Ekspert w koronie

Ekspert w koronie Strategia marki, event marketing, organizacja i obsługa eventów.

Większość marek chce być Supermanem. Problem w tym, że ludzie częściej kibicują Spider-Manowi 🕸️Dzisiaj premiera Spider-...
30/07/2026

Większość marek chce być Supermanem. Problem w tym, że ludzie częściej kibicują Spider-Manowi 🕸️

Dzisiaj premiera Spider-Mana w kinie patrzę więc na ludzi, którzy z uśmiechem zakładają koszulki z pajęczyną, przebierają swoje dzieci za Spider-Mana, kupują jego figurki i gadżety.

Wtedy pojawia się pytanie, które pewnie zadaje sobie tylko ktoś, kto zawodowo analizuje zachowania ludzi. Dlaczego właśnie Spider-Man?

Przecież w tym samym uniwersum jest Thor czyli nordycki bóg piorunów, Iron Man - miliarder, geniusz i właściciel jednej z najbardziej zaawansowanych technologii na świecie. Do wyboru mamy również Hulka, Kapitan Amerykę i całą masę bohaterów, którzy wydają się silniejsi i bardziej efektowni.

Jednak od ponad sześćdziesięciu lat to właśnie Spider-Man pozostaje jednym z tych bohaterów, z którymi najłatwiej się utożsamić.

Może dlatego, że Peter Parker nigdy nie był bogiem. Ma problemy z pieniędzmi, spóźnia się, popełnia błędy, wątpi i nie zawsze podejmuje dobre decyzje. Jest bardziej człowiekiem niż superbohaterem.

Przypomniało mi się wtedy badanie Elliota Aronsona, który pokazał coś bardzo ciekawego. Okazuje się, że osoby kompetentne, którym zdarzy się drobna wpadka, odbieramy jako bardziej sympatyczne niż te, które sprawiają wrażenie idealnych. Paradoksalnie to właśnie niedoskonałość sprawia, że łatwiej komuś zaufać i łatwiej się z nim utożsamić.

Wtedy zacząłem się zastanawiać, czy z markami nie jest podobnie.
Bo czasami mam wrażenie, że firmy za wszelką cenę próbują być Thorami i Supermanami swojej kategorii. Chcą być najszybsze, najlepsze, najbardziej innowacyjne i bezbłędne, podczas gdy ludzie od lat pokazują, że dużo łatwiej przywiązują się do tego, co wydaje się po prostu ludzkie.

Czego JBB Bałdyga i Skolim mogą nauczyć retail?Najciekawszą rzeczą w tej współpracy wcale nie jest wspólna linia produkt...
15/07/2026

Czego JBB Bałdyga i Skolim mogą nauczyć retail?

Najciekawszą rzeczą w tej współpracy wcale nie jest wspólna linia produktów.
W ostatnich dniach wiele mówiło się o współpracy JBB Bałdyga i Skolima. Jedni zwracali uwagę na wspólną linię produktów, inni na kolejki fanów czekających nawet osiem godzin, żeby zrobić sobie zdjęcie z artystą.
Ja zwróciłem uwagę na coś zupełnie innego.

Mam wrażenie, że ta współpraca bardzo dobrze pokazuje kierunek, w którym zmierza handel.

Jeszcze kilka lat temu współpraca z rozpoznawalną osobą najczęściej kończyła się reklamą w telewizji, zdjęciem z produktem albo postem w mediach społecznościowych. Dzisiaj coraz częściej to dopiero początek. Sam produkt przestaje być głównym bohaterem, a staje się pretekstem do stworzenia doświadczenia.

W przypadku JBB Bałdyga nie powstała wyłącznie wspólna linia produktów. Powstał przede wszystkim powód, żeby przyjechać do konkretnego sklepu. Zdjęcie, autograf, chwila rozmowy i emocje sprawiły, że zwykłe zakupy zamieniły się w wydarzenie.

Ludzie byli gotowi czekać nawet osiem godzin, a im więcej czasu i wysiłku poświęcamy na osiągnięcie jakiegoś celu, tym większą wartość zaczynamy mu przypisywać. To zjawisko psychologia opisuje jako effort justification. Mózg nie lubi myśli, że poświęcił tyle energii na coś przeciętnego, dlatego takie doświadczenie zostaje z nami na dłużej i chętniej o nim opowiadamy.

Mam jednak wrażenie, że wielu przedsiębiorców nadal patrzy na podobne współprace bardzo powierzchownie. Widzą zdjęcie z produktem, kilka rolek i postów w mediach społecznościowych, a tymczasem największa wartość tej kampanii nie znajduje się w internecie, a w sklepie.

