Na progu - rytuały przejścia, warsztaty, ceremonie świeckie

Na progu - rytuały przejścia, warsztaty, ceremonie świeckie Rytuały przejścia towarzyszyły nam niemal od zawsze. Służyły oswojeniu zmiany, która dokonywała się w życiu osoby i całej społeczności.

Prowadzę i pomagam zaplanować rytuały przejścia (inaczej ceremonie świeckie lub humanistyczne), towarzyszące ważnym momentom Twojego życia: powitaniu dziecka, ślubowi, wkraczaniu dzieci w dorosłość czy pożegnaniu bliskich osób. Były z ludźmi w najważniejszych momentach ich życia: przy narodzinach dziecka, wkraczaniu w dorosłość, zawieraniu małżeństwa, wkraczaniu do grup społecznych i zawodowych, a

wreszcie przy śmierci. Pomagały przygotować się psychicznie i duchowo do pełnienia nowych ról społecznych. Dawały narzędzia, które pozwalały te role oswoić i zrozumieć. Zapewniały uczestnikom i uczestniczkom poczucie wspólnoty i wsparcia ze strony rodziny, klanu, innych kobiet lub mężczyzn, mieszkańców tej samej wioski. Sprawiały, że w osoba nie była w procesie zmiany osamotniona, bo otaczały ją ramiona, wiedza i doświadczenie całej społeczności. Dziś potrzebujemy obrzędów przejścia tak samo jak dawniej, a może nawet odrobinę bardziej? Potrzebujemy symboli, słów i metafor, które pomogą nam przejść przez proces życiowej zmiany, odnaleźć się w niej i spotkać się w niej z ważnymi dla nas osobami. Rytuały przejścia są dla wszystkich. Mogą wynikać z potrzeby duchowości, pełniejszego i głębszego doświadczenia ważnej dla nas zmiany albo po prostu z chęci celebrowania ważnych chwil w życiu w wyjątkowy, wybrany przez siebie sposób. Współczesne obrzędy przejścia bywają też określane mianem ceremonii świeckich lub humanistycznych. Nieważne, jak je nazywamy. Ważne, że działają i dają uczestniczącym w nich osobom to, czego szukają. Jestem po to, by pomóc Ci zdecydować, jak będzie wyglądał Twój rytuał przejścia i pomóc go przeprowadzić zgodnie z Twoimi potrzebami i oczekiwaniami. Doradzam, podpowiadam, towarzyszę. Pomagam dobrać właściwe środki wyrazu do tego, co czujesz. Prowadzę ceremonie: powitania dziecka, wkraczania w dorosłość, ślubne oraz związane z pożegnaniem bliskich osób. Jako uzupełnienie dla działań rytualnych, prowadzę także warsztaty przemiany. Działania rękodzielnicze stanowią w nich punkt wyjścia do spotkania z samą/samym sobą - swoimi marzeniami; obawami; tym, co nas wzmacnia i tym, co stoi na przeszkodzie do realizacji pragnień i celów. Jeśli masz pytania albo chcesz dowiedzieć się więcej, napisz do mnie maila lub zadzwoń.

Wróciłam do domu po trzech dniach Festiwalu Mitologii Słowiańskiej nasycona wiedzą, warsztatami, wspólnym śpiewem, potań...
27/08/2026

Wróciłam do domu po trzech dniach Festiwalu Mitologii Słowiańskiej nasycona wiedzą, warsztatami, wspólnym śpiewem, potańcówkami, obrzędowaniem przy ogniu i oczywiście pięknymi spotkaniami międzyludzkimi.

Organizatorom i organizatorkom udało się coś, co wcale nie jest oczywiste przy działaniach dotyczących szeroko rozumianej Słowiańszczyzny. Stworzyli wydarzenie otwarte, dostępne dla rodzimowierców, rodzimokulturowców (*), rekonstruktorów historycznych, osób zajmujących się dziedzictwem słowiańskim naukowo lub twórczo oraz dla ogromu ludzi nieidentyfikujących się z żadnym z powyższych, szukających w mitach, rytuałach, opowieściach swoich korzeni.

