Cholesterol i przysmaki

Cholesterol i przysmaki Keto catering w Łodzi + sklep online. Jedz jak przodek, żyj jak wojownik. Dołącz!

ŻYJEMY DŁUŻEJ. TYLKO DLACZEGO CORAZ DŁUŻEJ CHORUJEMY?Może zamiast marzyć o tym, żeby dożyć setki, warto najpierw zrobić ...
04/10/2026

ŻYJEMY DŁUŻEJ. TYLKO DLACZEGO CORAZ DŁUŻEJ CHORUJEMY?

Może zamiast marzyć o tym, żeby dożyć setki, warto najpierw zrobić wszystko, żeby przez pierwsze 80 lat nie być pacjentem?

Medycyna zrobiła przez ostatnie dziesięciolecia gigantyczny postęp.

Potrafimy otworzyć zatkaną tętnicę podczas zawału.
Potrafimy kontrolować ciśnienie.
Potrafimy obniżyć glukozę.
Potrafimy utrzymać człowieka przy życiu z chorobami, które kilkadziesiąt lat temu często kończyły się dużo szybciej.

I bardzo dobrze.

Tylko mam jedno niewygodne pytanie:

dlaczego przy całym tym postępie jesteśmy metabolicznie coraz bardziej chorzy?

Bo liczby są dość brutalne.

W 1990 roku cukrzycę miało około 7% dorosłych na świecie.

W 2022 roku już:

14%.

Liczba ludzi z cukrzycą wzrosła w tym czasie z około 200 milionów do 830 milionów.

To nie jest kosmetyczna zmiana.

To jest podwojenie częstości występowania choroby.

A może po prostu się starzejemy?

Nie.

To jest tylko część odpowiedzi.

Spójrzcie na młodych ludzi.

U osób w wieku 15–39 lat standaryzowana zapadalność na cukrzycę typu 2 wzrosła globalnie między 1990 a 2019 rokiem:

117 → 183 przypadki na 100 000 osób.

To około 56% więcej.

Czyli nie mówimy o 80-latkach.

Mówimy o ludziach, którzy powinni być w najlepszym metabolicznie okresie swojego życia.

Jeszcze piękniej wygląda sytuacja dzieci.

WHO podaje, że od 1990 roku otyłość u dorosłych wzrosła ponad dwukrotnie, a wśród dzieci i młodzieży w wieku 5–19 lat:

czterokrotnie.

W 2022 roku nadwagę miało już ponad 390 milionów dzieci i nastolatków, a około 160 milionów żyło z otyłością.

I później jesteśmy zaskoczeni, że trzydziestolatek ma nadciśnienie, insulinooporność, stłuszczoną wątrobę i bierze pierwsze tabletki.

Naprawdę?

A zespół metaboliczny?

Tu dopiero robi się ciekawie.

Ogromna analiza obejmująca dane ponad 45 milionów dorosłych pokazała:

2000 rok – 11,9% dorosłych miało zespół metaboliczny.

2023 rok – 28,4%.

Czyli w ciągu zaledwie 23 lat częstość wzrosła ponad 2,3 raza.

Dziś szacunkowo 1,54 miliarda dorosłych żyje z zespołem metabolicznym.

A przypominam:

żeby dostać etykietę „zespół metaboliczny”, nie wystarczy mieć jeden parametr trochę nie taki.

Trzeba już zebrać sobie cały pakiet:

otyłość brzuszną,
problemy z glukozą,
ciśnienie,
triglicerydy,
HDL.

Trochę jak program lojalnościowy.

Tylko nagroda na końcu jest słaba.

Ale przecież żyjemy dłużej!

Tak.

I tego nie neguję.

Według najnowszych danych WHO średnia długość życia na świecie w 2023 roku wynosiła:

73,3 roku.

Problem jest taki, że oczekiwana długość życia w zdrowiu wynosiła:

62,8 roku.

Różnica?

10,5 roku.

Czyli statystycznie ostatnią dekadę życia spędzamy już nie w pełnym zdrowiu.

I dla mnie właśnie tutaj jest cały absurd współczesności.

Bijemy rekordy długości życia.

Tylko coraz częściej wcześniej zaczynamy kolekcjonować choroby.

Czyli medycyna nie działa?

Oczywiście, że działa.

Gdybym dostał zawału, nie zamierzam leżeć w lesie i żuć korzenia, czekając aż natura mnie uleczy.

Jadę do szpitala.

Nowoczesna medycyna ratunkowa jest jednym z największych osiągnięć naszej cywilizacji.

Problem pojawia się wtedy, kiedy zaczynamy traktować ją jako zamiennik dbania o siebie.

„Mam wysokie ciśnienie? Dostanę tabletkę.”

„Mam cukier? Tabletka.”

„Mam cholesterol? Tabletka.”

„Ważę 130 kg? Może kolejny lek.”

I jedziemy.

Parametry trochę lepsze.

Człowiek dalej siedzi.

Dalej źle śpi.

Dalej jest otyły.

Dalej prawie się nie rusza.

Dalej je rzeczy, których jego pradziadek prawdopodobnie nie uznałby nawet za jedzenie.

Ale recepta przedłużona.

Do zobaczenia za trzy miesiące.

Żeby nie było zbyt wygodnie: samo leczenie też nie jest pozbawione ryzyka

Według WHO około:

1 na 10 pacjentów doświadcza szkody podczas opieki medycznej.

WHO szacuje również, że ponad 3 miliony zgonów rocznie wiąże się globalnie z niebezpieczną opieką medyczną.

Ponad połowy szkód można potencjalnie uniknąć, a około połowa możliwych do uniknięcia szkód jest związana z lekami.

