10/08/2026
Skończyłem właśnie Assassin's Creed IV: Black Flag Resynced. I uderzyło mnie to dokładnie tak samo jak za pierwszym razem. Oryginał ograłem, książkę przeczytałem, a teraz, po remake'u, nadal mogę powiedzieć jedno: to jedna z moich ulubionych części całej serii Assassin's Creed.
To jedna z tych gier, które potrafią sprawić, że człowiek płacze po raz trzeci, mimo że doskonale wie, co się wydarzy. Pod koniec po prostu przestałem robić cokolwiek pobocznego i cisnąłem fabułę do samego końca.
Przede wszystkim uwielbiam Edwarda Kenwaya. To bohater, którego naprawdę łatwo zrozumieć. Chce pieniędzy, sławy i lepszego życia, a swoje działania tłumaczy tym, że robi to dla ludzi, których kocha. Problem w tym, że przez większość historii patrzy na to, czego jeszcze nie ma, zamiast dostrzec to, co już posiada.
Goni za czymś, czego sam początkowo nie rozumie. A kiedy w końcu zaczyna rozumieć, czego właściwie szukał, okazuje się, że cena za tę pogoń została już zapłacona.
Chyba najlepiej podsumowuje to jego wypowiedź pod koniec historii:
„Przez lata pędziłem przed siebie, biorąc wszystko, na co miałem ochotę, nie przejmując się ani trochę ludźmi, których krzywdziłem. A jednak jestem tutaj... z bogactwem i reputacją, nie czując się ani trochę mądrzejszy niż wtedy, gdy opuszczałem dom. Kiedy jednak odwracam się i patrzę na przebytą drogę... nie ma już przy mnie ani jednego mężczyzny czy kobiety, których kocham.”
I właśnie dlatego jego historia tak mocno we mnie uderza. To nie jest po prostu opowieść o piracie, który chciał się wzbogacić. To historia człowieka, który przez lata tłumaczył sobie, że robi wszystko dla lepszego życia, a kiedy w końcu zaczął je mieć, zorientował się, że stracił ludzi, dla których miało ono mieć znaczenie.
Ale Edward nie byłby tak dobrym bohaterem, gdyby nie ludzie, których spotyka po drodze. Black Flag ma fenomenalną grupę postaci drugoplanowych, a kilka z nich naprawdę zapadło mi w pamięć.
Edward Thatch, czyli Czarnobrody, jest chyba najlepszym przykładem. Gra nie robi z niego stereotypowego "strasznego pirata". Jest charyzmatyczny, pewny siebie, potrafi być brutalny, ale ma też własną wizję tego, czym powinno być pirackie życie. W relacji z Edwardem widać wyraźny kontrast gdyż Thatch przeszedł już drogę, którą Kenway dopiero zaczyna. I właśnie dlatego jego obecność w historii ma takie znaczenie.
James Kidd, który okazuje się być Mary Read, to z kolei jedna z tych postaci, które świetnie pokazują, jak skomplikowany potrafi być świat Black Flag. Początkowo jest dla Edwarda tajemniczym, niezwykle kompetentnym piratem, a późniejsze odkrycie jej prawdziwej tożsamości dodaje tej postaci kolejnych warstw. Mary jest inteligentna, bezpośrednia i zdecydowanie nie potrzebuje Edwarda, żeby być interesującą postacią.
Potem mamy Anne Bonny i chyba właśnie jej historia najbardziej pokazuje, jak bardzo zmienia się atmosfera gry. Początkowo jest kolejną piratką wśród całej bandy charakterystycznych postaci. Z czasem jednak jej rola staje się znacznie ważniejsza, a pod koniec widzimy już zupełnie inną Anne. Szczególnie podoba mi się to, że jej historia nie jest oderwana od tego, co dzieje się z resztą załogi i ona również ponosi konsekwencje wszystkiego, co wydarzyło się po drodze.
