14/04/2026
Na deskach Teatru Miejskiego (28) - Kobieta i szmaragd, aut. Harry Jenkins
Kolejny raz mam przyjemność przedstawić Państwu jak bydgoscy krytycy odebrali kolejną ze sztuk wystawionych w Teatrze Miejskim. Tym razem nasi „trzej muszkieterowie” zobaczyli i osądzili „Kobietę i szmaragd”. Premiera miała miejsce 16 kwietnia 1933 roku.
Główną intrygę tej oto komedii detektywistyczno-romantycznej stanowi zaginięcie pierścionka ze szmaragdem - własność pani Taft. Kobieta, znudzona życiem u boku męża, pruderyjnego giełdziarza pana Tafta nawet ucieszona jest całym tym zajściem – w końcu jej los się odmieni! Kobiecie nie szkodzi również obecność przydzielonego do tej sprawy przystojnego nadinspektora policji, Billa. Dość prosta sprawa zaczyna nabierać rumieńców kiedy zaczynają pojawiać się podejrzenia, że to pani Taft jest złodziejką…
Sztukę Jenkinsa zrecenzowali Stanisław Krasicki („Dziennik Bydgoski”), „gr.” („Dzień Bydgoski”) oraz „X” („Gazeta Bydgoska”). Tylko jednemu z nich („X”) nie przypadła ona wielce do gustu i dość mało o niej napisał). Dzieło Jenkinsa „nie ma pretensji do godności zagadnienia artystycznego lub społecznego. Jest komedyjką, skleconą wedle znanych od dawna wzorów, podlaną modnym smakiem detektywistycznym”. Szczerze przyznam, dziwnie czytać było recenzję, która miała pretensje do komedii, że czelność miała być… komedią. No ale co ja tam wiem, koniec końców „Kobiety…” nie widziałam. Pozytywną opinię miał na jej temat za to Stanisław Krasicki. „Jenkins bardzo zręcznie operował materiałem fabuły, w miarę stosując dawki intrygi i komizmu, a kiedy kurtyna kończy akt II zdaje się, że w sztuce nie ma nic do powiedzenia, tymczasem akt ostatni rozwija się w świetny skecz, nader chwalebnie wieńczący całość”. „Kobieta…” najbardziej spodobała się „gr.” („Dzień Bydgoski”). „Jenkins umie filuternie podkpiwać czyniąc wrażenie człowieka prawiącego na serjo uperfumowane komplementy, (…) wstawia między wiersze i dialogi aktualne zagadnienie państwowej pieczy nad mieniem obywatela.” „gr.” docenił „Kobietę i szmaragd” za podkreślenie paradoksu, że najważniejszym śledztwem w mieście staje się poszukiwanie zagubionego pierścionka ze szlachetnym kamieniem, a nie „zapobieganie krzywd i nieszczęść jednostkowych o wiele bardziej dotkliwych.” Według redaktora zaletą Jenkinsa jako artysty jest to, że jest on „zbyt sprytnym i kulturalnym pisarzem”, by dialogi i akcja podkreślone były specjalnie grubym ołówkiem”, co przełożyło się na „pikantny posmaczek sztuki”.
Jeśli chodzi o warstwę aktorską, to opiniami o niej podzielili się Stanisław Krasicki oraz „gr”. „Pani Barwińska, jako p. Taft jest cacana, szczególnie u siebie w domu, ma naturalny wdzięk, ślicznie uzupełniony doborem kostiumów, sprawia ustawiczne pragnienie jej widoku na scenie”, „opromienia dystynkcją swej kobiecości, szczerym wdziękiem i ujmującą swobodą gry”. Rola Kazimierza Wilamowskiego (nadinspektor Bill) została nazwana wyborną – „czuł się świetnie stwarzając postać pełnokrwistą”. Marian Bogusławski (inspektor Stubbs) – „zagrał znakomicie, szczególnie, gdy łudził nas rolą narzuconą mu przez Billa. Stanisław Skalski, w roli pana Tafta, według dziennikarzy „bardzo dobry i całkowicie przekonywujący” (gr.), „zewnętrznie uwydatnił bardzo dobrze cechy charakteru” (Stasicki) swej postaci.
Redaktor Stasicki docenił także scenografię – „dekoracje ubierają mieszkanie kobiety w jakieś świeże gniazdko z przedsmakiem radości życia”. „gr.” pochwalił na koniec swej recenzji Mariana Bogusławskiego – „wyreżyserował [sztukę] z dużą rutyną i znawstwem”.
Niestety, po raz pierwszy od początku tej serii nie mogę zaprezentować Państwu afisza. Dlatego moje małe dochodzenie na temat kto i kogo zagrał opierałam na recenzjach. Kto wie, może afisz ten czeka gdzieś w archiwach, albo jest jedną z cząstek Teatru Miejskiego zagubionych na wsze czasy…
Opracowała: Katarzyna Nadratowska
Źródła: magazyny: KPBC, zdjęcia obsady i autora: NAC