Pracownia Dziedzictwa Kulturowego KPCK

Pracownia Dziedzictwa Kulturowego KPCK Dane kontaktowe, mapa i wskazówki, formularz kontaktowy, godziny otwarcia, usługi, oceny, zdjęcia, filmy i ogłoszenia od Pracownia Dziedzictwa Kulturowego KPCK, Plac Kościeleckich 6, Bydgoszcz.

Jeszcze tylko 5 dni dzieli nas do 94 Spotkań z Historią. Serdecznie Państwa zapraszamy w przyszły czwartek :)
18/04/2026

Jeszcze tylko 5 dni dzieli nas do 94 Spotkań z Historią. Serdecznie Państwa zapraszamy w przyszły czwartek :)

Kamienica przy ul. Królowej Jadwigi 2 w BydgoszczyW liście z 27 września 1900 roku do Policji Budowlanej Paul Böhm prosi...
16/04/2026

Kamienica przy ul. Królowej Jadwigi 2 w Bydgoszczy

W liście z 27 września 1900 roku do Policji Budowlanej Paul Böhm prosi o możliwość rozpoczęcia budowy kamienicy przy Albertstrasse 26. Następnie projektuje i dostarcza rzuty, przekroje, widoki elewacji oraz badania statystyczne do powyższej instytucji. Już na przełomie października i listopada 1901 roku kamienica zostaje ukończona.

W 1913 roku dotychczasowy właściciel sprzedaje ją Feliksowi Andrzejewskiemu. Budynek pozostaje własnością tej rodziny do chwili obecnej.

Po 1927 roku zmieniono wygląd bramy wjazdowej od strony północnego dziedzińca oraz rozkład wnętrz. Kapitalny remont przeprowadzono w latach 1965-1968 (niestety częściowo utracono wówczas dekoracje elewacji, m.in. zabrakło figury na konsolce w partii szczytu płn., która identyfikowana była jako Królowa Jadwiga).
W medalionie pod figurą przedstawiono głowę Tadeusza Kościuszki autorstwa Piotra Trieblera.

Trójpiętrowa kamienica posiada obecnie dwa charakterystyczne wykusze, neogotyckie blendy oraz wieżyczkę na rogu ul. Królowej Jadwigi i Grabary. Jest wpisana do rejestru zabytków, a w 2011 roku została poddana rewitalizacji. W jej wyniku na konsolę w partii szczytu powróciła figura Królowej Jadwigi.

Tekst i zdjęcia: Anna Maj
Źródła: Karta ewidencji zabytków architektury i budownictwa, Krzysztof Bartowski, 1994 r.

Na deskach Teatru Miejskiego (28) - Kobieta i szmaragd, aut. Harry Jenkins Kolejny raz mam przyjemność przedstawić Państ...
14/04/2026

Na deskach Teatru Miejskiego (28) - Kobieta i szmaragd, aut. Harry Jenkins

Kolejny raz mam przyjemność przedstawić Państwu jak bydgoscy krytycy odebrali kolejną ze sztuk wystawionych w Teatrze Miejskim. Tym razem nasi „trzej muszkieterowie” zobaczyli i osądzili „Kobietę i szmaragd”. Premiera miała miejsce 16 kwietnia 1933 roku.

Główną intrygę tej oto komedii detektywistyczno-romantycznej stanowi zaginięcie pierścionka ze szmaragdem - własność pani Taft. Kobieta, znudzona życiem u boku męża, pruderyjnego giełdziarza pana Tafta nawet ucieszona jest całym tym zajściem – w końcu jej los się odmieni! Kobiecie nie szkodzi również obecność przydzielonego do tej sprawy przystojnego nadinspektora policji, Billa. Dość prosta sprawa zaczyna nabierać rumieńców kiedy zaczynają pojawiać się podejrzenia, że to pani Taft jest złodziejką…