I tu ważne:

nie piszę, że „lekarze zabijają 3 miliony ludzi”.

Bo to byłaby manipulacja.

WHO mówi o unsafe care — niebezpiecznej opiece jako całości. Wchodzą w to błędy lekowe, zakażenia szpitalne, błędy diagnostyczne, operacyjne, problemy systemowe itd.

Ale liczba pozostaje potężna.

Leki też nie są cukierkami.

WHO podaje, że szkoda związana z farmakoterapią dotyczy około 1 na 30 pacjentów, a ponad jedna czwarta takich przypadków jest ciężka lub zagraża życiu.

To nie jest argument przeciwko lekom.

To jest argument przeciwko myśleniu:

„Mogę robić ze swoim organizmem wszystko, bo później lekarz mnie naprawi”.

Nie.

Czasami naprawi.

Czasami będzie przez 30 lat łagodził skutki.

A czasami nie zdąży.

I dochodzimy do jedzenia

Przez dziesięciolecia słuchaliśmy różnych wersji:

tłuszcz zły,
jedz częściej,
śniadanie najważniejsze,
produkty light,
płatki,
pieczywo,
przekąski między posiłkami.

Amerykańska piramida żywieniowa pojawiła się oficjalnie w 1992 roku i rzeczywiście jej podstawę stanowiły produkty zbożowe.

Czy to oznacza, że piramida spowodowała epidemię cukrzycy?

Nie wiem. I nikt uczciwy nie może tego stwierdzić tylko na podstawie dwóch wykresów.

Korelacja to nie przyczynowość. Chociaż większość krzykaczy systemowych w internecie opiera się korelacjach a nie na prawdziwych badaniach.

Ale mogę zrobić coś innego.

Mogę spojrzeć na rezultat ostatnich kilkudziesięciu lat i zapytać:

czy to naprawdę działa tak dobrze, jak ciągle słyszymy?

Bo w tym samym świecie:

cukrzyca ×2,
otyłość >×2,
zespół metaboliczny >×2,
otyłość dzieci ×4.

Może więc zamiast kolejnej wojny „tłuszcz kontra węglowodany” warto zacząć od czegoś prostszego:

wrócić do prawdziwego jedzenia.

Co ciekawe, nawet aktualne WHO nie mówi dziś:

„jedz cukier, bułki i płatki śniadaniowe bez ograniczeń”.

WHO zaleca, żeby źródłami węglowodanów były przede wszystkim warzywa, owoce, pełne ziarna i rośliny strączkowe, a podstawą zdrowej diety były produkty nieprzetworzone i minimalnie przetworzone.

Więc nie będę walczył z wymyślonym przeciwnikiem.

Ja po prostu idę dalej.

U mnie podstawą jest mięso, jaja, ryby, naturalne tłuszcze, sezonowe produkty i jak najmniej przemysłowego jedzenia.

Nie dlatego, że ktoś zrobił ładną piramidę.

Tylko dlatego, że patrzę na swój organizm, wyniki i na to, co przez tysiące lat było jedzeniem, zanim ktoś zaczął potrzebować instrukcji na odwrocie pudełka.

Bo największym problemem może nie być nawet jeden makroskładnik

Tylko nasze kompletne odejście od naturalnego środowiska człowieka.

Jemy cały dzień.

Siedzimy cały dzień.

Śpimy przy świetle.

Wieczorem patrzymy przez trzy godziny w ekran.

Jedzenie przyjeżdża pod drzwi.

Do pracy jedziemy samochodem.

Na pierwsze piętro windą.

Zakupy aplikacją.

Rozrywka na kanapie.

I jeszcze jesteśmy zdziwieni, że organizm, który został zbudowany do ruchu, okresowego niedoboru jedzenia, światła słonecznego, zimna, ciepła i fizycznego wysiłku zaczyna się sypać.

W 2022 roku około 31% dorosłych na świecie — 1,8 miliarda osób — nie wykonywało nawet minimalnej zalecanej ilości aktywności fizycznej.

Wśród nastolatków problem dotyczył aż 81%.

Czy my naprawdę potrzebujemy następnych 50 badań, żeby stwierdzić, że coś tu poszło nie tak?

A jedzenie przemysłowe?

Tu również mamy coraz więcej danych.

W kontrolowanym eksperymencie NIH ludzie dostawali dietę ultraprzetworzoną albo minimalnie przetworzoną.

Diety były dopasowane pod względem oferowanych kalorii, cukru, tłuszczu, błonnika i makroskładników.

I co się stało?

Na żywności ultraprzetworzonej ludzie spontanicznie jedli około:

500 kcal dziennie więcej

i w ciągu dwóch tygodni przytyli średnio około:

0,9 kg.

Na diecie nieprzetworzonej stracili podobną ilość masy.

To już nie jest tylko ankieta:

„Panie Zdzisławie, co jadł pan trzy lata temu we wtorek?”

To był kontrolowany eksperyment.

A później dziwimy się, że chorujemy

I żeby było jasne.

Nie twierdzę, że człowiek, który:

dobrze je,
ćwiczy,
śpi,
nie pali,
nie jest otyły
i ma świetną insulinowrażliwość,

nigdy nie dostanie nowotworu albo zawału.

Dostanie.

Biologia nie daje gwarancji.

Genetyka istnieje.

Infekcje istnieją.

Wypadki istnieją.

Lp(a) istnieje.

Mutacje istnieją.

Możesz robić wszystko dobrze i zachorować.

