16/08/2026
Kupiłem mikrofon typu shotgun pod film, którego nigdy nie nakręciłem.
Gmina Suchy Dąb zamawiała dokument na 35-lecie i miała w głowie konkretny format: kilka osób przy jednym stole, żywa dyskusja przed kamerą. Shotgun to do takiego nagrania sprzęt podstawowy, więc go dokupiłem.
Im dłużej o tym myślałem, tym mniej mi się to podobało. Przy wspólnym stole zawsze wygrywają dwie osoby, które czują się najpewniej, a reszta kiwa głowami. A mieliśmy tam strażaków, nauczycielki i urzędników, którzy przed kamerą stają raz na dekadę. Najlepsze wspomnienia zostałyby w głowach tych cichszych.
Powiedziałem to wprost i zaproponowałem coś innego: rozmawiamy po kolei, jedna osoba w kadrze, a ja z tego składam dokument.
To był ten moment, w którym najczęściej tracisz zlecenie.
Nie straciłem, bo padło zdanie w stylu "zawsze dowozisz świetny wynik, więc zaufamy ci w tym temacie". Dwa lata wcześniejszej współpracy zrobiły robotę, której nie zrobiłaby żadna prezentacja.
Wyszły z tego cztery odcinki i 22 osoby opowiadające o gminie, która dwa razy znikała z mapy Polski. A wynik? Rekordowy.
Shotgun leży w szafie. Kiedyś się na pewno jeszcze przyda.
Cały proces opisałem na blogu. Link w komentarzu.