Nie zawsze wygrywają firmy, które mają najlepszy produkt tylko te, które potrafią stworzyć najlepszy powód, żeby klient w ogóle do nich przyszedł. Oczywiście większość małych i średnich firm nie zaprosi Skolima do swojej siedziby i nie o to tutaj chodzi. Mechanizm pozostaje jednak dokładnie taki sam.

Co jest powodem, dla którego klient miałby odwiedzić właśnie Twoją firmę?
Nie dlatego, że musi tylko dlatego, że chce. Może będzie to wydarzenie, dzień otwarty, degustacja, warsztaty. Produkt coraz częściej staje się początkiem doświadczenia, a nie jego celem.

Moim zdaniem handel coraz rzadziej powinien konkurować wyłącznie ceną czy produktem. Znacznie częściej powinien tworzyć powody, dla których warto wyjść z domu.

Gdyby ktoś zapytał dziś Twoich klientów, dlaczego warto przyjechać właśnie do Ciebie, co odpowiedzieliby bez chwili zastanowienia?

Nawiązując do artykułu Wiadomości Handlowych, od kilku lat współpracuję z Lewiatan Zachód przy otwarciach nowych sklepów...
03/07/2026

Nawiązując do artykułu Wiadomości Handlowych, od kilku lat współpracuję z Lewiatan Zachód przy otwarciach nowych sklepów i z perspektywy tych realizacji widzę, że wejście sklepu do sieci to często nie tylko zmiana dla właściciela, ale również dla lokalnej społeczności.

Nowy wygląd sklepu, lepiej zagospodarowana przestrzeń, szerszy asortyment, produkty marek własnych Lewiatana, a przede wszystkim to, po co większość klientów przychodzi codziennie, czyli świeże pieczywo, lada mięsna oraz owoce i warzywa.

To właśnie te elementy bardzo często decydują o tym, czy sklep staje się miejscem codziennych zakupów.

Format Lewiatan Express to dobry przykład tego, jak sieć potrafi dostosowywać model biznesowy do zmieniającego się rynku. Coraz częściej liczy się wygoda, bliskość i możliwość zrobienia szybkich zakupów po drodze do domu. Format Express dobrze odpowiada właśnie na te potrzeby.

Mam też wrażenie, że siłą Lewiatana od lat pozostaje coś jeszcze. W czasach, gdy handel coraz bardziej się standaryzuje, wiele sklepów tej sieci nadal zachowuje lokalny charakter. Klienci znają właścicieli i obsługę, a hasło „Twój dobry sąsiad” w wielu miejscach wciąż nie jest tylko sloganem.

Patrząc na rozwój Lewiatana, widać, że dzisiaj nie wystarczy już tylko otworzyć kolejnego sklepu. Trzeba rozumieć, jak zmieniają się zachowania konsumentów i dostosowywać do nich zarówno ofertę, jak i format sprzedaży.

📖 Artykuł Wiadomości Handlowych:
https://www.wiadomoscihandlowe.pl/franczyza-w-handlu/franczyza-psh-lewiatan-ekspansja-sklepow-convenience-i-rekordowo-niska-rotacja-partnerow-2536008

Czy upały mogą wpływać na nasze decyzje zakupowe?Ostatnio złapałem się na czymś ciekawym. Zamawiając Bolta pierwszy raz ...
01/07/2026

Czy upały mogą wpływać na nasze decyzje zakupowe?

Ostatnio złapałem się na czymś ciekawym. Zamawiając Bolta pierwszy raz świadomie sprawdziłem, czy samochód ma klimatyzację. Wcześniej nawet nie przyszłoby mi to do głowy bo byłem przekonany, że to standard.

Kilka minut później przechodziłem na drugą stronę ulicy tylko dlatego, że tam był cień. Wszedłem też do sklepu, żeby na chwilę schować się przed upałem, a przy okazji wyszedłem z wodą i lodami, których wcale nie planowałem kupić.

Dopiero wtedy zacząłem się zastanawiać, jak bardzo pogoda potrafi zmienić nasze priorytety. Badania pokazują, że wysoka temperatura pogarsza koncentrację i zwiększa zmęczenie poznawcze. Mózg zaczyna więc oszczędzać energię i znacznie chętniej wybiera rozwiązania, które wymagają od niego jak najmniejszego wysiłku.

Pomyślałem wtedy o firmach.

W takie dni przewagę może dać coś, co przez większość roku wydaje się zupełnie oczywiste. Dobrze działająca klimatyzacja, parasol przed wejściem, miska z wodą dla psa, zimna woda dla klientów czy letnie menu. Czasami wystarczy też uprościć sam proces zakupu, skrócić kolejkę albo ograniczyć liczbę decyzji, które klient musi podjąć.

