26/07/2026
Kto wie, że na potrzeby wniosku o wpis na listę UNESCO rada miasta Gdyni uchwaliła w 2023 roku plan zarządzania wczesnomodernistycznym centrum miasta Gdyni, a w nim:
"Zaleca się kontynuowanie i rozwijanie programu współfinansowania publicznego prac konserwatorskich
i remontowych przy kolejnych obiektach na terenie dobra, poprzez m.in. zwiększenie środków finansowych w budżecie Gminy Miasta Gdyni przeznaczonych na dotacje na prace przy zabytkach i sporządzenie listy budynków, w których realizacja działań powinna być priorytetem.
W ramach tego zadania konieczne jest opracowanie harmonogramu i zaplanowanie środków.
Zaleca się opracowanie zasad i wdrożenie wsparcia finansowego na konserwację historycznych wnętrz kamienic, zwłaszcza sieni i klatek schodowych.
Zaleca się opracowanie analizy istniejących rozwiązań projektowych i funkcjonalnych małej architektury na terenie dobra oraz opracowanie strategii ich ujednolicenia i poprawy. Pożądany byłby katalog rekomendowanych rozwiązań, np. w zakresie mebli miejskich.
Zaleca się opracowanie spójnej koncepcji estetycznej form obiektów handlowych i gastronomicznych dla wyeliminowania rozwiązań o niskiej jakości estetycznej.
Zaleca się skorzystanie z dostępnego i sprawdzonego w praktyce instrumentu prawnego do porządkowania
przestrzeni publicznych jakim jest tzw. uchwała krajobrazowa."
No teraz wiecie. Nie jestem pewna że wiedzą Gorzeńska, Kosiorek i Szemiot 😉
UNESCO dla Gdyni - czy ktoś w ogóle poinformował mieszkańców, co to dla nich oznacza?
W koreańskim Busan właśnie dziś, podczas 48 sesji Komitetu Światowego Dziedzictwa UNESCO zapada decyzja, na którą władze Gdyni czekają od kilku lat.
Czy modernistyczne Śródmieście Gdyni trafi na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.
Prezydium już się cieszy, ratusz szykuje fanfary, kręcą rolki, w mediach same laurki.
A my mamy pytanie.
Czy ktokolwiek uświadomił mieszkańców i przedsiębiorców ze Śródmieścia, czym taki wpis skończy się dla nich w praktyce?
Bo z rozmów, które prowadzimy wynika, że mieszkańcy nie mają pojęcia. Wiedzą, że "będzie prestiż", będzie więcej turystów.
Nie wiedzą jednak, że będą też:
Nowe obowiązki dla właścicieli domów i lokali!
W roku 2023 Rada Miasta podjęła uchwałę w sprawie przyjęcia programu „Wczesnomodernistyczne Centrum Gdyni. Plan zarządzania na lata 2023-2028” (fragment dokumentu w komentarzu)
Odbyły się nawet 2 razy konsultacje społeczne w terminie od 15 marca do 15 kwietnia 2023. I od 1 grudnia do 14 grudnia 2023.
Oczywiście nigdzie nie znajdziecie żadnego raportu z tych konsultacji.
Sprawdziliśmy.
A wpis na listę UNESCO to nie jest dekoracja na wizytówce miasta. To duże koszty dla mieszkańców, to konkretny reżim ochronny nałożony nie tylko na całe Śródmieście, ale i strefę buforową wokół niego.
Cytat z planu zarządzania:
"Zaleca się kontynuowanie i rozwijanie programu współfinansowania publicznego prac konserwatorskich
i remontowych przy kolejnych obiektach na terenie dobra, poprzez między innymi zwiększenie środków finansowych w budżecie Gminy Miasta Gdyni przeznaczonych na dotacje na prace przy zabytkach i sporządzenie listy budynków, w których realizacja działań powinna być priorytetem."
W praktyce oznacza to, że każda ingerencja w budynek, wymiana okien, docieplenie, nowa elewacja, szyld sklepu, przebudowa dachu, będzie podlegać dodatkowym, bardziej restrykcyjnym decyzjom konserwatorskim niż dotychczas.
Władze Gdyni zapewniają, że "nie będzie rewolucji", bo obszar i tak już jest chroniony jako Pomnik Historii i objęty planem miejscowym.
Ale prawda jest taka, że wpis na listę światową to znacznie wyższy poziom nadzoru, z udziałem ICOMOS (doradczego organu UNESCO), który będzie uprawniony do opiniowania wszelkich poważniejszych inwestycji.
To oznacza dłuższe procedury i wyższe koszty dla każdego, kto będzie tu inwestował, remontował swoją kamienicę czy prowadził biznes w Śródmieściu.
Wpis to również ograniczenia w rozwoju centrum Gdyni.
To według nas kluczowa sprawa, o której nikt nie mówi. Śródmieście Gdyni to nie skansen, to żywy organizm wciąż dość młodego i niedokończonego miasta, w którym nadal coś się buduje i przebudowuje.
Wpis oznacza kontrolę wysokości zabudowy i ochronę osi widokowych - tych samych, o których mówi sam wniosek: ul. Świętojańska, Plac Kaszubski, ul. 10 Lutego, Skwer Kościuszki, Molo Południowe.
