25/02/2026
Minął miesiąc od premiery naszej składanki, nawet nie zauważyliśmy, kiedy to zleciało!
Widzimy jednak, że te utwory cały czas są w Waszej rotacji, tysiące ludzi miesięcznie słuchają ich na spotku, a my sami ostatnio nawet graliśmy "Urke" w CRK i zażarło lepiej niż niejeden emo klasyk, i musicie uwierzyć, że nie faworyzujemy.
Przed nami jeszcze Opole z zespołami, obecnie szykujemy się do letnich i jesiennych podbojów, także wyczekujcie grubych newsów już niebawem 🖤
A na chwilę obecną zapraszamy do wrażeń ze składanki z wspaniałego profilu Pasem po czole!
Zastanawialiście się kiedyś jak będzie brzmieć „6 lat później” Kultu i „Antidotum” Kasi Kowalskiej w wersji emo? Ja też nie. Słowo o płycie „Polskie Emo Kontra: Muzyka Popularna”.
Last.fm podaje, że ta płyta znajduje się w top5 najczęściej słuchanych przeze mnie albumów początku 2026 roku. Nic dziwnego. W końcu dostałam zestaw 9 numerów, które doskonale znam z radia z dzieciństwa, ale tym razem zostały nagrane przez moje ulubione współczesne bandy w stylu nieco bardziej przychylnym dla moich uszu. I w tym miejscu szczególnie warto wyróżnić produkcję, która nie zabiła tych bangerów, a jedynie nadała im nowe sensy. Dodatkowo warto docenić kreatywne dobranie utworów do zespołów – Kasia Kowalska z Loveworms śpiewająca Kasię Kowalską? To musiało się wreszcie wydarzyć! I wyszło wspaniale, gdyż „Antidotum” nagrane przez Vermona Kids z udziałem Kasi to bodajże największy banger na albumie. No dobra, „Kiedy powiem sobie dość” O.N.A. scoverowane przez Seks w Czasach Wojny buja również mocno. Polska scena niezależna ma cudowne kobiece wokale, a Nowa z Seksu i Kasia z Robaczków to najlepsze tego przykłady.
Wspaniale wypadły również interpretacje „Co ty mi dasz” M.I.G od Jonasz Gubera, „6 lat później” Kultu od Pretensje, a także „Pocałuj noc” Varius Manx w interpretacji headwinds. Dużo w tym przewrotności, innowacyjności i emocjonalności. No cóż, większość z tych coverów wolę od oryginałów. Z wyjątkami, bo akurat wersji „6 lat później” Kultu, „Tak…Tak… To Ja” czy „Lubię wracać tam gdzie byłem” Wodeckiego pobić się nie da. Jednak nie jest to ujma – chociaż tego Ciechowskiego mogli już sobie odpuścić. Akurat numer Frania Muchy to jedyny skip na płycie.
Zazwyczaj takie płyty traktuję jako ciekawostkę do jednokrotnego odsłuchu (pozdro „Grindcore Tribute to Krzysztof Krawczyk”), ale tym razem mamy do czynienia z dziełem zaskakująco uzależniającym, który tchnął w stare hity nowego ducha bez tworzenia asłuchalnych parodii oryginałów. Chylę czoła.
Ultimate Emo Party