Mam wrażenie, że zbyt często szukamy przewagi w kolejnej kampanii, większym budżecie albo bardziej kreatywnym komunikacie. Tymczasem klient najpierw doświadcza świata wokół siebie, a dopiero później zaczyna oceniać produkt.

Może właśnie dlatego w takie dni nie wygrywa firma z najlepszą reklamą tylko ta, która najlepiej rozumie, w jakim stanie jest jej klient.

Kto pamięta takie chrupki?Ostatnio, już w drodze do kasy, wrzuciłem je do koszyka, mimo że wcale nie planowałem ich kupi...
24/06/2026

Kto pamięta takie chrupki?

Ostatnio, już w drodze do kasy, wrzuciłem je do koszyka, mimo że wcale nie planowałem ich kupić. W sumie nawet za nimi nie tęskniłem, leżały sobie gdzieś obok kasy, nie sprawdziłem marki, nie spojrzałem na skład, nie porównałem ceny., nie byłem też głodny.

Po prostu wrzuciłem je do koszyka. Dlaczego?

Bo przypomniały mi się szkolne sklepiki, wycieczki, chwile na trzepaku i wakacje. Jedno małe opakowanie uruchomił więcej wspomnień niż niejedna reklama za grube pieniądze.

To ciekawa lekcja o tym, jak podejmujemy decyzje zakupowe.

Bardzo często nie kupujemy produktu. Kupujemy emocję, wspomnienie albo fragment historii, który nosimy w głowie od lat. Może właśnie dlatego tak dobrze działają produkty pamiętane z dzieciństwa. Nie dlatego, że są lepsze, tylko po prostu przypominają nam czasy, które zazwyczaj wspominamy lepiej, niż wyglądały naprawdę.

Jest tu jeszcze jedna rzecz, która mnie zaciekawiła.

Zaufanie do tego produktu było tak duże, że nawet nie sprawdziłem marki. Gdyby ktoś wsypał te same chrupki do nowoczesnego opakowania i postawił je obok, prawdopodobnie podszedłbym do nich dużo bardziej ostrożnie.

Nasz mózg lubi to, co zna. Znane wydaje się bezpieczniejsze, bardziej przewidywalne i godne zaufania.

Czasami wystarczy więc mała paczka chrupek, żeby przypomnieć sobie, jak bardzo irracjonalni potrafimy być podczas zakupów.

Dlaczego firmy przegrywają, mimo że mają dobry jakościowo produkt, doświadczony zespół i skuteczny marketing?Mam wrażeni...
23/06/2026

Dlaczego firmy przegrywają, mimo że mają dobry jakościowo produkt, doświadczony zespół i skuteczny marketing?

Mam wrażenie, że odpowiedź można znaleźć obserwując rynek domów prefabrykowanych, który właśnie wchodzi w bardzo ciekawy etap rozwoju.

To nie jest artykuł o budowie domów, tylko o tym, jak dojrzewają rynki i dlaczego w pewnym momencie zaczynamy kupować coś więcej niż sam produkt.

Przez ostatnie miesiące miałem okazję spędzić sporo czasu w branży domów prefabrykowanych. Rozmowy z klientami, targi organizowane w całej Polsce, obserwacja konkurencji i analiza komunikacji firm pozwoliły mi zauważyć coś, co moim zdaniem wykracza daleko poza samą branżę budowlaną.

Sprzedawcy stracili monopol na wiedzę.Jeszcze kilka lat temu rozmowa handlowa bardzo często zaczynała się od przedstawie...
18/06/2026

Sprzedawcy stracili monopol na wiedzę.

Jeszcze kilka lat temu rozmowa handlowa bardzo często zaczynała się od przedstawienia produktu, wyjaśnienia różnic między rozwiązaniami i odpowiedzi na podstawowe pytania klienta. Dzisiaj coraz częściej wygląda to zupełnie inaczej.

Klient pojawia się po obejrzeniu kilku filmów, przeczytaniu opinii, przejrzeniu forów internetowych i porównaniu konkurencji. Zdarza się, że zanim spotka się ze sprzedawcą, zna już większość parametrów i orientuje się w rynku lepiej, niż moglibyśmy przypuszczać.

To ciekawa zmiana bo w wielu branżach sprzedawca przestał być pierwszym źródłem wiedzy. Stał się osobą, która ma pomóc uporządkować wszystko to, co klient znalazł samodzielnie.

Mam wrażenie, że właśnie dlatego coraz większego znaczenia nabierają umiejętności słuchania, zadawania pytań i rozumienia potrzeb. Wiedzę można dziś znaleźć w kilka minut, a znacznie trudniej znaleźć kogoś, kto pomoże podjąć dobrą decyzję.