Ale jest gigantyczna różnica między:

„zachorowałem mimo dbania o zdrowie”

a

„przez 30 lat codziennie pracowałem na chorobę, a później oczekiwałem, że ktoś ją wyłączy tabletką”.

Jeszcze jedna liczba

Choroby niezakaźne — czyli między innymi choroby sercowo-naczyniowe, nowotwory, cukrzyca i przewlekłe choroby układu oddechowego — odpowiadały w 2000 roku za około:

58% wszystkich zgonów.

W 2023 roku:

74%.

Osiem z dziesięciu najważniejszych przyczyn śmierci na świecie to obecnie choroby niezakaźne.

Oczywiście część tej zmiany wynika z sukcesu medycyny:

mniej ludzi umiera na choroby zakaźne,
spadła śmiertelność dzieci,
żyjemy dłużej.

Ale właśnie dlatego następne pytanie powinno brzmieć:

Skoro dostaliśmy dodatkowe lata życia, to co z nimi robimy?

Spędzamy je na rowerze?

Na siłowni?

W górach?

Z wnukami?

Czy od 55 roku życia zaczynamy kolekcjonować recepty?

Nie potrzebuję teorii spiskowej

Często słyszę:

„Farmacja chce, żebyśmy chorowali”.

Ja nie wiem, czego „chce farmacja”.

Nie siedzę na ich zebraniach.

Nie mam dowodów, że ktoś celowo chce zrobić ze zdrowego człowieka pacjenta.

I nie potrzebuję tej historii.

Wystarczą mi fakty.

Przewlekle chory człowiek potrzebuje systemu przez wiele lat.

Leków.

Lekarzy.

Badań.

Zabiegów.

Hospitalizacji.

To oczywiście tworzy gigantyczny rynek.

Ale istnienie rynku nie dowodzi, że ktoś wywołał chorobę.

Natomiast dla mnie prowadzi to do jednego bardzo prostego wniosku:

mam znacznie większy interes w tym, żeby pozostać zdrowym, niż ktokolwiek inny ma interes, żeby zrobić to za mnie.

Lekarz nie pójdzie za mnie na trening.

Dietetyk nie odmówi za mnie deseru.

Minister zdrowia nie położy mnie spać o 22:00.

Tabletka nie zrobi za mnie przysiadów.

Smartwatch może mi napisać, że źle spałem.

Ale nie zabierze mi telefonu z ręki o północy.

Zdrowie zaczyna się dużo wcześniej niż choroba

Nie w wieku 60 lat.

Nie po pierwszym zawale.

Nie wtedy, kiedy lekarz mówi:

„Ma pan cukrzycę”.

Zaczyna się w wieku 20, 30, 40 lat.

W tym, co codziennie wkładasz do ust.

W tym, czy masz mięśnie.

Czy potrafisz przebiec kilometr.

Czy potrafisz wejść po schodach bez zadyszki.

Czy przesypiasz noc.

Czy widujesz słońce.

Czy twój organizm zna coś poza temperaturą 22°C przez 365 dni w roku.

Czy potrafisz czasem być głodny.

Czy życie polega na klikaniu, siedzeniu, jedzeniu i kupowaniu następnej rzeczy, której nie potrzebujesz.

Nie chcę być najmłodszy w domu opieki

Wolę kiedyś wejść na siłownię jako najstarszy człowiek na sali.

Może będę podnosił połowę tego, co dziś.

Może będę biegał wolniej.

Ale chcę tam wejść na własnych nogach.

I właśnie dlatego trenuję dzisiaj.

Dlatego patrzę na to, co jem.

Dlatego dbam o sen.

Dlatego robię rzeczy, które czasem są niewygodne.

Bo komfort jest świetny.

Tylko organizm nie został stworzony do tego, żeby przez 80 lat siedzieć w komforcie.

Nie mamy kontroli nad wszystkim.

Ale mamy kontrolę nad cholernie dużą częścią naszego dnia.

I zanim oddasz całe swoje zdrowie lekarzowi, dietetykowi, aplikacji albo tabletce, odpowiedz sobie na jedno pytanie:

zrobiłem wszystko, co sam mogłem zrobić?

Bo może największym luksusem przyszłości wcale nie będzie duży dom, nowy samochód ani konto pełne pieniędzy.

Może będzie nim:

70 lat i brak torby leków.
80 lat i własne nogi.
Siła.
Sprawność.
Jasna głowa.
Niezależność.

Ja wybieram właśnie to.

Bądź najstarszy na siłowni. Nie najmłodszy w domu opieki.

NATURA NAS NAPĘDZA. !!!

DOMOWY KETO CATERING - 513 876 350

🐟 ŚLEDŹ POD PIERZYNKĄ — WERSJA KETO!Warstwa śledzia, chrupiący ogórek kiszony, jajka i kremowy sos z mascarpone. Do tego...
02/10/2026

🐟 ŚLEDŹ POD PIERZYNKĄ — WERSJA KETO!

Warstwa śledzia, chrupiący ogórek kiszony, jajka i kremowy sos z mascarpone. Do tego odrobina buraka, która robi kolor i podkręca smak.

Wygląda odświętnie, ale nie musisz czekać do świąt. Śledź kalendarza nie sprawdza. 😄

🍽️ 4 porcje
⏱️ Około 30 minut przygotowania + studzenie i minimum 2 godziny chłodzenia
Jeśli śledzie wymagają moczenia, dolicz ten czas.

