17/04/2026
Dziekuje goraco za wyroznienie Czekam tylko na propozycję wolny termin i bawimy się Ja zawsze jestem na tak ale zrobiliście mi dzień tą grafiką Dziękuję wam pięknie
https://www.facebook.com/share/p/17Sbmd22UV/
Dni Młodzieży w powiecie przasnyskim -czyli jak zrobić imprezę dla młodych tak, żeby młodzi… przypadkiem nie przyszli
Przeczytałem program Dni Młodzieży w powiecie przasnyskim i powiem wam jedno: dawno się tak nie uśmiałem. Tylko problem polega na tym, że to chyba nie miał być kabaret.
Bo na organizację pójdzie prawie 30 tysięcy złotych. Trzydzieści tysięcy.
A co dostajemy w zamian?
Debata oksfordzka.
Turniej koszykówki.
Maraton filmowy.
Konkurs ekologiczny.
Silent disco.
Czyli zestaw atrakcji, po którym jedyne co przychodzi do głowy to pytanie: gdzie tu jest impreza, a gdzie plan dnia na koloniach dla grzecznych dzieci?
Zacznijmy od debaty oksfordzkiej.
Wyobrażam to sobie tak: sobota, piękna pogoda, młodzież ma wolne, a ktoś mówi: „chodźcie, podyskutujemy w formule brytyjskiego parlamentu”.
No jasne. Młodzi tylko na to czekają. Jeszcze herbata z cytryną i dyskusja o kondycji demokracji lokalnej.
Turniej koszykówki -okej, sport jest fajny. Ale jak ktoś chce grać w kosza, to idzie na boisko. Nie musi do tego wielkiej imprezy za dziesiątki tysięcy.
Maraton filmowy -czyli młodzież ma przyjść i siedzieć w sali patrząc w ekran. Genialny pomysł. Zupełnie coś nowego, czego nigdy wcześniej nie robili… na przykład codziennie w domu.
Konkurs ekologiczny… no dobra, drzewa są ważne, planeta jest ważna, ale błagam -to ma być święto młodych ludzi, a nie szkolny apel o segregacji śmieci.
Ale prawdziwy hit to silent disco.
Czyli dyskoteka w słuchawkach.
Stoi sto osób.
Każdy tańczy.
I… cisza.
Z boku wygląda to jak zlot ludzi, którym jednocześnie odcięło prąd w mózgu.
Wyobraźcie sobie to: młodzież powinna się integrować, poznawać, gadać, śmiać… a tu każdy w słuchawkach jak operator koparki słuchający radia.
To już nie jest dyskoteka. To jest najdroższa zbiorowa samotność w historii powiatu.
I teraz najlepsze.
Seniorzy w naszym powiecie robią lepsze imprezy. Serio. Idźcie na pierwszą lepszą potańcówkę. Jest muzyka, jest żarcie, ktoś tańczy, ktoś śpiewa, ktoś się śmieje.
A tu młodzieży proponuje się… debatę oksfordzką.
Ja mam prostszy plan na Dni Młodzieży, które naprawdę rozwalą system.
Kupujemy 100 kilo kiełbasy.
Rozpalamy ognisko nad zalewem -a mamy ich w powiecie kilka, nie jeden.
Stawiamy scenę.
Zapraszamy DJ Ładsona.
I robimy trzy dni imprezy.
Bez filozofii.
Ognisko.
Muzyka.
Tańce.
Śmiech.
Ludzie z całego powiatu zjeżdża się jak na mały festiwal. Jedni pieką kiełbasę, drudzy tańczą, trzeci siedzą nad wodą i gadają do rana.
I nagle okazuje się coś niesamowitego…
że młodzi ludzie naprawdę przyszli na Dni Młodzieży.
Bo prawda jest brutalna: młodzież nie chce konferencji. Młodzież chce ludzi, muzyki, ognia i dobrej zabawy.
Dlatego mam jedną propozycję dla organizatorów.
Trzecia edycja.
Mniej debat.
Mniej konkursów.
Mniej słuchawek.
A więcej ogniska, muzyki i życia.
Bo jak ktoś chce tańczyć sam w słuchawkach, to może to zrobić w domu w piżamie.
I do tego nie trzeba wydawać 30 tysięcy złotych.