Sztukę Jenkinsa zrecenzowali Stanisław Krasicki („Dziennik Bydgoski”), „gr.” („Dzień Bydgoski”) oraz „X” („Gazeta Bydgoska”). Tylko jednemu z nich („X”) nie przypadła ona wielce do gustu i dość mało o niej napisał). Dzieło Jenkinsa „nie ma pretensji do godności zagadnienia artystycznego lub społecznego. Jest komedyjką, skleconą wedle znanych od dawna wzorów, podlaną modnym smakiem detektywistycznym”. Szczerze przyznam, dziwnie czytać było recenzję, która miała pretensje do komedii, że czelność miała być… komedią. No ale co ja tam wiem, koniec końców „Kobiety…” nie widziałam. Pozytywną opinię miał na jej temat za to Stanisław Krasicki. „Jenkins bardzo zręcznie operował materiałem fabuły, w miarę stosując dawki intrygi i komizmu, a kiedy kurtyna kończy akt II zdaje się, że w sztuce nie ma nic do powiedzenia, tymczasem akt ostatni rozwija się w świetny skecz, nader chwalebnie wieńczący całość”. „Kobieta…” najbardziej spodobała się „gr.” („Dzień Bydgoski”). „Jenkins umie filuternie podkpiwać czyniąc wrażenie człowieka prawiącego na serjo uperfumowane komplementy, (…) wstawia między wiersze i dialogi aktualne zagadnienie państwowej pieczy nad mieniem obywatela.” „gr.” docenił „Kobietę i szmaragd” za podkreślenie paradoksu, że najważniejszym śledztwem w mieście staje się poszukiwanie zagubionego pierścionka ze szlachetnym kamieniem, a nie „zapobieganie krzywd i nieszczęść jednostkowych o wiele bardziej dotkliwych.” Według redaktora zaletą Jenkinsa jako artysty jest to, że jest on „zbyt sprytnym i kulturalnym pisarzem”, by dialogi i akcja podkreślone były specjalnie grubym ołówkiem”, co przełożyło się na „pikantny posmaczek sztuki”.

Jeśli chodzi o warstwę aktorską, to opiniami o niej podzielili się Stanisław Krasicki oraz „gr”. „Pani Barwińska, jako p. Taft jest cacana, szczególnie u siebie w domu, ma naturalny wdzięk, ślicznie uzupełniony doborem kostiumów, sprawia ustawiczne pragnienie jej widoku na scenie”, „opromienia dystynkcją swej kobiecości, szczerym wdziękiem i ujmującą swobodą gry”. Rola Kazimierza Wilamowskiego (nadinspektor Bill) została nazwana wyborną – „czuł się świetnie stwarzając postać pełnokrwistą”. Marian Bogusławski (inspektor Stubbs) – „zagrał znakomicie, szczególnie, gdy łudził nas rolą narzuconą mu przez Billa. Stanisław Skalski, w roli pana Tafta, według dziennikarzy „bardzo dobry i całkowicie przekonywujący” (gr.), „zewnętrznie uwydatnił bardzo dobrze cechy charakteru” (Stasicki) swej postaci.

Redaktor Stasicki docenił także scenografię – „dekoracje ubierają mieszkanie kobiety w jakieś świeże gniazdko z przedsmakiem radości życia”. „gr.” pochwalił na koniec swej recenzji Mariana Bogusławskiego – „wyreżyserował [sztukę] z dużą rutyną i znawstwem”.

Niestety, po raz pierwszy od początku tej serii nie mogę zaprezentować Państwu afisza. Dlatego moje małe dochodzenie na temat kto i kogo zagrał opierałam na recenzjach. Kto wie, może afisz ten czeka gdzieś w archiwach, albo jest jedną z cząstek Teatru Miejskiego zagubionych na wsze czasy…

Opracowała: Katarzyna Nadratowska

Źródła: magazyny: KPBC, zdjęcia obsady i autora: NAC

Spacer po Bydgoszczy „Motyw kobiety w dekoracji bydgoskich kamienic”Już 18 kwietnia o godzinie 11.00 zapraszamy na space...
11/04/2026

Spacer po Bydgoszczy
„Motyw kobiety w dekoracji bydgoskich kamienic”

Już 18 kwietnia o godzinie 11.00 zapraszamy na spacer ulicami Bydgoszczy w poszukiwaniu motywu kobiety w dekoracji bydgoskich kamienic z przełomu XIX i XX wieku. Odszukamy i zidentyfikujemy motywy kobiece w rozmaitych formach: całopostaciowej, popiersia czy samej głowy. Odnajdziemy zarówno figury pełne, płaskorzeźby jak i reliefy. Dowiecie się jak się nazywają, co symbolizują i jak długo zdobią elewacje. Rozwiejemy również wszelkie mity i plotki dotyczące niektórych postaci.

Spacer potrwa około 1,5 godz. i obejmie trasę o długości około 3 km.

Ruszamy z pl. Kościeleckich 6 w Bydgoszczy.