🛒 SKŁADNIKI:

• 400 g filetów śledziowych z solanki, bez dodatku cukru — po odsączeniu
• 300 g różyczek kalafiora
• 4 jajka
• 150 g ogórków kiszonych — po odsączeniu
• 80 g ugotowanego buraka, bez dodatku cukru
• 30 g czerwonej cebuli

🥣 SOS:

• 150 g śmietany 18%
• 100 g mascarpone
• 10 g musztardy bez dodatku cukru
• 10 g koperku
• pieprz do smaku

👨‍🍳 PRZYGOTOWANIE:

1️⃣ KALAFIOR
Gotuj na parze przez 6–8 minut. Powinien zmięknąć, ale zachować jędrność. Ostudź, dokładnie osusz i pokrój na małe kawałki.

2️⃣ JAJKA
Gotuj na twardo przez 9–10 minut od zagotowania wody. Schłodź i obierz. Posiekaj 3 jajka, a czwarte pokrój w ćwiartki do dekoracji.

3️⃣ ŚLEDŹ I DODATKI
Spróbuj śledzia. Jeśli jest zbyt słony, wymocz go wcześniej w zimnej wodzie w lodówce, kontrolując smak. Odsącz, osusz i pokrój w kostkę.

Ogórki i cebulę drobno posiekaj. Ogórki dodatkowo odsącz. Buraka zetrzyj na tarce i lekko odciśnij.

4️⃣ SOS
Wymieszaj śmietanę, mascarpone, musztardę i połowę posiekanego koperku. Dopraw pieprzem. Sól dodawaj dopiero po spróbowaniu — śledź i ogórki zwykle wystarczą.

5️⃣ WARSTWY
W szklanej misce układaj od dołu:

→ kalafior
→ śledź i cebulę
→ ⅓ sosu
→ ogórki i posiekane jajka
→ ⅓ sosu
→ cienką warstwę buraka
→ pozostały sos

Udekoruj ćwiartkami jajka i resztą koperku.

6️⃣ CHŁODZENIE
Przykryj i wstaw do lodówki na minimum 2 godziny.

💡 Sekret udanych warstw: ostudzone i dobrze osuszone składniki. Sałatka ma być kremowa, a nie pływać!

📌 Zapisz przepis na rodzinne spotkanie albo kolację.

Chcesz jeść keto, ale gotowanie wolisz zostawić nam? Zapytaj o catering w Łodzi.

📞 513 876 350
🌐 https://www.Cholesteroliprzysmaki.pl/

🔥 NATURA NAS NAPĘDZA

KETOZA → POPRAWA. WARZYWA → SPADEK KETONÓW I POWRÓT OBJAWÓW. POWRÓT DO KETO → PONOWNA POPRAWA.To jeden z tych opisów prz...
01/10/2026

KETOZA → POPRAWA. WARZYWA → SPADEK KETONÓW I POWRÓT OBJAWÓW. POWRÓT DO KETO → PONOWNA POPRAWA.

To jeden z tych opisów przypadków, które warto przeczytać uważnie.
Nie dlatego, że „udowadnia”, że każdy powinien przejść na carnivore
Ale dlatego, że podczas 12-tygodniowej obserwacji wydarzyło się coś bardzo interesującego:

keto/carnivore → poprawa
ponowne wprowadzenie produktów roślinnych + spadek ketonów → pogorszenie
powrót do keto/carnivore + wzrost ketonów → ponowna poprawa

I właśnie ten fragment jest dla mnie najciekawszy.

Kogo obserwowano?

W 2026 roku w „Journal of Metabolic Health” opisano przypadek 48-letniej kobiety w okresie okołomenopauzalnym.

Od lat występowały u niej m.in.:

- lęk,
- codzienne napady paniki,
- kompulsywne objadanie się,
- silne zachcianki na słodkie i słone produkty,
- problemy ze snem,
- uderzenia gorąca,
- refluks krtaniowo-gardłowy,
- problemy trawienne.

Wprowadzono ścisłą ketogeniczną dietę carnivore opartą początkowo przede wszystkim na wołowinie, tłuszczu zwierzęcym i soli. Jednocześnie zmodyfikowano kilka elementów stylu życia, dlatego nie możemy przypisać całego efektu wyłącznie diecie.

Badana codziennie kontrolowała jednak glukozę i β-hydroksymaślan — czyli BHB.

Po adaptacji jej ketony osiągały zazwyczaj około:

2–4 mmol/l

przy glukozie około:

3,5–5,5 mmol/l.

Już w drugim tygodniu zaczęła zgłaszać poprawę. Zmniejszył się refluks, głód i ochota na słodycze, umysł był spokojniejszy, poprawiała się energia, a uderzenia gorąca występowały znacznie rzadziej.

I tutaj robi się naprawdę ciekawie

W 6. tygodniu kobieta wyjechała do rodziny.

Do jadłospisu ponownie wprowadziła produkty roślinne, między innymi:

sałatę, awokado, cukinię i paprykę.

I teraz patrzymy nie tylko na to, co jadła.

Patrzymy na metabolizm.

Ketony spadły z wcześniejszych wartości około 2–4 mmol/l do zaledwie:

0,4–0,5 mmol/l.

Co ciekawe, glukoza pozostawała mniej więcej w tym samym zakresie:

3,5–5,5 mmol/l.

Jednocześnie kobieta zaczęła ponownie czuć się gorzej.

Powrócił lęk.
Powróciły objawy refluksu.

To bardzo ważna obserwacja.

A później wydarzyło się coś jeszcze ciekawszego

Po powrocie do domu, w 7. tygodniu, wróciła do wcześniejszego ketogenicznego sposobu żywienia carnivore.

Jej dieta obejmowała m.in.:

wołowinę, jagnięcinę, masło, podroby, bulion kostny i szpik.

Ketony ponownie zaczęły rosnąć.