Bo korzenie są ważne. Nie dlatego, żeby w ich imię ślepo czcić przeszłość i tych, którzy byli przed nami. To, że istnieli pięć lub dziesięć wieków temu, nie czyni ich automatycznie mądrzejszymi albo bardziej etycznymi od nas. Wyrastamy z nich, ale nie jesteśmy nimi. A jednocześnie nosimy ich pamięć: w swoich ciałach, gestach, w języku, którym się posługujemy, w historiach, które kształtują naszą świadomość i związkach z miejscem, z którego pochodzimy. Sięgając do tego, co przeszłe, zstępujemy w dół Drzewa Życia: w sferę ziemi i wody, mroku i tajemnicy, gnijącej materii i nagich kości. A jednocześnie w sferę borsuczych nor, nasion czekających na wykiełkowanie i żyznego humusu, który odżywia to, co na powierzchni. Martwe zasila żywe, a „wtedy” wiąże się z „teraz” tysiącami mniej lub bardziej dostrzegalnych połączeń. Aby wiedzieć, które z nich mnie umacniają, a których już nie potrzebuję, muszę skrupulatnie się im przyjrzeć. Sprawdzić, czy sprzyjają osadzeniu w świecie i budowaniu z nim relacji, czy ją zrywają.

Bowiem Drzewo Życia nie wyrasta z „ja” ani nie kończy się na nim. Wyrasta z „my”, które możemy pojmować tak szeroko, jak tylko starczy nam wyobraźni. Rodzina, ród, plemię, gatunek, linia ewolucyjna… Ufam, że zrozumienie praktyk moich przodkiń i przodków: całowania ziemi przed wysiewem ziarna, składania ofiar świętym źródłom i gajom, przemawiania do Słońca i Księżyca, zostawiania „Przepiórce” ostatniego snopa żyta, toczenia jajek po grobach, pozwala mi lepiej odnajdywać się w skomplikowanej i płynnej późnej nowoczesności. Przeglądam się w ich działaniach tak jak inni będą się kiedyś przeglądać w moich. Szukam w nich klucza nie tylko do bycia w świecie, ale też ze światem i dla świata. Skoro kultura nadmiaru sprowadziła nas na manowce, może sięgnięcie do kultury niedoboru i budującego ją języka symbolicznego, pomoże nam znaleźć równowagę w niezrównoważonych czasach?

W kręgu ludzi zajmujących się edukacją przyrodniczą, znany jest taki rysunek (**): rdzenne trawy i zioła zapuszczające korzenie daleko w głąb ziemi porównane z typową trawą trawnikową o króciutkich, ledwo dostrzegalnych korzonkach, zależną od kaprysów ogrodnika i usychającą niemal natychmiast, gdy tylko podaż wody ustanie. Pragnę być tą, której korzenie sięgają głęboko. Nawet jeśli wierzchołki obumrą, skryte pod powierzchnią nasiona zostaną, czekając na dogodny czas.

A na festiwalu wysiewałam między innymi nasiona opowieści, dzieląc się ze słuchaczami i słuchaczkami baśnią o południcy. Dziękuję wszystkim, którzy dołączyli i zechcieli podzielić się swoimi odczuciami, refleksjami, spostrzeżeniami. Muzeum Mitologii Słowiańskiej zaś dziękuję, że tworzycie przestrzeń, w której jest miejsce i na czarne bobry w korzeniach Drzewa, i na jare pszczoły u jego pnia, i na białe orły w jego koronie.

(*) Za podsunięcie określenia „rodzimokulturowcy” dziękuję Robertowi Jaworskiemu z Żywiołaka.

