27/05/2026
Za każdym pięknym ślubem stoją historie, których często nie widać na zdjęciach 🤍
Ta realizacja była pełna lekkości, spokoju i cudownej energii. Oni - bardzo spokojni i otwarci na wszystko, co przynosił proces organizacji - skupieni nie na problemach, a na rozwiązaniach. I myślę, że właśnie dlatego mimo wszystkich wyzwań udało nam się stworzyć dzień, który był dokładnie taki, jak sobie wymarzyli ✨
A wyzwań było naprawdę sporo.
Ona - Polka.
On - Słowak.
Na co dzień mieszkający w Anglii.
I właśnie ta mieszanka krajów sprawiła, że organizacja dokumentów okazała się największym „plot twistem” całej realizacji.
W teorii wszystko brzmi prosto: zdobyć dokumenty i zorganizować ślub w Grecji.
W praktyce okazało się, że część dokumentów, które istnieją w Polsce czy Grecji… na Słowacji po prostu nie istnieje. Trzeba więc było szukać alternatyw, odpowiednich oświadczeń, kontaktować się z konsulatami i znaleźć rozwiązania, które finalnie zostaną zaakceptowane przez greckie urzędy.
Do tego dochodziły tłumaczenia, formalności między krajami i sytuacje, w których jedno źle zinterpretowane wymaganie mogło zatrzymać cały proces. Był moment, w którym musieliśmy nawet zmienić tłumacza przysięgłego, bo zaczęły pojawiać się wymagania dokumentów, których… formalnie wcale nie potrzebowaliśmy.
I właśnie wtedy najbardziej widać, jak ważna jest rola wedding plannera przy ślubach za granicą.
Bo moja praca to nie tylko piękne dekoracje i zdjęcia o zachodzie słońca. To też szukanie rozwiązań wtedy, kiedy sytuacja robi się naprawdę skomplikowana.
A kiedy patrzę dziś na te kadry - pełne spokoju, emocji i miłości - utwierdzam się w przekonaniu, że każda z tych trudności miała sens 🇬🇷🤍