Podczas ponownej adaptacji przez kilka dni występowało przejściowe pogorszenie lęku i napadów paniki.

Ale później objawy ponownie się wyciszyły.

W 12. tygodniu badana utrzymywała BHB w okolicach 2–3,5 mmol/l i zgłaszała bardzo dużą poprawę.

Napady paniki, które wcześniej występowały codziennie:

spadły do zera.

Uderzenia gorąca:

z około 5 w dzień i 6 w nocy spadły do zera w dzień i sporadycznych epizodów nocnych.

Nie występowały już napady kompulsywnego objadania ani nocne jedzenie.

Sen był znacznie lepszy.

Refluks mocno się zmniejszył.

Energia wzrosła.

Umysł — według relacji kobiety — stał się spokojny.

Najważniejszy schemat

Jeszcze raz:

ETAP 1
KETO/CARNIVORE

Ketony: około 2–4 mmol/l

→ poprawa samopoczucia
→ mniej lęku
→ mniej refluksu
→ mniej zachcianek
→ poprawa snu

ETAP 2
PONOWNE WPROWADZENIE PRODUKTÓW ROŚLINNYCH

Ketony: 0,4–0,5 mmol/l

→ powrót lęku
→ powrót refluksu

ETAP 3
POWRÓT DO KETO/CARNIVORE

Ketony ponownie: około 2–3,5 mmol/l

→ ponowna poprawa.

I właśnie układ:

POPRAWA → POGORSZENIE → PONOWNA POPRAWA

jest znacznie ciekawszy niż zwykłe stwierdzenie:

„Przeszłam na keto i poczułam się lepiej”.

Czy to oznacza, że warzywa powodowały jej problemy ?

To był **opis przypadku jednej osoby**, a nie randomizowane badanie kliniczne.

Co więcej, ponowne wprowadzenie produktów roślinnych nastąpiło podczas wyjazdu. Zmieniło się więc również otoczenie i mogły wystąpić inne czynniki psychologiczne czy środowiskowe.

Sami autorzy publikacji zwracają na to uwagę.

Dlatego prawidłowy wniosek brzmi:

wprowadzenie produktów roślinnych i spadek ketonów zbiegły się w czasie z pogorszeniem objawów. Po powrocie do wcześniejszego sposobu odżywiania i wyższej ketozy objawy ponownie się poprawiły.

To jest obserwacja.

Nie dowód, że warzywa były przyczyną jednak warto to brać pod uwagę

Ale jest jeszcze jedna rzecz

Moim zdaniem warto zwrócić uwagę na coś, o czym często zapominamy.

Jestem na keto i jestem w ketozie nie zawsze oznaczają to samo.

W tym przypadku mierzono BHB.

Kiedy kobieta czuła się najlepiej, jej ketony znajdowały się zwykle około 2–3,5 mmol/l

Podczas okresu pogorszenia spadły do 0,4–0,5 mmol/l

Nie oznacza to, że każdy człowiek potrzebuje ketonów 3 mmol/l.

Ale pokazuje, dlaczego czasami warto patrzeć nie tylko na nazwę diety, lecz również na rzeczywistą odpowiedź metaboliczną organizmu.

Co z tego mogą wyciągnąć moi klienci?

Nie chodzi o to, żeby jutro wyrzucić wszystkie warzywa.

Chodzi o coś znacznie rozsądniejszego.

Obserwuj organizm.

Jeśli zmieniasz dietę, zapisuj:

- energię,
- głód,
- zachcianki,
- sen,
- trawienie,
- nastrój,
- koncentrację,
- wyniki treningowe.

A jeśli stosujesz keto — przez pewien okres możesz również kontrolować glukozę i ketony. Tylko pamiętaj im dłużej jesteś jak np Ja 12 lat, ketonów rano mam bardzo mało, już mój organizm zupełnie inaczej pracuje

Czyli u części osób znaczenie terapeutyczne ma nie tylko ograniczenie cukru i węglowodanów, ale również głębokość i stabilność samej ketozy?

KETOZA NAS NAPĘDZA

Cholesterol i Przysmaki
513 876 350
www.Cholesteroliprzysmaki.pl

Źródło: M. Newiss, „Resolution of anxiety, binge eating, insomnia, vasomotor symptoms, and laryngopharyngeal reflux with a carnivore ketogenic diet: Case report interpreted through the lens of energy resistance”, Journal of Metabolic Health, 2026.

🥓 KETO ZUPA Z PORA I PIECZAREK Z BOCZKIEM I SEREM PLEŚNIOWYMKremowa, aromatyczna, z chrupiącym boczkiem. Taka zupa potra...
24/09/2026

🥓 KETO ZUPA Z PORA I PIECZAREK Z BOCZKIEM I SEREM PLEŚNIOWYM

Kremowa, aromatyczna, z chrupiącym boczkiem. Taka zupa potrafi poprawić humor nawet po wykrokach. 😄

Proste składniki, jeden garnek i około 35 minut roboty. Lecimy!

🛒 SKŁADNIKI NA 4 PORCJE:

• 400 g pieczarek
• 150 g pora — waga po oczyszczeniu
• 200 g boczku wędzonego bez dodatku cukru
• 150 g gorgonzoli
• 200 ml śmietanki 36%
• 700 ml bulionu mięsnego bez dodatku cukru i skrobi
• 10 g masła
• ½ łyżeczki suszonego tymianku
• pieprz i sól do smaku

👨‍🍳 PRZYGOTOWANIE:

1️⃣ BOCZEK
Pokrój w kostkę, wrzuć do garnka i wytapiaj na średnim ogniu przez 6–8 minut. Wyjmij boczek, zostawiając tłuszcz.