(**) Grafika z roślinami pochodzi ze strony naturechange.org

Tak było wczoraj w Byczynie, gdzie na zaproszenie Perunica. Turystyka doświadczeń opowiadałam o Matce Boskiej w legendac...
17/08/2026

Tak było wczoraj w Byczynie, gdzie na zaproszenie Perunica. Turystyka doświadczeń opowiadałam o Matce Boskiej w legendach, bajkach i obrzędach. A to tylko mały fragment tego, co się działo w ramach „Zielnego kramu”, bo była i cyjanotypia, i makatki z ziół, i scrapbookingowe zielniki (ten ze zdjęcia to twórczość młodocianego miłośnika kotów, który mi towarzyszył).

Jakby mało było tych wszystkich wspaniałości, gospodyni wydarzenia, na deser Ania Jurczyk oprowadziła nas po mieście, racząc nas historią o XVII-wiecznej astronomce, Marii Cunitz. Maria, zwana „śląską Pallas”, mówiąca biegle w siedmiu językach (w tym m.in. grece i hebrajskim), zgłębiała arkana nauk przyrodniczych i ścisłych dzięki przysłuchiwaniu się lekcjom organizowanym dla jej braci. Już jako dorosła zasłynęła m.in. pracą „Urania propitia”, będącą ulepszeniem tzw. tablic rudolfińskich Jana Keplera. Choć na kartach podręczników do historii zwykle próżno szukać jej nazwiska, to z inicjatywy Stowarzyszenia Animacji Lokalnej Arkona powstał w Byczynie poświęcony jej mural (też jest na zdjęciu).

Jeśli zaś nie było Was na wczorajszym wydarzeniu, a chcecie posłuchać trochę o chrześcijańsko-przedchrześcijańskim wymiarze Matki Boskiej – jej związkach ze światem roślin i zwierząt, a nawet o wypowiadanych przez nią zaklęciach (!), już niebawem będę o tym wszystkim opowiadać w eterze (szczegóły lada dzień...).

Pojawię się tam i ja :-) Opowiem o magii agrarnej, ale nie jako o folklorystycznej ciekawostce czy opacznym rozumieniu z...
13/08/2026

Pojawię się tam i ja :-) Opowiem o magii agrarnej, ale nie jako o folklorystycznej ciekawostce czy opacznym rozumieniu związków przyczynowo-skutkowych, ale jako odzwierciedleniu obrazu świata, w którym człowiek jest częścią żywej, responsywnej całości.

Będę też bajać - tym razem o Południcy, w której przeglądają się podziały pańsko-chamskie i która nie czeka aż inni opowiedzą za nią jej historię, tylko snuje ją sama.

Oczywiście cały program jest przebogaty, ludzie wspaniali, a miejsce piękne, więc tym bardziej zachęcam do udziału :-) Do zobaczenia w Funce!

Będą warsztaty z cyjanotypii i scrapbookingu, będzie wernisaż wystawy, a do tego wszystkiego pani od ludowych Matek Bosk...
10/08/2026

Będą warsztaty z cyjanotypii i scrapbookingu, będzie wernisaż wystawy, a do tego wszystkiego pani od ludowych Matek Boskich czyli ja :-) Już w najbliższą niedzielę po południu, na zaproszenie Perunica. Turystyka doświadczeń w Byczynie (zwanej też polskim Carcassone) opowiem o tym, jak kult maryjny w Polsce jest kwintesencją synkretyzmu chrześcijańsko-przedchrześcijańskiego i jak z perspektywy "biblii ludowej" pewne historie wyglądają zupełnie inaczej niż mogłoby się wydawać.

