24/08/2026
Archeologia psychiki - część I Freud Sigmund
Freud jest mi bliski przede wszystkim przez sposób, w jaki patrzył na człowieka. Nie zatrzymywał się na zachowaniu ani na tym, co człowiek świadomie o sobie mówił. Interesowało go to, co znajduje się głębiej,nieświadome motywy, konflikty wewnętrzne, mechanizmy obronne, wpływ wcześniejszych doświadczeń i powtarzające się schematy.
To jest też bardzo bliskie mojemu sposobowi myślenia o psychice. Kiedy widzę określone zachowanie, automatycznie pojawia mi się pytanie: co za nim stoi?
Czasem ktoś mówi: „nie zależy mi”, „mam to gdzieś”, „po prostu taki jestem”. A ja wtedy nie słyszę tylko tych słów. Zastanawiam się, czy pod nimi nie ma lęku przed porażką, odrzuceniem, wstydu albo potrzeby ochrony własnego obrazu siebie. Bo czasem łatwiej powiedzieć „nie zależy mi”, niż dopuścić do siebie myśl: „bardzo mi zależy, tylko boję się, że sobie nie poradzę”.
I właśnie takie miejsca w psychice interesują mnie najbardziej.
Dlaczego ktoś pozostaje w relacji, która go rani? Dlaczego powtarza podobne wybory? Dlaczego wiedza o tym, co byłoby dla niego dobre, nie zawsze wystarcza, żeby rzeczywiście coś zmienić?
Szczególnie fascynują mnie momenty, w których człowiek nie jest do końca racjonalny i jednoznaczny. Możemy czegoś chcieć i jednocześnie się przed tym bronić. Możemy rozumieć własny schemat, a mimo to nadal go odtwarzać. Możemy tworzyć bardzo logiczne wyjaśnienia dla zachowań, których źródło znajduje się znacznie głębiej.
Oczywiście nie traktuję dorobku Freuda bezkrytycznie. Wiele jego koncepcji zostało później zweryfikowanych, rozwiniętych albo odrzuconych. Mimo to jego podstawowa intuicja - że człowiek nie zawsze jest w pełni świadomy tego, co nim kieruje - pozostaje mi bardzo bliska.
Dlatego właśnie Freud. Nie jako niepodważalny autorytet, ale jako ktoś, kto nauczył psychologię zadawać jedno z najważniejszych pytań:
„A co, jeśli pod tym wszystkim jest jeszcze coś?”