07/01/2026
Dlaczego „NA WIDOKU” – Prawdziwa historia!
Wszystko zaczęło się w 2018 roku, kiedy jako młodzi i jeszcze mało doświadczeni życiem barmani szukaliśmy swojego miejsca w otaczającym nas świecie. Los sprawił, że znaleźliśmy wspólne mieszkanie w samym centrum Wrocławia przy ulicy Widok. To właśnie ta nazwa stała się fundamentem wszystkiego, co robimy dzisiaj, choć jej znaczenie jest dla nas znacznie głębsze niż tylko adres na mapie miasta. W naszym “gniazdku” mieszkaliśmy we trzech: Kuba, znany jako Kapuczino, Damian, aka Pieczini, oraz Kris, nasz serdeczny przyjaciel z Berlina. Byliśmy prawdziwą mieszanką wybuchową charakterów z różnych zakątków gastronomii, co zaowocowało założeniem profilu na Instagramie pod nazwą Bar na Widoku. Chcieliśmy po prostu pokazać nasze prawdziwe życie dwudziestoparoletnich barmanów w wielkim mieście. Nie ukrywamy, że działo się wtedy naprawdę dużo i do dziś jesteśmy ogromnie ciekawi, czy są tutaj z nami osoby, które śledzą nasze losy od tamtego momentu. Jeśli tak, to dajcie znać w komentarzach, kto z Was był z nami „na Widoku” od samego początku!
Z czasem nasza autentyczność oraz wspomnienia szalonych i imprezowych nocy zaczęły przeradzać się w coś więcej. Ludzie coraz częściej pytali, czy nie pojawilibyśmy się na ich wydarzeniach, aby w naszym unikalnym stylu przygotować serwis barmański. Droga do własnego biznesu wcale nie była jednak prosta. Pracowaliśmy wtedy w innej firmie barmańskiej i po wielu godzinach ciężkiej pracy na eventach wracaliśmy z samego rana skrajnie zmęczeni do mieszkania na ulicy Widok. To właśnie tam, przy wschodzącym słońcu, odpalaliśmy tak zwanego "Kubaska" i marzyliśmy o tym, aby robić w życiu to, co naprawdę kochamy, czerpać z tego satysfakcję i mieć wreszcie coś własnego.
W 2019 roku dwójka z naszego trio postanowiła wyruszyć w podróż, aby zdobyć szlify na światowym poziomie. Padło na stolicę Wielkiej Brytanii. Nigdy wcześniej nie pracowaliśmy za granicą, słabo znaliśmy język i byliśmy potwornie zestresowani, gdy lądowaliśmy w Londynie. Początkowo zatrudniliśmy się jako pomoc barmańska w typowo turystycznej restauracji, co było dalekie od naszych wyobrażeń o wielkiej karierze. Jednak po trudnym okresie adaptacji i intensywnej nauce weszliśmy na wyższy poziom barowy i szybko znaleźliśmy miejsca, które pozwoliły nam rozwinąć skrzydła. Po godzinach ambitnie planowaliśmy własny biznes, tworząc pierwsze projekty barów, logotypy oraz oferty.
Po upływie pół roku Pieczini zdecydował się przenieść do Oslo, aby odpocząć od metropolii, w której w korkach stoi się nawet będąc pieszym. Ta rozłąka tylko nas wzmocniła, ponieważ nauczyła jeszcze lepszego planowania wszystkich zadań na odległość. W międzyczasie otrzymywaliśmy pojedyncze zlecenia na imprezy, na które specjalnie przylatywaliśmy do Polski. Wychodziliśmy na nich właściwie na zero, ale dzięki temu zyskaliśmy bezcenny materiał marketingowy i mogliśmy testować nasze pomysły w praktyce. Na początku 2020 roku uznaliśmy, że przyszedł czas, aby ogłosić światu dzieło, nad którym pracowaliśmy tak długo.
Pełni determinacji i motywacji, z kilkoma rezerwacjami w kalendarzu, wróciliśmy do ojczyzny tylko po to, by trafić prosto na ogólnokrajową kwarantannę. Pomyśleliśmy wtedy, że nasze plany legły w gruzach i faktycznie tak to wówczas wyglądało. Nie zatrzymaliśmy się jednak ani na chwilę. Z całych sił skupiliśmy się na marketingu, a osoby, które wtedy nam zaufały i zarezerwowały nasze usługi pozwoliły nam przetrwać i uwierzyć, że to wszystko ma sens. To był niezwykle ciężki czas, który z jednej strony okazał się przekleństwem, ale z drugiej niesamowicie nas zahartował.
Dziś, 6 lat po tamtych wydarzeniach, jesteśmy w zupełnie innym miejscu. Nasza ekipa jest liczna, a każdego roku przy naszych barach spotykamy tysiące osób. Patrząc wstecz, rozumiemy, że Bar na Widoku to symbol tego, że warto marzyć nawet wtedy, gdy słońce dopiero wstaje po ciężkiej nocy, a najważniejszym kapitałem jest pasja i przyjaźń. Każdy drink, który dziś dla Was przygotowujemy, ma w sobie cząstkę tamtych marzeń z ulicy Widok i jest dowodem na to, że nawet najtrudniejsze początki mogą prowadzić do wielkich rzeczy.
Skoro już znacie naszą historię, to jesteśmy bardzo ciekawi Waszych wspomnień z nami. Pamiętacie gdzie się poznaliśmy? A może pamiętacie, na jakiej imprezie widzieliśmy się po raz pierwszy? Czekamy na Wasze komentarze!