Jeśli zastanawiacie się, gdzie spędzić ten sierpniowy weekend, to może Byczyna jest dobrą odpowiedzią? A w ramach dodatkowej zachęty powiem jeszcze, że dobry duch całego przedsięwzięcia czyli Anna Jurczyk jest jedną z pionierek upamiętnienia w Polsce ofiarów procesów czarownic (Szlak Czarownic - Witch Route), o czym z pasją i wiedzą opowiada :-)

16 sierpnia zapraszamy Was po raz kolejny do Pracowni Magii
i Tradycji na wspólne świętowanie !
Tym razem na Kram Zielny, którego tematyka związana będzie z dzień wcześniej obchodzonym świętem ludowym Matki Boskiej Zielnej 🌿🎋🌿🎋🌿
Podczas spotkania Monika Stasiak opowie nam o wszystkich naszych Matkach Boskich 🫶🐦🪶a Ania Jurczyk o ziołach i kwiatach używanych dawien dawno w bukietach święconych na Zielną 🌿💐🌿
Będą ciekawe warsztaty, na które koniecznie trzeba się zapisać, bo ilość miejsc będzie ograniczona. Będą to:
🍂 scrapbookingowe zielniki
📘 cyjanotypia
🎋 ziołowe kilimy

Będzie ognisko z poczęstunkiem, muzyka, ziółka do picia oraz wernisaż pewnej niewielkiej wystawy...

Wstęp wolny - serdecznie zapraszamy !

Zadanie realizowane wspólnie z Województwo Opolskie dzięki dofinansowaniu projektu "Byczyński Rok Obrzędowy w Pracowni Magii i Tradycji" w ramach programu "Opolskie Kuźnie Pamięci".

Link do wydarzenia w komentarzu 👇

Ostatecznie nie w patio a w sali kominkowej (w której było jednak chłodniej niż na zewnątrz) spotkałyśmy i spotkaliśmy s...
06/08/2026

Ostatecznie nie w patio a w sali kominkowej (w której było jednak chłodniej niż na zewnątrz) spotkałyśmy i spotkaliśmy się, by rozmawiać o śmierci, pożegnaniach, towarzyszeniu swoim bliskim na ostatniej drodze.

Dziękuję wszystkim, którzy dotarli mimo upału oraz mieli gotowość, by podzielić się swoimi doświadczeniami, refleksjami, pytaniami. Dzięki także dla prowadzącej spotkanie Marty Piotrowskiej, która już na początku skradła mi serce cytatem z ukochanej "Soroczki" Angeliki Kuźniak (jak ktoś nie zna, to polecam!) oraz dla Biblioteka TUVIM za zaproszenie, gościnną przestrzeń i pyszną lemoniadę 💧🍋

Pierwsze koty (i spotkania autorskie) za płoty. Plany na jesień dopiero w fazie projektowania, więc może będzie jeszcze okazja do spotkań w wiadomym obszarze (zwłaszcza, że są głosy, że brakuje Wam Death Cafe 💀☕).

Fot. z rozmowy z Klaudią Wojciechowską z telewizji RET-SAT1 - Marta Piotrowska, a ze spotkania - Maciek Kronenberg.

Taka sytuacja: przygotowując się do środowego spotkania w Biblioteka TUVIM, zastanawiam się, czy opowiedzieć Wam również...
03/08/2026

Taka sytuacja: przygotowując się do środowego spotkania w Biblioteka TUVIM, zastanawiam się, czy opowiedzieć Wam również o tzw. czerwonych teczkach, czyli narzędziownikach, które zostawiamy bliskim na wypadek naszej śmierci. Chwilę potem Agnieszka Łuczka-Sękulska, z którą pracuję w ramach projektu „POWER NGO” opowiada o innej wspieranej przez nią organizacji (Fundacja Żyjemy za krótko), mającej w swojej ofercie m.in. właśnie „Teczki troski”.

Zatem w myśl zasady, że „nie ma przypadków, są znaki” oraz w ramach zachęty do udziału w wydarzeniu, zapowiadam, że w środę porozmawiamy także o tym, czym są takie teczki, w jaki sposób mogą być wspierające dla osób po stracie i co między innymi powinno się w nich znaleźć.