No i oczywiście Adéwalé. Były niewolnik, który zostaje piratem, a później zaczyna coraz mocniej angażować się w sprawy wykraczające poza zwykłe życie na morzu. Jego relacja z Edwardem jest dla mnie jedną z ciekawszych w całej grze właśnie dlatego, że Adéwalé nie jest jego pomocnikiem czy "drugim bohaterem". Ma własne przekonania i w pewnym momencie zaczyna dostrzegać rzeczy, których Edward wciąż nie chce widzieć.
Do tego dochodzą postacie bardziej poboczne, ale nadal charakterystyczne takie jak Jack Rackham, Charles Vane, Benjamin Hornigold, Stede Bonnet czy Bartholomew Roberts. Nawet jeśli nie każda z nich dostaje tyle miejsca co główni bohaterowie, trudno pomylić je ze sobą. A Stede Bonnet ma w sobie coś wręcz uroczego w swojej całkowitej nieporadności.
Warto pamiętać, że mówimy tu o rzeczywistych postaciach historycznych. To nie są fikcyjni piraci "inspirowani" prawdziwymi ludźmi. Ubisoft bierze osoby, które faktycznie istniały, i wykorzystuje ich prawdziwe losy jako fundament własnej historii. Wiele elementów zostało oczywiście dostosowanych do potrzeb fabuły, ale to właśnie połączenie historii z fikcją sprawia, że ten świat jest dla mnie tak ciekawy.
I chyba właśnie dlatego Black Flag jest dla mnie tak ogromną inspiracją do pisania postaci niezależnych. Każda z tych osób ma własny charakter, własne cele i własną historię, a jednocześnie ich losy przeplatają się z historią Edwarda. To dokładnie ten rodzaj NPC-ów, których chciałbym tworzyć w swoich sesjach. Nie postaci stojące w karczmie i czekające, aż gracze podejdą i wybiorą opcję dialogową, tylko ludzie, którzy mają własne życie i własne plany, niezależnie od tego, czy drużyna się nimi zainteresuje
A poza fabułą jest jeszcze sam klimat. Pływanie po Karaibach, szanty śpiewane przez załogę Kawki, sztormy, polowanie na statki, nurkowanie do wraków, poszukiwanie skarbów, odwiedzanie kolejnych wysp i portów. Czasami można było po prostu płynąć przed siebie, słuchając załogi śpiewającej na pokładzie, i to już wystarczało, żeby poczuć się jak pirat.
To jeden z tych elementów, które sprawiają, że podróżowanie nie jest tylko przemieszczaniem się między punktami na mapie, sama podróż staje się częścią przygody. A chwilę później przychodzi sztorm, na horyzoncie pojawia się wrogi okręt, zaczyna się pościg, ostrzał i abordaż. Można też zignorować wszystko i zamiast tego zanurkować przy wraku, poszukać skarbu albo po prostu wpłynąć do kolejnego portu.
Ta mieszanka wolności, przygody, odkrywania świata i nagłego niebezpieczeństwa sprawia, że Black Flag jest dla mnie czymś więcej niż kolejną grą z serii.
I chyba dlatego tak mocno inspiruje mnie również w RPG. Można wziąć każdy większy arc, każdą sekwencję czy nawet pojedynczy wątek i na jego podstawie stworzyć świetną przygodę. Piracka załoga, poszukiwanie skarbu, konflikt między frakcjami, polityka, zdrada, polowanie, osobista zemsta... a gdzieś pomiędzy tym wszystkim historia człowieka, który próbuje zrozumieć, czego właściwie chce od życia.
Całkowicie szczerze ❤️ polecam.
A jeśli chodzi o kwestie techniczne remake'u, to się nie wypowiem. Nie jestem osobą, która potrafi oceniać gry pod tym kątem. Mogę tylko powiedzieć, że raz udało mi się utknąć wewnątrz statku. 😅🏴☠️