy. Dało się."
Budynek ma też swoje tajemnice. W sekretariacie jest ściana z płyty gipsowej, a za nią zamurowane drzwi z napisem "Dyrektor Gminnego Ośrodka Kultury". Powiedział mi o nich pan Krzysztof, który kiedyś za nimi siedział.
Przy takich filmach najwięcej pracy nie idzie w kamerę. Idzie w słuchanie. Z kilku godzin rozmów zostaje kwadrans i trzeba wybrać, które zdania niosą cały odcinek. Tu wygrało jedno, od pani Grażyny: "Najbardziej to tęskni się za ludźmi."
Link do odcinka w komentarzu.