Każda nowa inwestycja w tym paśmie, ale także w strefie buforowej wokół niego, będzie musiała przejść przez sito oceny wpływu na "wyjątkową uniwersalną wartość" (OUV) obiektu. Zapamiętajcie tę frazę i ten skrót.
Jak to wyglądało w innych miastach?
Niech przykładem będzie Wiedeń, tak chętnie przywoływany przez gdyńskich radnych.
W 2017 roku historyczne centrum miasta trafiło na listę dziedzictwa, jednak w zagrożeniu, bowiem zaplanowano tam budynki o wysokości 47 i 66 metrów, w mieście gdzie zabudowa zabytkowa nie przekracza 26 metrów.
UNESCO zażądało wstrzymania inwestycji.
Gdynia ma swoje własne przykłady z kontrowersyjną wysoką zabudową blisko linii brzegowej. Wystarczy przypomnieć dyskusję wokół Sea Towers.
Po wpisie na listę UNESCO tego typu spory nie będą już wyłącznie lokalną polityczną utarczką. Staną się przedmiotem międzynarodowego nadzoru, z realną groźbą, że inwestycja zostanie zablokowana lub też miasto narazi się na upomnienie ze strony Komitetu.
Ograniczenia w ruchu turystycznym!
Co prawda w Gdyni nie wpadł nikt na pomysł Stref Czystego Transportu, ale skutki wpisu na listę UNESCO będą podobne.
Miasta wpisane na listę UNESCO prędzej czy później mierzą się z koniecznością zarządzania ruchem turystycznym, limitami dla autokarów, strefami ograniczonego ruchu, koniecznością budowy kosztownej infrastruktury (parkingi buforowe, systemy biletowe, monitoring liczby odwiedzających). Mówił Wam ktoś o tym?
I nie, to nie jest straszenie, to standardowa praktyka w miastach historycznych całej Europy.
Gdynia, liczy na wzrost ruchu turystycznego dzięki wpisowi i pewnie tak się stanie. Jednak będzie musiała się zmierzyć z wymogami i ograniczeniami, a nikt na razie nie przedstawił mieszkańcom żadnego planu w tym zakresie.
Wpis na listę dziedzictwa można też stracić.
To część tej historii, o której władze wolą nie wspominać w momencie euforii. UNESCO może skreślić miasto z listy, jeśli uzna, że lokalne władze zaniedbały ochronę wartości, dla której obiekt wpisano. Oto przykłady:
Drezno (25 czerwca 2009) wykreślone z listy, zaledwie 5 lat po dokonaniu wpisu, po tym jak miasto wybudowało most Waldschlösschenbrücke przez dolinę Łaby, mimo ostrzeżeń UNESCO.
Liverpool (21 lipca 2021) wykreślony z listy po zaakceptowaniu przez miasto wielkiej przebudowy nabrzeża Liverpool Waters. Komitet uznał, że nieodwracalnie zniszczono wartość historycznego portu, dla której miasto wpisano na listę.
Te przykłady pokazują drugą stronę medalu. Albo miasto rzeczywiście podporządkowuje swój rozwój rygorom ochrony ze wszystkimi ograniczeniami, o których piszę wyżej (co akurat w przypadku Gdyni jest bardzo złym pomysłem), albo prędzej czy później dochodzi do konfliktu między ambicjami inwestycyjnymi, a wymogami UNESCO. A to może zakończyć się kompromitacją i utratą tego, o co tak długo zabiegano.
Nie jesteśmy przeciwnikami wpisu. Gdyński modernizm rzeczywiście jest unikalny i zasługuje na uznanie. Problemem jest co innego.
Kompletny brak rzetelnej debaty publicznej na temat tego, co ten wpis realnie oznacza dla ludzi, którzy mieszkają i prowadzą biznesy w Śródmieściu.
Prezydentka i wiceprezydentka spotykają się z przedstawicielami ICOMOS, są konferencje, mnóstwo zdjęć i artykułów, wystawy, akcje edukacyjne o historii modernizmu, ale nikt nie usiadł z mieszkańcami przy stole, żeby powiedzieć im wprost:
to będzie kosztować, będzie drożej, będzie trudniej, będzie wolniej, tu będą ograniczenia.
Zderzenie z tą rzeczywistością nastąpi dopiero wtedy, gdy ktoś zechce wymienić okna w kamienicy przy Świętojańskiej i usłyszy, że potrzebuje dodatkowej zgody, której nie potrzebował rok temu. Albo gdy przedsiębiorca będzie chciał postawić szyld, a urzędnik powoła się na wymogi wynikające z wpisu na listę UNESCO.
Wtedy będzie już za późno na pytania "dlaczego nas nikt o tym nie uprzedził.
Miasto powinno przedstawić mieszkańcom Śródmieścia i obszarów strefy buforowej, konkretny katalog obowiązków i ograniczeń.
Nie ogólniki o "prestiżu" i "dumie", tylko twarde fakty. Jakie będą nowe procedury, jakie koszty, jakie terminy, jakie ograniczenia inwestycyjne.
Mieszkańcy mają prawo to wiedzieć przed wpisem, a nie po fakcie.
Nie chcemy za jakiś czas powiedzieć, „a nie mówiliśmy?
Sławomir Januszewski
Bryza