Zapisów można dokonywać na stronie internetowej:

https://www.eskapada-z-przewodnikiem.pl/eventy/spacer-po-bydgoszczy-motyw-kobiety-w-dekoracji-bydgoskich-kamienic

W razie pytań zapraszamy do kontaktu:
Anna Maj
Pracownia Dziedzictwa Kulturowego
tel. 52 585 15 01 wew.121

19 kwietnia 2026 roku przypada 680 rocznica nadania Bydgoszczy praw miejskich. Z tej okazji zapraszamy Państwa na okolic...
11/04/2026

19 kwietnia 2026 roku przypada 680 rocznica nadania Bydgoszczy praw miejskich. Z tej okazji zapraszamy Państwa na okolicznościowy wykład o postaci Kazimierza III Wielkiego, założyciela naszego miasta. Prelekcję wygłosi wybitny mediewista prof. Jacek Maciejewski z Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy. Serdecznie zapraszamy :)

Bydgoszcz sprzed stu lat (39)Spór o operęZanim w Bydgoszczy powstała Opera Nova, w mieście oczywiście odbywały się spekt...
10/04/2026

Bydgoszcz sprzed stu lat (39)

Spór o operę

Zanim w Bydgoszczy powstała Opera Nova, w mieście oczywiście odbywały się spektakle operowe. W połowie lat 20. XX wieku przygotowywał je zespół toruński, który występował w Teatrze Miejskim. W 1926 roku wokół tej współpracy rozgorzał poważny spór. Jak to często bywało, chodziło o pieniądze.

Po rozwiązaniu teatrów pomorskich pod dyrekcją Karola Bendy każdy z zespołów stał się niezależny i musiał samodzielnie walczyć o widownię oraz środki finansowe. Kierownik opery toruńskiej, Jerzy Bojanowski, podkreślał, że opera jest sztuką deficytową, zwracając uwagę między innymi na wysokie koszty dojazdów. W związku z tym domagał się udostępnienia sceny teatralnej bez opłat cztery razy w miesiącu.

Dyrektor Teatru Miejskiego, Józef Krokowski, argumentował jednak, że przyjęcie takich warunków doprowadziłoby do finansowego osłabienia bydgoskiego zespołu dramatycznego. Rozpoczęły się pertraktacje. Ostatecznie Krokowski zgodził się udostępniać scenę za 200 złotych. Była to kwota bardzo niska, biorąc pod uwagę, że dochód z jednego przedstawienia operowego przekraczał 2000 złotych. Dopuszczał także możliwość bezpłatnego udostępnienia sceny, pod warunkiem wystawienia sztuki dramatycznej bezpośrednio przed spektaklem operowym.

Radca Podoski, odpowiedzialny z ramienia miasta za teatr, oceniał postawę władz bydgoskiego zespołu dramatycznego jako zbyt twardą i egoistyczną. Przypominał, że koszty utrzymania opery sięgają 36 000 złotych, i uważał, że Teatr Miejski powinien udostępniać scenę, wychodząc naprzeciw oczekiwaniom publiczności.

W sprawie zabrał głos również ówczesny wiceprezydent miasta, dr Chmielewski. Zauważył, że opera toruńska korzysta z bydgoskiego zestawu kostiumów, a jednocześnie podkreślał, iż miasto przejęło na siebie koszty utrzymania personelu technicznego teatru, odciążając tym samym zespół dramatyczny. Oczekiwał więc porozumienia między stronami.

Do kompromisu nawoływał także redaktor „Dziennika Bydgoskiego”, licząc na znalezienie rozwiązania satysfakcjonującego obie strony.

W całym tym sporze najbardziej cierpiała jednak bydgoska publiczność.
Opracował: Krystian Strauss
Afisz ze zbiorów Kujawsko-Pomorskiej Biblioteki Cyfrowej
| | |

Na 680-lecie miasta Bydgoszczy (3) – zasadźcy Jan Kyesselhuth i Konrad W ostatnich postach, dotyczących założenia przed ...
08/04/2026

Na 680-lecie miasta Bydgoszczy (3) – zasadźcy Jan Kyesselhuth i Konrad

W ostatnich postach, dotyczących założenia przed 680 laty Bydgoszczy, przywołałem tło historyczne tego wydarzenia oraz ogólne ramy prawne. Dziś zajmiemy się zasadźcami miasta.

Zasadźca w średniowieczu był przedsiębiorcą-organizatorem akcji osadniczej. W przypadku Bydgoszczy taką rolę odgrywali dwaj wspólnicy – Jan Kyesselhuth oraz Konrad – pochodzący prawdopodobnie z ziemi chełmińskiej. To oni otrzymali do swych rąk przywilej lokacyjny. Byli zresztą jego adresatami, ponieważ ów dokument był w rzeczywistości kontraktem na zorganizowanie akcji osadniczej, a Jan i Konrad zostali mianowani wójtami nowo założonego miasta.

