01/08/2026
Trening na czczo to ściema? Obalamy mity z pierwszej linii frontu!
Od jakiegoś czasu internet zalała fala mądrości : „Nie biegaj na czczo, bo będziesz miał wywalone tętno w kosmos, stracisz mięśnie i w ogóle wylądujesz w szpitalu!”.
Jasne, teoria sam ją kocham jednak często to tylko teoria a w tym przypadku wszystko zależy od paliwa. Jeśli zależy Ci na wynikach, musisz sprawdzać wszystko na własnej skórze. Ja tak zawsze robię.
Postanowiłem zrobić własny eksperyment i po raz kolejny zweryfikować to, co stosuję od lat.
Eksperyment: 3 tygodnie, ten sam protokół
Schemat był prosty i bezlitosny. Ten sam zestaw w poniedziałki i środy:
Poniedziałek: interwały 1,5 km w 4. strefie.
Środa: interwały 1 km w 4. strefie (trzymane twardo w dolnym zakresie, do 172 bpm).
Przez pierwsze 2 tygodnie: posiłek dokładnie 3 godziny przed porannym treningiem.
W 3. tygodniu: dokładnie te same jednostki, ale całkowicie na czczo.
Wynik?
Na czczo biegałem szybciej przy tym samym tętnie. Bez uczucia ciężkości w żołądku, bez straty energii i bez zbędnego zamulenia.
Dlaczego na czczo jedni zdychają, a inni kręcą życiówki?
Większość tych internetowych teorii dotyczy ludzi, którzy są niewolnikami cukru. Jeśli Twoim głównym paliwem są węglowodany, to faktycznie – bez żela lub owsianki Twój organizm panikuje, poziom glukozy leci na łeb, a tętno skacze z braku wydajnego paliwa. Jesteś uzależniony od tego, co akurat wrzuciłeś do żołądka.
Na prawdziwym, naturalnym jedzeniu i niskich węglach zasady gry się zmieniają. Twój organizm jest jak sprawny hybrydowy silnik, który potrafi czerpać tysiące kilokalorii z własnej tkanki tłuszczowej. Czy zjesz coś przed treningiem, czy nie – energia w Twoim ciele już jest. I to w ilościach, o których „glukozowi napastnicy” mogą tylko pomarzyć.
Co mówi nauka? (Gdy odsiejesz marketingowy bełkot)
Potężne spalanie tłuszczu (FASTER Study, 2016): Badania na zaadaptowanych sportowcach jasno wykazują, że ich zdolność do utleniania tłuszczu podczas wysiłku jest ponad dwukrotnie wyższa (∼1,5 g/min) w porównaniu do ludzi na standardowej diety węglowodanowej (∼0,67 g/min). Wolne kwasy tłuszczowe idą na piec błyskawicznie.
Glikogen mięśniowy to nie wątroba: Poczucie „braku siły” na czczo u ludzi to głównie kwestia wyczyszczonego glikogenu wątrobowego i paniki mózgu. Glikogen w mięśniach po nocy nadal tam jest. Co więcej, adaptacja tłuszczowa usprawnia glukoneogenezę – organizm sam potrafi wyprodukować glukozę z glicerolu czy aminokwasów, kiedy naprawdę jej potrzebuje.
Biogeneza mitochondriów (Van Proeyen.): Trening w stanie niskiej dostępności węglowodanów daje silniejszy sygnał dla komórek do budowy nowych mitochondriów – Twoich prywatnych elektrowni w mięśniach.
Psychika i prawdziwa WOLNOŚĆ
Oprócz samej biologii jest jeszcze jeden kluczowy czynnik: głowa.
Gdy musisz zjeść przed treningiem, zaczyna się cały ten logistyczny cyrk. O której wstać? Co zjeść, żeby nie leżało na żołądku? Czy zdąży się strawić? Czy na trasie nie odetnie mi prądu?
Wyjeżdżam czasem na szosowe ustawki i patrzę na chłopaków. Co 45 minut panika, wciąganie chemicznych żeli i rozkminy, kiedy następny. Kiedyś sam tak funkcjonowałem – dziś mam to głęboko w dupie.
Wstaję, piję wodę, zakładam buty i wychodzę robić swoje. Bez stresu, bez liczenia ile muszę mieć żeli, bez bycia niewolnikiem korporacyjnych przekąsek.
Czyste jedzenie i trening na czczo dają coś więcej niż lepsze tempo czy niższe tętno. Dają wolność.
A Wy jak wolicie? Rano stoisz przy garach i klniesz, czy po prostu wychodzisz i robisz robotę?
NATURA NAS NAPĘDZA !!!