Być może właśnie dlatego najlepsze rozmowy sprzedażowe coraz mniej przypominają sprzedaż, a coraz bardziej konsultację.

Klient nie przychodzi już po odpowiedź na pytanie, co kupić, tylko częściej chce się upewnić, czy kupuje właściwie.

Jakiś czas temu miałem okazję współtworzyć Range Rover Elite. Wieczór inspirowany światem brytyjskich gentlemanów, podcz...
09/06/2026

Jakiś czas temu miałem okazję współtworzyć Range Rover Elite. Wieczór inspirowany światem brytyjskich gentlemanów, podczas którego goście mogli poznać bliżej markę, porozmawiać o whisky i cygarach, wysłuchać historii Macieja Orłosia oraz spędzić czas w otoczeniu, które zostało zaprojektowane w bardzo konkretnym celu.

Patrząc z perspektywy czasu, dochodzę do wniosku, że whisky czy cygara nie była tam najważniejsze. Tak samo jak samochody nie były jedynym bohaterem tego spotkania.

Każdy z tych elementów pomagał zbudować pewien kontekst. Dzięki temu uczestnicy nie słuchali o marce luksusowej. Mogli przez kilka godzin poczuć świat, do którego marka ich zaprasza.

To właśnie dlatego od lat rozróżniam event od Brand Experience.

Event bardzo często koncentruje się na programie, atrakcjach i logistyce. Brand Experience zaczyna się wtedy, gdy wszystkie te elementy zaczynają opowiadać tę samą historię i wzmacniać te same skojarzenia.

Klient nie musi wtedy słuchać prezentacji o wartościach marki. Zaczyna je rozumieć intuicyjnie, ponieważ doświadcza ich na własnej skórze.

Właśnie dlatego najlepsze wydarzenia, przy których pracowałem, nie były tymi z największą liczbą atrakcji. Były tymi, po których uczestnicy wychodzili z poczuciem, że lepiej rozumieją markę niż kilka godzin wcześniej.

Targi umierają, no i dobrze.Po pierwszej części sezonu targowego mam kilka obserwacji o klientach, doświadczeniach i błę...
05/06/2026

Targi umierają, no i dobrze.

Po pierwszej części sezonu targowego mam kilka obserwacji o klientach, doświadczeniach i błędach, które branża eventowa nadal popełnia 👇

Już od wielu lat słychać, że targi umierają. No właśnie czy to dobrze? Za mną pierwsza część sezonu targowego.

01/06/2026

Dzieciństwo jest prawdopodobnie najlepszym marketingowcem na świecie.

Dzień Dziecka przypomniał mi o czymś, czego marki często nie rozumieją.

Patrzę na półkę za moimi plecami. Stoją na niej modele Volvo, zestawy LEGO i figurki Friends. Żadna z tych rzeczy nie jest mi do niczego potrzebna. Mimo to wszystkie trafiły do mojego domu.

Gdyby decyzje zakupowe były wyłącznie racjonalne, wiele firm nie miałoby prawa istnieć.

Nie kupiłem plastikowych klocków, nie kupiłem kilku gramów metalu zamkniętych w modelu samochodu, nie kupiłem też kawałka tworzywa z nadrukowaną postacią z serialu.

Kupiłem doświadczenia.

Kupiłem wspomnienia sobotnich poranków, pierwszych fascynacji motoryzacją, wieczorów spędzonych przed telewizorem i emocji, które towarzyszyły im wiele lat temu.

To właśnie dlatego nostalgia jest jednym z najpotężniejszych narzędzi marketingowych. Nie dlatego, że ludzie lubią wracać do przeszłości. Dlatego, że mózg uwielbia rzeczy, które już zna i którym kiedyś przypisał pozytywne emocje.

Z perspektywy marki jest tu bardzo ważna lekcja.

Klienci znacznie częściej pamiętają to, co przeżyli, niż to, co przeczytali. Znacznie łatwiej przypominają sobie emocje niż parametry produktu i znacznie chętniej wracają do doświadczeń niż do reklam.

Dlatego od dawna uważam, że najciekawsze marki nie sprzedają produktów.

Tworzą sytuacje, wspomnienia i doświadczenia, do których ludzie chcą wracać.

Patrząc na swoją półkę mam wrażenie, że dzieci doskonale to rozumieją.

Dorośli potrzebują czasem trochę więcej czasu.

Strategia marki, event marketing, organizacja i obsługa eventów.

Adres

Święty Marcin 29, Apt. 8
Dmosin
61-806

Telefon

+48724192487

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Ekspert w koronie umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Ekspert w koronie:

Skróty

Udostępnij