Do zobaczenia w środę o 17:30 :-)

31/07/2026

"Letnie spotkanie o śmierci" w Biblioteka TUVIM już za niecały tydzień. Razem z Martą Piotrowską będziemy rozmawiać o dawnej i współczesnej kulturze pożegnań; o tym, dlaczego odsunęliśmy śmierć z pola widzenia oraz o wiosce, której potrzebujemy by odprowadzać swoich bliskich w ostatnią drogę.

Do zobaczenia :-)

Kto czytuje Mariusza Szczygła, ten słyszał o czeskim Zlínie i wizjonerskim kompleksie fabrycznym, który założył tam Toma...
30/07/2026

Kto czytuje Mariusza Szczygła, ten słyszał o czeskim Zlínie i wizjonerskim kompleksie fabrycznym, który założył tam Tomaš Bat’a. Nie wszyscy wiedzą jednak, że twórca miasta-fabryki i znanej marki obuwniczej tworzył też leśne cmentarze zanim było to modne. A konkretnie jeden, znajdujący się właśnie w Zlínie. Skupiając się na żywych: budowie domów dla robotników, tworzeniu szkół zawodowych, a nawet kina i własnego studia filmowego, Bat’a nie zapominał o zmarłych.

Dlaczego? Jak głosi tablica na zlíńskim leśnym cmentarzu:

„Tomaš Bat’a nie lubił miejsc, które wzbudzały w ludziach strach. Życzył sobie, aby i cmentarz był miejscem, gdzie ludzie chętnie chodzą i doświadczają pięknych uczuć przy wspominaniu swoich bliskich. Gdy przedstawił swoją wizję leśnego cmentarza, stawiał czoła argumentom, że nie godzi się, aby korzenie drzew przerastały ludzkie szczątki, że jest to straszne. Jego odpowiedź brzmiała: „Straszne? Na odwrót – jest to przepiękne. Wyobraźcie sobie, że te drzewa czerpią z korzeni swoją siłę życiową, rosną wzwyż i wszerz wraz z gałęziami, liśćmi i kwiatami. Te ostatnie dają początek nasionom, z których powstaną kiedyś nowe drzewa. Czy może być dla człowieka coś bardziej satysfakcjonującego niż świadomość, że będzie użytecznym również po śmierci?”

Pomysłodawca tego założenia cmentarnego był drugą osobą, która została na nim pochowana. Dziś nekropolia robi wrażenie: groby okolone ze wszystkich stron rosłymi bukami, dębami i sosnami, starsze nagrobki przechodzące płynnie w korzenie drzew, wszechobecne ptaki, cisza, a nawet przemykające wzdłuż granicy sarny.
Nie brakuje tu także klasyki czeskich cmentarzy czyli vsypovej loučky, na której można rozsypywać prochy ani łagodnie wkomponowującej się w otaczającą zieleń sali pożegnań.

A Wy – zgadzacie się z panem Tomašem, że taki cmentarz pomaga inaczej spojrzeć na śmierć i rozłąkę z najbliższymi?

O obchodzeniu świątObchodzić święto.Okrążać je. Wyznaczać obrzędową przestrzeń, idąc jej granicami i wypełniając ją obec...
28/07/2026

O obchodzeniu świąt

Obchodzić święto.
Okrążać je. Wyznaczać obrzędową przestrzeń, idąc jej granicami i wypełniając ją obecnością, śpiewem, dobrobytem. Wyznaczyć centrum i peryferia, włączając do świętowania to, co ma być włączone i wyłączając to, co ma pozostać na zewnątrz. Zestrajać swój ruch z ruchem wszechświata, z nieustającą zmianą, w której to, co ludzkie przegląda się i z której czerpie energię do dalszego istnienia. A przez ruch pobudzać życie, by rosło, krzewiło się, bujniło tym bardziej, im więcej włożymy energii w pochód, pieśni i taniec.