W średniowieczu założenie miasta było obopólnym interesem. Władcy przekazywali ziemię, wytyczając granice patrymonium miejskiego, a także określali prawa przysługujące wójtom, sobie (i swoim następcom) jak i przyszłym mieszczanom. Zasadźcy zaś mieli zorganizować oraz sfinansować przedsięwzięcie – ściągnąć osadników, wymierzyć granice działek miejskich i zorganizować życie miejskie.

Dochody z miasta mieli czerpać wszyscy zainteresowani. Król sprecyzował bowiem podział zysków z opłat sądowych i podatków – część przypadała królowi, a część wójtom i rajcom miejskim. Ponadto wójtowie bydgoscy mieli możliwość budowania młynów, a ziemia przydzielona im na własność została zwolniona z podatków. Jako że założenie miasta było pracochłonne, mając niecałe 36 lat (!) Kazimierz Wielki nie mógł spodziewać się, że doczeka jego rozkwitu. Podobnież rozumowali zasadźcy. Wszak ówcześni żyli stosunkowo krótko. Dlatego król zgodził się, aby urząd wójta był dziedziczny. Stąd po śmierci Jana lub Konrada władzę w mieście oraz przywileje i dochody zagwarantowane aktem lokacyjnym przejmowali ich spadkobiercy. W ten sposób ograniczano ryzyko fiaska finansowego po stronie zasadźców.

Opracował: Adam Szefer
Grafika: Bestiariusz Ashmole’a, Biblioteka Bodleian (Oxsford), sygn. 1511.

Skarby kujawsko-pomorskich kościołów (2) – Spotkanie Zmartwychwstałego z Matką W dzisiejszej, świątecznej ewangelii słys...
06/04/2026

Skarby kujawsko-pomorskich kościołów (2) – Spotkanie Zmartwychwstałego z Matką

W dzisiejszej, świątecznej ewangelii słyszymy o nawiedzeniu grobu przez niewiasty, a następnie o ich spotkaniu ze zmartwychwstałym Jezusem. Relacje ewangelistów różnią się co do składu tej kobiecej „delegacji”. Wymieniane są: Maria Magdalena, Maria (matka Jakuba Mniejszego), Maria – Salome (matka Jana i Jakuba Większego) oraz Joanna (żona urzędnika na dworze Heroda). Znamy wiele przedstawień w sztuce ukazujących te zdarzenia. W tych opisach i ich ilustracjach brakuje jednak najważniejszej kobiety w życiu Jezusa, tzn. Jego matki.

Ewangelia św. Jana wspomina o Maryi, która towarzyszyła swojemu synowi w jego okrutnej męce, a potem słyszymy o Niej dopiero przy okazji Wniebowzięcia (na kartach Dziejów Apostolskich). Czy to oznacza, że Matka nie spotkała się ze Synem po Zmartwychwstaniu? Tak „po ludzku” wydaje się to mało prawdopodobne. Podobnego zdania byli również pisarze wczesnochrześcijańscy, jak i są współcześni historycy kościoła i teologowie. Ba, wielu z nich (chociażby Seduliusz – V w.) wręcz twierdziło, że Maryja była pierwszą osobą, której ukazała się Zmartwychwstały.
Jednak zapewne z uwagi na fakt, że wspomniane (domniemane) zdarzenie nie zostało opisane na kartach ewangelii, bardzo rzadko pojawia się w ikonografii. Tym bardziej na naszą uwagę zasługuje polichromia znajdująca się na sklepieniu nawy kościoła pw. św. Sebastiana w Rywałdzie (pow. grudziądzki).

W centrum monochromatycznego przedstawienia (powstałego pod koniec XIX w.) autorstwa Stefana Lewickiego (odnowionego przez Tadeusza Nowaka w 1968 r.), widzimy Jezusa pochylającego się ku matce, która czule obejmuje swojego Syna. Za plecami Maryi, na taborecie leżą dowody Męki – całun i korona cierniowa. Ponad nimi, w arkadowym oknie została umieszczona scena – tzw. Trzy Marie u grobu. Po drugiej stronie obrazu widzimy wizerunek trzech aniołów.