2️⃣ PIECZARKI
Pokrój w plasterki. Smaż na tłuszczu z boczku przez 7–8 minut, aż odparują i się zrumienią. Użyj szerokiego garnka — pieczarki potrzebują miejsca.

3️⃣ POR
Dokładnie wypłucz, pokrój w cienkie półplasterki. Dodaj do pieczarek razem z masłem i tymiankiem. Smaż jeszcze 3 minuty.

4️⃣ BULION
Wlej bulion, doprowadź do łagodnego wrzenia i gotuj około 10 minut, aż por zmięknie.

5️⃣ KREMOWY FINAŁ
Zmniejsz ogień. Dodaj śmietankę i 100 g pokruszonej gorgonzoli. Mieszaj przez 2–3 minuty, aż ser się rozpuści. Nie gotuj gwałtownie.

6️⃣ PODANIE
Dodaj połowę boczku do zupy. Rozdziel na 4 porcje, a na wierzch daj pozostały boczek i pozostałe 50 g sera. Dopraw pieprzem, spróbuj i dopiero wtedy ewentualnie dosól.

💡 Chcesz gęstszą konsystencję? Przed dodaniem boczku zblenduj krótko część zupy i wymieszaj z resztą.

Zapisz przepis i podeślij komuś, kto kocha boczek. 🥓

Wolisz, żebyśmy gotowali dla Ciebie? Zapytaj o catering keto w Łodzi.

📞 513 876 350

🔥 NATURA NAS NAPĘDZA !!!!

Dieta keto, śródziemnomorska czy niskotłuszczowa? Różne drogi do poprawy zdrowia metabolicznegoPublikacja naukowa z 27 s...
22/09/2026

Dieta keto, śródziemnomorska czy niskotłuszczowa? Różne drogi do poprawy zdrowia metabolicznego

Publikacja naukowa z 27 sierpnia 2026 roku w czasopiśmie Cell Metabolism przygląda się jednemu z najbardziej sporych tematów w dietetyce: czy makroskładniki mają kluczowe znaczenie dla redukcji tłuszczu wątrobowego i poprawy wrażliwości na insulinę, czy też najważniejsza jest po prostu sama utrata masy ciała?

Rygorystyczne, recenzowane badanie kliniczne z losowym doborem grup (RCT) przeprowadzone przez p. Petersena i współpracowników dostarcza bezpośrednich dowodów na to, jak różne podejścia żywieniowe wpływają na parametry kardiometaboliczne u osób z otyłością, stanem przedcukrzycowym oraz stłuszczeniem wątroby.

Przebieg i metodologia badania
Badacze porównali trzy popularne schematy żywieniowe:

Dietę ketogeniczną (bardzo niskowęglowodanową, wysokotłuszczową),

Dietę śródziemnomorską (zrównoważoną, bogatą w tłuszcze jedno- i wielonienasycone),

Dietę bardzo niskotłuszczową z przewagą roślin (high-carb, low-fat).

Uczestnicy otrzymywali gotowe posiłki dostarczane przez badaczy. Do badania zakwalifikowano 55 osób, z czego 42 ukończyły pełny protokół (po 14 osób w każdej z trzech grup). Średni czas trwania interwencji do momentu osiągnięcia celu wynosił 4,6 miesiąca dla diety ketogenicznej, 5,4 miesiąca dla diety śródziemnomorskiej oraz 5,1 miesiąca dla diety bardzo niskotłuszczowej.

Kluczowe wyniki

Wszystkie trzy grupy osiągnęły zamierzony cel redukcyjny — średnia utrata masy ciała we wszystkich ramionach badania wyniosła około 10%. Najciekawsze wnioski dotyczą jednak tego, co stało się z tłuszczem narządowym i gospodarką węglowodanową.

Redukcja stłuszczenia wątroby: Choć wszystkie diety znacząco zmniejszyły poziom tłuszczu w wątrobie, dieta ketogeniczna wykazała najwyższą skuteczność pod tym względem — spadek tłuszczu wątrobowego wyniósł aż 67%, w porównaniu do 45% w grupie śródziemnomorskiej oraz 45% w grupie bardzo niskotłuszczowej.

Wrażliwość na insulinę: Poprawa wrażliwości mięśni na insulinę była zbliżona we wszystkich grupach i wyniosła około 50%, co potwierdza, że sama utrata tkanki tłuszczowej odgrywa kluczową rolę w odwracaniu insulinooporności tkanki obwodowej.

Profil lipidowy (LDL-C i ApoB): Wbrew częstym obawom dotyczącym diet wysokotłuszczowych, badanie nie wykazało istotnych statystycznie różnic między grupami w poziomach cholesterolu LDL (LDL-C) ani apolipoproteiny B (ApoB).

Podsumowanie

Wyniki badania Petersena i wsp. (2026) pokazują, że utrata około 10% masy ciała prowadzi do znacznej poprawy wrażliwości na insulinę bez względu na to, czy wybierzemy dietę keto, śródziemnomorską, czy bardzo niskotłuszczową.

Jednocześnie badanie to wyraźnie wyróżnia dietę ketogeniczną w kontekście walki ze stłuszczeniem wątroby — znaczne ograniczenie węglowodanów przyspieszyło opróżnianie rezerw tłuszczu z hepatocytów bardziej niż pozostałe interwencje.

Źródło: Petersen et al., Effect of diet macronutrient content on the cardiometabolic response to weight loss: A randomized clinical trial. Cell Metabolism (Published online Aug 27, 2026). DOI: 10.1016/j.cmet.2026.07.020.

