18/06/2023
Moniko, Mikołaju - niezmiernie nam miło, że mogliśmy być częścią tego cudownego przyjęcia- spotkania - zabawy - chillu 🙂 Dzięki za Wasze zaufanie i wszystkie miłe słowa pod naszym adresem 🙌 Miłości szczerej, autentycznej, wolnej❤️ Do zobaczenia przy kolejnej okazji 😉D&O
Gdy zdecydowaliśmy się z Moniką wziąć ślub, niemal od razu wiedzieliśmy, że to będzie dla nas DOBRA ZABAWA. Dlatego wszystko powinno być odmienne od tego, do czego niemal wszyscy są przyzwyczajeni.
To trochę jak z edukacją i szkołą - wielu rzeczy po prostu trzeba się oduczyć, aby na nowo zyskały sens. I dlatego zorganizowaliśmy WOLNE WESELE, czyli slow wedding.
I myślę, że zarówno dla nas, jak i dla zaproszonych gości to było niezwykle wyzwalające doświadczenie pod wieloma względami. Między innymi dlatego że:
▫️każdy robił to, na co miał ochotę - niektórzy przez cały wieczór rozmawiali, paląc cygaro i sącząc coś do niego, inni natomiast spędzili go na zaimprowizowanym parkiecie przed cudownym budynkiem Kotulinskiego6;
▫️to była mała, kameralna impreza na 28 osób, na które zaprosiliśmy tylko naszych rodziców i rodzeństwo oraz najbliższych przyjaciół;
▫️całość zaczęliśmy od cocktail hour, by wszyscy mogli się zrelaksować i porozmawiać na spokojnie ze sobą w plenerze;
▫️zrezygnowaliśmy z wszystkich tradycji i obyczajów weselnych: nie było chleba i soli, nie było przenoszenia przez próg, pierwszego tańca, rozbijania kieliszków, oczepin i jakichkolwiek weselnych zabaw;
▫️nie było żadnych podziękowań i toastów, podziękowaliśmy tylko Dorocie i Aleksandrowi Proske za to, że stworzyli tak wspaniałe miejsce rozbudzające ludzką kreatywność;
▫️każdy przyszedł ubrany tak, jak chciał: jak było mu wygodnie lub w czym dobrze się czuł, dlatego bawiły się z nami zarówno osoby w dresie i adidasach, jak i w garniturach lub koktajlowych sukienkach;
▫️nie mieliśmy sztywnego harmonogramu wesela i wiele rzeczy improwizaliśmy na bieżąco;
▫️kluczowym wydarzeniem okazał się właśnie zaimprowizowany w ostatnim momencie przez brata Moniki, Jurka (na zdjęciu), ponad dwugodzinny set didżejski z ukraińskim techno;
▫️razem z Moniką poszliśmy do ślubu w identycznych vansach;
▫️naszymi świadkami na ślubie byli nasi rodzice;
▫️skończyliśmy się bawić nad ranem, po ponad ósmiu godzinach tańca, przy dźwiękach Zdechłego Osy.
Wśród zaproszonych gości było sporo osób, które nie lubią wesel właśnie ze względu na ich tradycyjne wydanie. Najcudowniejsze było to, że to właśnie te osoby zostały z nami do ostatnich dźwięków muzyki i doskonale bawiły się przed cały wieczór. A rano dodały, że dzięki nam odzyskały wiarę w to, że na weselach można się dobrze bawić ❤
Ważne więc, by zawsze trzymać się tego, co nam bliskie. Czasami warto kultywować rozmaite tradycje, a czasami od nich odchodzić i tworzyć nowe...
Fot. Ania Margoszczyn Fotograf, która przyjechała do nas aż z Berlina 💚