Ktoś mógłby zapytać, czy czasem nie jest to obraz spotkania Syna Bożego i Marii Magdaleny? Pomijając informacje, które mogą nam dostarczyć źródła pisane, należy zwrócić uwagę na jeden fakt. Chrystus nie dystansuje się fizycznie od spotkanej niewiasty, tak jak to widzimy na popularnych przedstawieniach ukazujących Jego spotkanie z Marią z Magdalii („Nie dotykaj (zatrzymuj) mnie!”< J 20, 17> - opisze rekcję Jezusa ewangelista). Tutaj jest zupełnie inaczej. Pan Jezus pochyla się, z zaangażowaniem i czułością otwierając się na pełne miłości gesty swojej matki.

Opracował: Mateusz Soliński

Ilustracje: Scena spotkania Pana Jezusa z Maryją. kościół pw. św. Sebastiana w Rywałdzie, fot. Adam Szefer
Alexander Ivanov, Chrytstus ukazujący się Marii Magdalenie, 1835, domena publiczna

Kamienica na ul. Dworcowej 75 w BydgoszczyNa ul. Dworcowej znajduje się kamienica z nietypową dekoracją na portalu. Jest...
02/04/2026

Kamienica na ul. Dworcowej 75 w Bydgoszczy

Na ul. Dworcowej znajduje się kamienica z nietypową dekoracją na portalu. Jest to Baranek Boży w typie ikonograficznym Agnus Dei. Pojęcie to jest ściśle związane z chrześcijaństwem. Pierwszy raz spotykamy je już w Starym Testamencie w Księdze Wyjścia, kiedy Bóg nakazuje Izraelitom pokropić odrzwia swoich domów krwią baranka złożonego w ofierze w dniu paschy. Już wówczas baranek stał się symbolem wyzwolenia oraz zbawienia. W Nowym Testamencie symbolika Baranka Bożego występuje w osobie Jezusa Chrystusa nazwanego tak przez św. Jana Chrzciciela - „Oto Baranek Boży, który gładzi grzechy świata.” (J 1,29)
Tak więc wielowiekowość tego przedstawienia zdecydowanie świadczy o jego wyjątkowości.

Kamienica została wybudowana w latach 1911-1912 według projektu architekta Otto Müllera z Bydgoszczy, a realizacją zajął się przedsiębiorca budowlany Adolf Henke.

Niegdyś mieszkał tam Andrzej Szwalbe. 30 czerwca 2003 r. na kamienicy odsłonięto poświęconą mu tablicę pamięci.

Tekst i zdjęcia: Anna Maj
Malarstwo, Najpiękniejsze obrazy, Justyna Weronika Łabądź, 2015 r.

Za nami kolejne spotkanie z cyklu Zauroczeni pięknem. Tym razem tematem był motyw Ukrzyzowania w sztuce - w opracowaniu ...
01/04/2026

Za nami kolejne spotkanie z cyklu Zauroczeni pięknem. Tym razem tematem był motyw Ukrzyzowania w sztuce - w opracowaniu Mateusza Solińskiego. Dziękujemy za liczne przybycie i zapraszamy na nasze nastepne spotkania ❗

Na deskach Teatru Miejskiego (27) – „Róże z Florydy” – operetka w 3 aktach Leo Falla„Róże z Florydy” to operetka, która ...
31/03/2026

Na deskach Teatru Miejskiego (27) – „Róże z Florydy” – operetka w 3 aktach Leo Falla

„Róże z Florydy” to operetka, która ma dwóch ojców. Leo Fall, jej autor, niestety nie mógł sfinalizować swego dzieła – pracę przerwała jego śmierć w 1925 roku. Sztukę dokończył Eryk Korngold. A do zrobienia miał dużo – „Róże…” w chwili odejścia Falla miały napisany tylko pierwszy akt. Na scenie Teatru Miejskiego sztuka zadebiutowała 30 marca 1935 roku. Wzbudziła mieszane uczucia recenzentów, którzy nie wspomnieli w swych artykułach o fabule operetki czy też o aktorach, którzy w „Różach…” się wyróżnili. Czy nasi niezawodni redaktorzy znali smutną historię powstawania tej operetki? Nie wiem. Przeczytajmy jednak, co o niej napisali.