30 DNI KETO. 60 PRZEPISÓW. ZERO ZASTANAWIANIA SIĘ, CO DZIŚ ZJEŚĆ. 🔥Chcesz zacząć keto, ale nie masz ochoty codziennie li...
07/09/2026

30 DNI KETO. 60 PRZEPISÓW. ZERO ZASTANAWIANIA SIĘ, CO DZIŚ ZJEŚĆ. 🔥

Chcesz zacząć keto, ale nie masz ochoty codziennie liczyć kalorii, szukać przepisów i zastanawiać się, czy kolejny posiłek pasuje do Twojego planu?
Właśnie dlatego przygotowaliśmy Jadłospis Keto na 30 dni – 1800 kcal.
To gotowy plan dla osób, które chcą jeść konkretnie, smacznie i bez codziennego kombinowania.

🥩 30 dni gotowego jadłospisu 🍳 60 przepisów keto ⚖️ Kaloryczność 1800 kcal dziennie 📖 Wszystko zebrane w jednym miejscu, żebyś mógł skupić się na działaniu, a nie na planowaniu każdego posiłku.
Nie musisz być mistrzem kuchni ani mieć doktoratu z liczenia makro. Otwierasz jadłospis, robisz zakupy i przygotowujesz jedzenie.
Keto nie musi być skomplikowane. Trzeba tylko wiedzieć, co robić.

💥 Teraz 49 zł zamiast 99 zł!

👉 Sprawdź jadłospis i zacznij swoje 30 dni:
https://sklep.cholesteroliprzysmaki.pl/product/jadlospis-keto-na-30-dni-60-przepisow-keto-o-kalorycznosci-1800-kcal/

A jeśli nie masz czasu gotować, możemy zrobić to za Ciebie. Nasz catering keto w Łodzi przygotowuje posiłki dopasowane do Twojego celu.

📞 513 876 350 🌐 www.Cholesteroliprzysmaki.pl
K
NATURA NAS NAPĘDZA. 🔥

Jadłospis Keto na 30 dni - 60 przepisów keto o kaloryczności 1800 kcal Chcesz łatwo, smacznie i bez wyrzeczeń przejść na dietę ketogeniczną? Nasz jadłospis keto na 30 dni to idealne rozwiązanie dla Ciebie! Opracowany przez ekspertów od ketozy i zdrowego odżywiania, ten plan pozwoli Ci o...

Ketoza w sporcie to zło?! Jak praktyka miażdży systemowe podręczniki i dogmaty akademickieW świecie współczesnej dietety...
01/09/2026

Ketoza w sporcie to zło?!

Jak praktyka miażdży systemowe podręczniki i dogmaty akademickie

W świecie współczesnej dietetyki i fizjologii sportu panuje jeden niepodważalny dogmat: „Bez węglowodanów nie ma szans na sport”. Uczą tego na uczelniach, trąbią o tym producenci słodkich żeli energetycznych, a dietetycy z akademickim zacięciem powtarzają to jak pacierz. Podręcznikowy przekaz jest prosty: organizm człowieka w sporcie musi działać na glukozie, a tłuszcz to paliwo co najwyżej na spacer.

Zastanawiałeś się kiedyś, jak to się stało, że ludzkość przetrwała setki tysięcy lat, nosząc ciężką zbroję, wojując całymi dniami i wykonując tytaniczną pracę bez dostępu do żeli węglowodanowych ? Dzisiejsza nauka zdaje się zapominać o milionach lat ewolucji, próbując wmówić nam, że bez stałego podbijania insuliny nasze ciało nie jest w stanie funkcjonować na wysokich obrotach.

Co ciekawe – prawie nikt nie prowadzi rzetelnych badań na osobach z wieloletnią adaptacją metaboliczną. Większość eksperymentów akademickich bierze pod lupę zawodników, którzy są na ketozie od kilku tygodni. Dają im przebiec sprint, po czym ogłaszają sukces: „Widzicie? Ketoza zabija dynamikę!”. A co z ludźmi, którzy żyją tak od kilkunastu lat i intensywnie trenują tak jak Ja mając już 53 lata.

Według systemowych betonów tacy ludzie powinni ledwo ruszać się z kanapy. Tymczasem rzeczywistość weryfikuje dogmaty w sposób bezwzględny.

Co mówi „oficjalna nauka”? Teoria vs. rzeczywistość
Gdybyś zapytał typowego fizjologa lub wrzucił dane do standardowych algorytmów analizujących wydolność, dowiesz się, że trwała praca w wysokich strefach tętna bez węglowodanów jest fizjologicznie niemożliwa.

Główne argumenty systemowe sprowadzają się do dwóch kwestii:

Wąskie gardło tlenowe: Utlenianie kwasów tłuszczowych wymaga więcej tlenu na wyprodukowanie każdej cząsteczki ATP niż spalanie glukozy. W strefach 4 i 5 (powyżej 85–90% HRmax) układ krążenia rzekomo nie nadąża z dostarczaniem tlenu do spalania tłuszczu, stawiając twardy „sufit”, którego bez glukozy nie da się przebić.

Brak szybkiego paliwa i stłumiona glikoliza: Strefa 5 to strefa beztlenowa. Ciała ketonowe i tłuszcze nie mogą być spalane bez tlenu. Nauka twierdzi, że w ketozie enzymy odpowiedzialne za szybki rozpad glikogenu są wygaszone, co przy próbie wejścia na wysokie obroty kończy się natychmiastowym „zderzeniem ze ścianą”.

Brzmi logicznie? Na papierze tak. A jak wygląda praktyka?