Obchodzić się właściwie z tym, co dane przez przodków.
Przyjmować dar z wdzięcznością i tworzyć dla niego miejsce. Rozumieć, że pewne rzeczy muszą się odbyć właśnie tak, a nie inaczej. Nie przyspieszać na siłę, nie burzyć odwiecznego rytmu i kolejności działań. Postępować w zgodzie z tym, czego starsi nauczyli młodych i czego młodzi nauczą jeszcze młodszych, gdy sami staną się starszymi.

Obchodzić się odpowiednio ze sobą nawzajem.
Budować subtelną sieć połączeń między dorosłymi a młodzieżą, dziewczętami i chłopcami, tutejszymi i tamtejszymi. Pozwolić, żeby rola przemówiła za nas ze wszystkimi korzyściami i niedogodnościami tej sytuacji. Robić coś dlatego, że jest się stąd – swoim, tutejszym, lokalnym, a poprzez święto dookreślać swoje miejsce w społeczności i zobowiązania wobec niej.

Obchodzić kogoś.
Być dla niego ważnym. Jako obrzęd nie pełnić roli służebnej wobec doraźnych gier politycznych i wyborczych kiełbas, ale stanowić punkt zborny całej grupy, jeden z węzłów, na których opiera ona swoje istnienie. Angażować pracę, obecność i uwagę, bez których nie byłoby ani majowego słupa, ani pochodu, ani pieśni wyśpiewywanych przez przybyszów z innych wsi i miasteczek. Być żywym, potrzebnym, podtrzymywanym, a nie rekonstrukcją stworzoną na potrzeby zewnętrznej publiczności. Być kopalnią znaczeń i symboli, a nie tylko pustą celebrą ubraną w ludowe szaty.

Bo święta nie są po to, by wyciągać z szafy stroje, podejmować oficjeli albo polewać trunki (choć bywają one istotną częścią świętowania). Są po to, by utrzymywać światy na ich trajektoriach i tworzyć więzi. Są, żeby uświęcać to, co codzienne i żeby odnajdywać swoje miejsce w świecie.
Nie OBCHODŹMY sensu świąt szerokim łukiem.

***
Kontekst (czyli, co widać na zdjęciach, a nie jest opowiedziane w powyższym tekście)
Gody św. Jakuba (Svatojakubské hody) to święto w Morawskiej Nowej Wsi, podobne do innych tego typu uroczystości na południowych Morawach obchodzonych w lipcu i sierpniu. Łączy w sobie: pierwiastki chrześcijańskie (średniowieczne ufundowanie parafii pod wezwaniem świętego, wizytę u lokalnego proboszcza), elementy przedchrześcijańskie i agrarne (stawianie „drzewa obrzędowego”, praktyki związane z winem i winiarstwem, obchody w charakterystycznym dla wielu kultur indoeuropejskich momencie między letnim przesileniem a równonocą jesienną) oraz wątki społeczne (kaskadowy charakter wydarzenia – zaczyna jedna miejscowość, kolejne idą w jej ślady, a przedstawiciele innych wsi i miasteczek współtworzą wydarzenia organizowane przez swoich sąsiadów). Święto zaczyna się przedgodowym wieczornym śpiewaniem. Drugi dzień to pochód i uroczystości prowadzone przez młodzież, jeszcze następny należy do osób dorosłych (żonatych mężczyzn i zamężnych kobiet), a wieczór ostatniego dnia – do dziewcząt przebranych za chłopców. Powracającymi w kolejnych dniach elementami święta są pochody w strojach, podporządkowane znaczeniu obchodów pieśni i tańce, wymiana jedzenia i wina oraz ustanowienie centralnego punktu uroczystości „pod zeleným” tj. w przybranej zielonymi gałęziami altanie, nad którą góruje „Máj” – okorowane drzewo, a właściwie kilka drzew iglastych połączonych ze sobą, z zostawionym zielonym wierzchołkiem przybranym wstążkami.