Fabułę naszkicował Alfons Rezler z „Dziennika Bydgoskiego”. „Milioner amerykański zakochał się w zubożałej księżnej - emigrantce rosyjskiej i przekonał się po raz pierwszy zapewne, że nawet dla niego istnieją, rzeczy, o które trzeba walczyć. Jest więc także trochę moralizujących tendencyj na temat, że nie pieniądz jest dobrem najwyższem, lub że nadal istnieją kobiety, dla których cześć i honor ma większą wartość, niż dolarowe miljony, lecz tendencje te zaznaczone są bardzo dyskretnie i nie przerywają swobodnego biegu z gruntu operetkowej akcji.” Pomimo słabej fabuły, Alfons Rezler znalazł jednak walory „Róż…”. Pod względem wykonawczym stała operetka znów na poziomie, który niestety zbyt już rzadko mamy sposobność oglądać – „więcej przedstawień tego rodzaju, jak ,,Róże z Florydy" a operetka nasza odzyska z procentem to, co w ostatnim czasie zaczynała już tracić. Tak skoordynowanego wysiłku całego aparatu wykonawczego, tak zgodnego dążenia do wspólnego celu już dawno nie oglądaliśmy”. Pochwalił także powrót ppor. Pawła Kuczery do orkiestrowego pulpitu.

Mniej entuzjastyczne podejście do „Róż…” miał recenzent „Dnia Bydgoskiego” (gr.) – „Tu i ówdzie krystalizować się poczynają tendencje zerwania z dawnymi formami, wyzwolenia się z balastu (…) Na rozdrożu znalazł się Fall, który np. w „Róży ze Stambułu”, porywał inspiracją. W tym dziele dał muzykę bez treści, w utarty sposób – chimeryczny ten twór idzie własnemi drogami, a raczej manowcami”. Dał w swej recenzji do zrozumienia, że operetka ta powstała z myślą o widowni raczej niewymagającej.

„Róże…” nie zachwyciły także recenzenta „Kurjera Bydgoskiego” (Zast.). „I co o takiej operetce można powiedzieć? I wiele i nic”. Nie przypadła mu do gustu ani oprawa muzyczna ani libretto. Stwierdził jednak, że operetka ta może się podobać i na pewno będzie się podobała bywalcom przedstawień popularnych. „Jest bowiem sentymentalna i dowcipna zarazem, jest dużo urozmaiceń, cudne dekoracje J. Hawryłkiewicza i kostiumy z pracowni p. M. Bojarskiej.”. Tak jak poprzednicy „Zast.” Docenił zalety operetki pomimo tego, że mu samemu róże te nie pachniały dobrze.
Na tym kończy się nasza historia o „Różach z Florydy”. Musiał nadejść czas, kiedy to przedstawienie dość „nijakie” nam się trafi i wiele do powiedzenia mieć tu nie będę (nie mieli też recenzenci). Zawsze próbuję jednak znaleźć coś ciekawego dotyczącego każdej ze sztuk – i w tym przypadku, (po dłuższej przerwie) mamy kilka zdjęć ze sceny oraz krótkie, nieco nostalgiczne sprawozdanie z przygotowań do premiery – zamieszczone są w materiale fotograficznym. Miłej lektury!

Opracowała: Katarzyna Nadratowska

Źródła: Kurjer Bydgoski, Dziennik Bydgoski, Dzień Bydgoski, afisz: KPBC, ujęcia ze spektaklu, zdj. L. Falla: NAC

Wydawnictwa Pracowni Dziedzictwa Kulturowego na WielkanocJeszcze przed Świętami zapraszamy do Kujawsko-Pomorskiego Centr...
29/03/2026

Wydawnictwa Pracowni Dziedzictwa Kulturowego na Wielkanoc

Jeszcze przed Świętami zapraszamy do Kujawsko-Pomorskiego Centrum Kultury w Bydgoszczy. Możecie Państwo zakupić tu nasze wydawnictwa:

Materiały do dziejów kultury i sztuki Bydgoszczy i regionu,

przewodniki z serii: Kierunek Kujawsko-Pomorskie
i Mini Wyprawy Pomorze i Kujawy

oraz monografię: Bydgoszczanin i budowniczy. O Józefie Święcickim (autorstwa Bogny Derkowskiej-Kostkowskiej).

Ciekawe teksty, nowe informacje, piękne zdjęcia oraz przystępne ceny powodują, że nasze wydawnictwa możecie potraktować jako drobny upominek świąteczny.

Zapraszamy do KPCK na placu Kościeleckich 6 w Bydgoszczy

Zdjęcia wykonano w Galerii Sztuki Ludowej i Nieprofesjonalnej KPCK

Adres

Plac Kościeleckich 6
Bydgoszcz
85-033

Telefon

52 585 15 01

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Pracownia Dziedzictwa Kulturowego KPCK umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Pracownia Dziedzictwa Kulturowego KPCK:

Udostępnij