84% czasu w Strefie 4 i 5 na czczo. System mówi: „To niemożliwe!”
Oto konkretny dowód z trasy – realny wykres z wymagającego biegu górskiego z przeszkodami. Bez ładowania węglowodanów przed startem, bez żeli na trasie, po prostu start na czczo w głębokiej ketozie.

Łączny czas w strefach wysokiej intensywności: ponad 84% całego biegu!

Strefa 4 (168–182 bpm): 59% czasu (1 godzina i 10 minut).

Strefa 5 (183–198 bpm): 25% czasu (aż 30 minut na absolutnym limicie).

Średnie tętno z całego biegu: 176 bpm.

Tętno maksymalne: 196 bpm.

Gdy pokaże się ten wykres analitykom lub algorytmom sztucznej inteligencji wychowanym na tradycyjnej fizjologii, odpowiedź zawsze brzmi tak samo: „Ten wykres wyklucza ścisłą ketozę. To klasyczna jazda na glukozie, ten profil jest fizjologicznie nieosiągalny bez obfitych zapasów glikogenu i węglowodanów we krwi”.

Tyle że ten bieg odbył się bez grama cukru. Podręczniki mówią, że zawodnik powinien spaść z nóg po 15 minutach w strefie beztlenowej, tymczasem utrzymanie tego tempa na trasie nie stanowiło bariery. Gdzie więc leży błąd – w organizmie zawodnika czy w skostniałych teoriach?

Brak skoku tętna i załamania HRV – cud czy adaptacja?
Kolejny dogmat głosi, że po tak morderczym wysiłku w strefie beztlenowej organizm w ketozie płaci gigantyczny koszt: tętno spoczynkowe (RHR) na drugi dzień powinno poszybować w górę o kilkanaście uderzeń, a wskaźniki regeneracji HRV powinien zaliczyć twarde lądowanie na dnie ze względu na drenaż organizmu i trudną glukoneogenezę.

Rzut oka na pomiary poranne po zawodach: Patrzymy na dwa ostatnie słupki zawody były 30 no i następny słupek to poranek następnego dnia

Tętno spoczynkowe: Dzień zawodów – 55 bpm. Dzień PO zawodach – 54 bpm.

Odpowiedź układu krążenia: Brak jakiegokolwiek wzrostu tętna spoczynkowego. zero stanu zapalnego w układzie krążenia, brak odwodnieniowego spłycenia objętości osocza.

Regeneracja HRV : Spadek z 8,7 na 8,1.

Wartość rzuca światło na łączną odpowiedź autonomiczną – spadek jest łagodny i stabilny.

Dla betonozy akademickiej to kolejne „anomalia”. Dla kogoś, kto rozumie potęgę pełnej adaptacji tłuszczowej – to po prostu dowód na niesamowitą sprawność mitochondrialną i redukcję stresu oksydacyjnego, jaką daje metabolizm oparty na ketonach.

Podręczniki zmieniają się co dekadę. Biznes zostaje ten sam.
Warto zachować odrobinę dystansu do tego, co dziś nazywa się „jedynie słuszną nauką”. Przypomnijmy sobie historię medycyny i dietetyki:

Były czasy, gdy lekarze w reklamach polecali konkretne marki papierosów na problemy z płucami i kaszel.

Przez lata norma cholesterolu wynosila 300 mg/dl, po czym stopniowo obniżano ją do 200, a dziś najlepiej, żeby wynosiła poniżej 190 – co dziwnym trafem zbiegło się w czasie z wprowadzeniem na rynek leków obniżających cholesterol na masową skalę.

Światem sportu i dietetyki rządzi ogromny biznes. Producentom odżywek, żeli i przetworzonej żywności nie opłaca się finansowanie badań nad ludźmi, którzy do przebiegnięcia maratonu czy wygrania zawodów potrzebują jedynie wody, soli i własnego, doskonale zaadaptowanego tłuszczu. Promuje się to, co łatwo się sprzedaje i co uzależnia organizm od stałych dostaw energii z zewnątrz.

Wnioski dla otwartych umysłów
Mój przypadek nie jest zachętą do tego, by z dnia na dzień odrzucić węglowodany i iść biegać interwały w Strefie 5. Pełna adaptacja enzymatyczna, w której wątroba i mięśnie sprawnie zarządzają własną glukozą z glukoneogenezy, a organizm bezproblemowo utlenia tłuszcze przy tętnie 180 bpm, wymaga lat konsekwencji, treningu i czystego jedzenia.

To jednak jasny sygnał dla wszystkich, którym wmawia się ograniczenia: nie dajcie sobie wmówić, że granice Waszego organizmu wyznacza tabela z podręcznika wydanego w latach 90.

Ludzkie ciało to potężna, elastyczna maszyna. Jeśli dasz mu czas, odpowiednie paliwo i przestaniesz przeszkadzać ciągłym strzałem cukru, zrealizuje rzeczy, które akademickim „jajogłowym” nawet nie śniły się w ich laboratoryjnych teoriach.

Mądrość leży w słuchaniu własnego ciała i analizowaniu twardych danych – a nie w ślepym wierzeniu w systemowe dogmaty.

NATURA NAS NAPĘDZA !!!!

Adres

Retkińska 64
Łódź
94-004

Powiadomienia

Bądź na bieżąco: wyślemy Ci e-mail, gdy Cholesterol i przysmaki opublikuje nowości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu, a subskrypcję możesz anulować w dowolnym momencie.

Kontakt: Firmę

Wyślij wiadomość do Cholesterol i przysmaki:

Skróty

Udostępnij