Kilka miesięcy temu obchodziłam równonoc wiosenną razem z uczestniczkami i uczestnikami Szkoły Trenerskiej Ekopsychologi...
15/07/2026

Kilka miesięcy temu obchodziłam równonoc wiosenną razem z uczestniczkami i uczestnikami Szkoły Trenerskiej Ekopsychologii (STEP). W środkowej części ceremonii losowaliśmy „wróżbę” – związane z wodą słowo, które mieliśmy zabrać ze sobą. Moim było „źródło” 💧. Kiedy je przeczytałam, poczułam jak we mnie zapulsowało, rozpłynęło się, napełniło mnie czymś jasnym, ożywczym, krystalicznym.

Później zrozumiałam, że tym źródłem, które we mnie bije i którym chcę zasilać innych, jest dar słowa. Baśnie, wykłady, gawędy o tym, co kiedyś i co dzisiaj, o życiu i śmierci, o obrzędach, ludziach, roślinach i zwierzętach – one wszystkie wypływają w moim odczuciu z tego samego miejsca, gdzie rodzą się więzi i nasza przynależność do świata.

Moja strona internetowa powstawała w czasie, gdy tego wszystkiego nie wiedziałam. Zdarzało mi się wtedy prowadzić warsztaty, ale nawet nie wyobrażałam sobie, że mogłabym stanąć przed salą pełną ludzi i opowiedzieć im baśń – i to w dodatku taką, którą sama napisałam. Nie przypuszczałam też, że będę pracować nie tylko tworząc z ludźmi ceremonie przejścia, ale także przygotowując innych do samodzielnego ich poprowadzenia albo wspierając profesjonalistów i profesjonalistki w dostosowywaniu swojej oferty do rytmu ludzkiej żałoby.

Wszystko to, a także wiele więcej mogło się wydarzyć dzięki ludziom, którzy zaufali mi jako mówczyni, bajarce, animatorce. Wszystkim Wam dziękuję, że zapraszacie mnie do swoich miejsc i światów 🙏 .

Teraz, kiedy to wszystko się dzieje, uznałam, że moja strona internetowa powinna opowiadać również o tym, gdzie, jak i z kim mogę się spotkać w słowie albo w działaniu. Choć edukacyjne ścieżki, którymi podążam, wydają się być różne, wszystkie są częścią tej samej drogi albo może raczej – wszystkie wypływają z tego samego Źródła.

Wodując więc (nomen omen) nową ofertę na stronie, napisałam:

„Obrzędy wspierają nas w przechodzeniu przez zmiany.
Opowieści pomagają rozumieć świat.
Wiedza o śmierci pomaga pełniej przeżywać życie.

W mojej pracy edukacyjnej spotykają się: antropologia kultury, edukacja o śmierci i żałobie oraz sztuka opowiadania. Każda z nich prowadzi mnie do próby odpowiedzi na pytanie: jak ludzie oswajają najważniejsze życiowe progi i tworzą więzi z otaczającym światem”.

Jeśli zatem:
🔹 jesteś przedstawicielem/przedstawicielką instytucji kultury albo organizacji pozarządowej;
🔹 reprezentujesz instytucje opieki paliatywnej;
🔹 prowadzisz zakład pogrzebowy;
🔹 jesteś osobą indywidualną, która szuka opowieści lub warsztatów dla swojej społeczności,
=> zajrzyj na moją stronę internetową i sprawdź, czy nie kryje się tam coś dla Ciebie.
🌊🌊🌊 www.naprogu.pl/edukacja-i-opowiesci/ 🌊🌊🌊

Fotografia mnie w ferworze słowa – MOK Olsztyn, a w trakcie wykładu - LangeL, źródło źródła - Canva.

Adres

Łódź

Telefon

+48516827053

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Na progu - rytuały przejścia, warsztaty, ceremonie świeckie umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Na progu - rytuały przejścia, warsztaty, ceremonie świeckie:

Skróty

Udostępnij